Natura nie martwa i bez wędzidła

Natura nie martwa i bez wędzidła

Tegoroczna edycja Krakowskich Reminiscencji Teatralnych postawiła na poszukiwania czegoś innego, niż nowe odkrycia teatru dramatycznego. Program festiwalowy został wzbogacony o sekcję bioartu.

Nowy dział został zaprezentowany na otwarciu uroczystości, podczas której łagodnie i niespiesznie publiczność została wprowadzona w świat balansujący na pograniczu biologii i sztuki.

Wydaje się, że bioart jest kolejnym etapem wychodzenia poza egocentryzm. Jeden przewrót zdetronizował punkt widzenia Europejczyka, inny wyrównał szanse kobiet i mężczyzn. Logiczną ciągłością wydaje się więc wyjście poza antropocentryzm i postawienie znaku równości między człowiekiem a przyrodą. Bez wstydliwego chowania się przed fizjologią, zaproponowano nie tyle powrót do natury, o ile przewartościowanie dotychczasowych związków z tym, co poza ludzkim doznaniem. Sztuka wydaje się tu być najlepszym mediatorem.

Na otwarcie zaproszono dwoje artystów, którzy opowiadali o swoich projektach – pokazywali fragmenty video-działań, dzielili się inspiracjami, opowiadali o drodze i przemyśleniach, może nawet sami dokonywali autointerpretacji na naszych oczach.

Jae Rhim Lee przedstawiła swój pomysł ukryty pod nazwą The Infinity Burial Project. Artystka prowadzi badania nad stworzeniem specjalnego rodzaju grzybów, który zjadłyby nie tylko ludzkie zwłoki, lecz także zawarte w ciele nierozpuszczalne toksyny, które zatruwają środowisko. Projekt brzmi utopijnie i absurdalnie, a może nawet śmiesznie. Jednak z idei Jae Rhim Lee wypływa przekonanie o silnym związku człowieka z przyrodą, o przynależności do natury i wiążącej się z tym odpowiedzialności za środowisko, także (a może nawet przede wszystkim?) po śmierci. Sedno tej refleksji tkwi w dopasowaniu się do rytmu świata, w którym zarówno narodziny, jak i śmierć są naturalnym, płynnym zjawiskiem. Chowanie zwłok w trumnach, w makijażu i specjalnym stroju jest próbą zatrzymania jak najdłużej człowieczeństwa, sposobem pożegnania, które w istocie nie jest przyzwoleniem na biologiczną śmierć.Nikt nie mówi, że ciało po prostu gnije, zamiast tego nieboszczyk zostaje przykrywany i maskowany tak, aby jak najdłużej mógł zachować swoją odrębność. Wiele jest w tym niezgody na dobrowolne oddanie zwłok w ręce natury. Artystka przez swój projekt propaguje ideę pogodzenia się ze śmiercią, połączenia z przyrodą, całkowitego, ostatecznego zespolenia z nią. Człowiek, zjedzony przez wyprodukowane grzyby, rozpłynąłby się delikatnie w przyrodzie, nie zostawiając po sobie toksycznych odpadów, jak w przypadku kremacji lub pochówku. Artystka znalazła nawet chętnych, którzy po śmierci chcą oddać swoje ciała w ręce tworzonego grzyba Infinity.

John O’Shea także prezentował serię swoich (z)realizowanych projektów, dzielił się inspiracjami i opowiadał o próbach wprowadzenia zmian – drobnych walkach o lepszą asymilację człowieka i przyrody. Przykładowo – starał się, aby krew do tworzenia brytyjskiego rodzaju kaszanki pobierano z żywych świń, tak, żeby zwierzęta nie musiały być zabijane tylko dla krwi. Projekt Black market pudding mimo logicznych pomysłów, cały czas spotykał problemy – nie tylko prawne, lecz także te zakorzenione w umysłach, w podejściu do zwierząt, które, prędzej czy później, muszą zginąć, aby stać się użytecznymi dla konsumentów. Podobnych rozwiązań prowadzących do życia w symbiozie szukano w prezentowanych potem filmach. Stereotypowe podejście do komarów czy termitów, jako uciążliwych szkodników, przełamywano rozsądnymi pomysłami na współpracę, utopijnymi (bądź też nie) wizjami harmonijnego współistnienia. Z kolejnego nurtu filmów przebijały się myśli uwrażliwiające na bliskie pochodzenie genetyczne ludzi i zwierząt oraz rodzaj współodczuwania świata ożywionego. Oddano głos psu, który czytał Derridę. Zauważono też, że człowiek posiada jakby niewidzialną powłokę, dodatkową skórę zbudowaną ze współżyjących z ludźmi bakterii.

Biologia wcale nie jest bliska sztuce. Tym bardziej cieszy więc poruszanie tematów zazwyczaj omijanych, a na dodatek konfrontowanie ich z formami teatralnymi. Tworzą się nowe pytania o zależności ludzi i nie-ludzi oraz o miejsce człowieka w przyrodzie. Całość podsuwa pomysły, z których wynika, że człowiek zostaje zepchnięty z pozycji władcy natury.

Szczerze mówiąc, nie przekonuje mnie pies czytający Derridę. Natomiast przemawia do mnie nowa formuła festiwalu, podejmowanie oryginalnych wyzwań, szukanie innych tematów, jeśli ściśle wiążących się z utopijnymi wizjami, to mimo wszystko kreatywnych, świeżych – dotychczas praktycznie nieobecnych w dyskursie artystycznym.

Karolina Łodygowska, Teatralia Kraków

37. Krakowskie Reminiscencje Teatralne, 5-11 października 2012

Jae Rhim Lee

Infinity Burial Project

 

John O’Shea

Self Selection

 

Pokaz filmów:

Sonja Bäumel, (in)visible

Danny Warner, Aphasia Oceana Alexandra Daisy Ginsberg&Sascha Pohflepp, Growth Assembly

Susana Cámara Leret, Smell Triggers

Veronica Ranner, 5 Questions (The Departure To An Utopian Synthetic Biology Future)

Kathy High, Lily Does Derrida: A Dog’s Video Essay