I nastał chaos… (Bierzcie i jedzcie)

I nastał chaos… (Bierzcie i jedzcie)

Bierzcie i jedzcie to drugi spektakl duetu Strzępka – Demirski zrealizowany w chorzowskim Teatrze Rozrywki. Propozycja okazała się nie mniej oryginalna i zaskakująca niż Położnice szpitala św. Zofii.

Na początek motyw fekalny, co niektórym może wydać się nawet nieprzyjemne – zamiast tradycyjnej kurtyny naprzeciw widowni ustawiono wielki, wypięty tyłek. Ciąg dalszy, choć może mniej zabawny, jest już łatwiejszy do strawienia. Wyrażenie „do strawienia” jest zresztą nieprzypadkowe, ponieważ akcja spektaklu, którego sami twórcy nie chcą nazywać musicalem, a raczej przedstawieniem wpisującym się w repertuar teatru muzycznego, rozgrywa się wewnątrz ludzkiego organizmu. Bohaterowie to zatem między innymi Serce, Sygnał mózgu czy Serotonina, Głód, Cholesterol i Blaszki miażdżycowe. Ale nie proces trawienia jest tu najważniejszy, lecz raczej pytania, które  nasuwają się na myśl o dietach i odżywianiu. Autorzy spektaklu próbują skłonić widzów do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę jest dla nas dobre, skąd o tym wiemy, i czy informacje, które do nas docierają, zawsze są prawdziwe. Można powiedzieć, że twórcy podeszli do problemu bardziej globalnie i kwestionują wiarygodność wielkich koncernów, kreujących rzeczywistość w oczywistym celu.

Wydaje się, że temat diet i odchudzania przeżywa renesans i jest już tak powszechny, że powinien zainteresować niemal każdego. Wszak rozmaitość programów telewizyjnych dotyczących gotowania i liczba wyświetleń po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „jak schudnąć 10 kg w miesiąc” najlepiej zaświadczają o tym, że dietetycy, trenerzy personalni oraz kucharze zdetronizowali tancerzy i dziwolągów, i mają obecnie swoje pięć minut.

A jednak, mimo popularności tematu, najnowszą produkcję teatralnego tandemu trudno ocenić jednoznacznie. Reakcje publiczności były skrajnie różne – od niekontrolowanych wybuchów śmiechu po zauważalne znudzenie. W wywiadzie przed premierą Paweł Demirski wspominał, że Bierzcie i jedzcie to komedia z paroma poważniejszymi kontrapunktami. I rzeczywiście, śmiech ustawał tylko momentami, bo trudno śmiać się do upadłego, gdy słyszy się o głodujących dzieciach czy nieudanej próbie samobójczej. Przyznać jednak należy, że nawet poważne tematy zostały potraktowane lekko i stanowiły zaledwie dygresję, dzięki czemu powrót do wcześniejszego nastroju nie był trudny. Z drugiej strony – widok znużonych osób w ogóle nie dziwił. Niektóre sceny zostały niepotrzebnie wydłużone. Chwilami można było odnieść wrażenie, że w ponad trzygodzinnym spektaklu twórcy chcieli zawrzeć wszystkie problemy osób będących na diecie, przed dietą, po diecie, odchudzających się, nieodchudzających się, ćwiczących i niećwiczących. Dodatkowo, pragnęli wspomnieć jeszcze o eksperymentach przeprowadzanych na zwierzętach i chorobach wywoływanych przez żywność modyfikowaną. To wywołało zbyteczny chaos. Równie chaotyczna okazała się scenografia, choć to w tym przypadku zaleta, ponieważ pozorny bałagan dobrze komponował się z różnotematyczną akcją, a jednocześnie umiejętnie organizował przestrzeń dla grupowych układów choreograficznych. Tylko teksty piosenek wyświetlane w tle odwracały uwagę od akcji, zwłaszcza, że często nie pokrywały się w całości z tekstem wyśpiewywanym przez aktorów.

Można powiedzieć, że w spektaklu wszystkiego było dużo, a chwilami wręcz za dużo. Być może widzom Teatru Rozrywki, przyzwyczajonym do bardziej tradycyjnych musicali, zabrakło tylko muzyki. Jeśli ktoś oczekuje klasycznego musicalu, to raczej nie usatysfakcjonuje go kilka piosenek wplecionych gdzieniegdzie .

Bez względu na preferencje i zaskakująco różne reakcje publiczności należy przyznać, że zespołowi nie brakowało energii – monologi Cholesterolu i Złej żywności okazały się mocno zajmujące, muzyka, zwłaszcza w drugim akcie, przyciągała uwagę, a sam spektakl nie pozostawał obojętnym. Szkoda tylko, że wszystko zginęło wśród biegających po scenie Blaszek miażdżycowych czy wciąż spadającego poziomu Serotoniny.

Monika Garbarczyk, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 81/2014

Teatr Rozrywki w Chorzowie
Bierzcie i jedzcie
Paweł Demirski
reżyseria: Monika Strzępka
muzyka: Jan Suświłło
choreografia: Cezary Tomaszewski
scenografia: Michał Korchowiec
projekcje, napisy, wizualizacje: Mateusz Mirowski
przygotowanie wokalne solistów: Lena Minkacz, Radosław Michalik
przygotowanie zespołu wokalnego: Ewa Zug
asystent reżysera: Anna Ratajczyk
asystent scenografa: Magdalena Wiluś
asystent choreografa: Natalia Gajewska
obsada: Elżbieta Okupska, Dariusz Niebudek, Radomir Rospondek, Alona Szostak, Marta Kloc, Wioleta Malchar, Izabella Malik, Anna Ratajczyk, Ewelina Stepanczenko-Stolorz, Marta Tadla, Wojciech Stolorz, Marcin Tomaszewski, Ewa Grysko, Katarzyna Hołub, Dagmara Żuchnicka, Kamil Franczak, Barbara Ducka, Małgorzata Mazurkiewicz-Molak, Małgorzata Ochabowicz, Rafał Gajewski, Bartłomiej Kuciel, Sebastian Chwastecki, Natalia Gajewska
zespół wokalny: Aleksandra Dyjas, Oliwia Kindla, Emilia Majcherczyk, Estera Sławińska-Dziurosz, Elżbieta Wacławek-Czmok, Kamil Baron, Piotr Brodziński, Bartosz Jaśkowski, Jacek Pacholski, Marcin Wawrzynowicz
zespół baletowy: Katarzyna Buczkowska, Sara Gorbaczyńska-Pawłuszko, Beata Jabłońska-Rakoczy, Zuzanna Marszał, Weronika Ratajczyk, Agnieszka Saletra, Marta Sampolska, Sonia Sosna-Kostrzewa, Weronika Zięba, Sebastian Chwastecki, Krzysztof Czubaszek, Tomasz Drożdż, Piotr Górski, Kamil Guzy, Kryspin Hermański, Jacek Niepsujewicz, Sebastian Sosna, Karol Zdańkowski
orkiestra Teatru Rozrywki pod dyrekcją Jerzego Jarosika w składzie: Daniel Ruttar (fortepian), Michał Karbowski (gitara akustyczna, gitara elektryczna), Janusz Berezowski (gitara basowa), Łukasz Srokowski (perkusja), Henryk Stanoszek (wibrafon), Agata Brachman-Szymczyk (flet, flet piccolo), Olgierd Komorowski (klarnet, klarnet basowy), Jarosław Bothur (saksofon tenorowy, klarnet), Kamil Kułach (saksofon altowy, klarnet), Marek Malisz (trąbka, flugelhorn), Karol Ogrodnik (puzon, puzon basowy), Sławomir Rosiak (puzon), Jacek Gros (I skrzypce), Małgorzata Liszak (II skrzypce), Joanna Mizera-Zalejska (altówka, skrzypce), Ewa Wieczorek-Baran (wiolonczela), Wojciech Gwiszcz i Jerzy Jarosik (dyrygenci)
premiera: 14 grudnia 2013
fot. Tomasz Zakrzewski

Monika Garbarczyk – rocznik 1989. Absolwentka filologii włoskiej i kulturoznawstwa UŚ. Od czterech lat publikuje w „Teatraliach”. Lubi połączenie muzyki z teatrem, teatru z muzyką i muzykę w teatrze.