My, Polacy, lubimy się nienawidzić (Rabacja)

My, Polacy, lubimy się nienawidzić (Rabacja)

Rabacja Jakuba Roszkowskiego nie jest przedstawieniem historycznym sensu stricto. Nie znajdziemy tu kostiumów z epoki ani nienagannej wierności wobec faktów. Celem reżysera było raczej uchwycenie pewnych mechanizmów polityczno-psychologicznych działających podczas niechlubnej rzezi galicyjskiej z 1846 roku i oddanie ich za pomocą narzędzi, jakimi dysponuje teatr. Skrót myślowy, uogólnienie, pretekst – tymi pojęciami operuje Roszkowski, aby udowodnić, że rabacja wciąż pozostaje ważną lekcją do odrobienia.Widzom wchodzącym do foyer przy Scenie Miniatura obsługa wręcza karteczki z napisem „biała” lub „czerwona”. Z jednej strony to zabieg czysto organizacyjny mający na celu podzielenie widowni na dwie grupy, aby wszystkich udało się pomieścić. Z drugiej – jakże wymowny, bo jako społeczeństwo we wszelkich podziałach dochodzimy już do mistrzostwa.

Wróćmy jednak do samego spektaklu, który składa się z trzech sekwencji rozgrywanych w trzech różnych przestrzeniach. Świat panów zainscenizowano na parterze, w piwnicach mieści się świat chłopów, a na pierwszym piętrze królują obcy, czyli Austriacy. My, widzowie, przechodząc do kolejnego miejsca akcji stajemy się jego częścią, a reprezentanci danej społeczności z charyzmą (lub przeciwnie – w akcie desperacji) wykładają nam swoje racje. Rekwizytami i scenografią rządzi zasada pars pro toto: ziemia rozsypana na scenie jako namiastka dóbr ziemskich szlachty, snopki siana zamiast krytej strzechą chłopskiej izby. Każda sekwencja trwa dokładnie 20 minut, a moment rozpoczęcia odliczania czasu jest wyraźnie zasygnalizowany ustawieniem elektronicznego zegara. To także rodzaj podpowiedzi – czas nagli, trzeba działać, bo dotychczasowy marazm i strzępienie języka na próżno obróci się przeciw nam (co zresztą pokazała właśnie historia rabacji galicyjskiej).
Dodatkowym autem krakowskiej realizacji jest możliwość zajrzenia w niedostępne na co dzień dla przeciętnego widza zakamarki Teatru im. Juliusza Słowackiego. Wrześniowa prapremiera Rabacji (powstałej w ramach Festiwalu Genius Loci we współpracy z Muzeum Okręgowym w Nowym Sączu) odbyła się w Miasteczku Galicyjskim w Nowym Sączu, więc można sobie wyobrazić jak tam zadziałał mechanizm fikcji i identyfikacji, potęgując wrażenia widzów. Przeniesienie ze skansenu do teatru oczywiście nastręcza pewnych trudności, ale daje też nowe możliwości. I pozwala na ciekawe interpretacje. Ciasne korytarzyki, gdzieś między magazynem a kotłownią, zakurzona rekwizytornia, wąskie schody i tabliczki informacyjne, niektóre rodem z PRL-u, sugerują, że oto mamy dostęp do rabacji od strony kulis. Poza tym samo przemieszczanie się między kolejnymi kondygnacjami budynku dodaje spektaklowi niezbędnej dynamiki.

Zespół aktorski Rabacji reprezentuje typ aktorstwa zbiorowego w najlepszym tego słowa znaczeniu. Tworzą nierozerwalny organizm, mądrze zarządzając rytmami i odpowiednio dawkując energię, aby w finalnej scenie – tańca potępieńców wewnątrz wspólnej mogiły przy oślepiającym świetle stroboskopów i głośnej, obezwładniającej muzyce – niemal wessać się w publikę. Brutalna rzeź i bezsensowna śmierć to cena zawiści, mówią ich groźnie błyszczące oczy.
W przedstawieniu ciekawie zarysowano role kobiece. Są naznaczone indywidualizmem, odcinają się chwilami od społeczności, do których należą. Agnieszka Judycka jako Szlachcianka najpierw próbuje przemówić do rozsądku pozostałym panom, aby podczas planowania powstania przeciw Austriakom nie lekceważyli chłopów, gdyż tylko połączenie sił może doprowadzić do upragnionej wolności. Do stroju szlachcianki ma doczepione ogromne anielskie czarne skrzydła, które odpadną jej jednak po konfrontacji z chłopem (rewelacyjny, zaskakujący Jerzy Światłoń). Okaże się wówczas, że mimo początkowych dobrych intencji nie jest w stanie wyjść poza urażoną dumę i szlacheckie przywileje. W opozycji do wyważonej i chłodnej Judyckiejm, pojawia się filuterna, pełna dziewczęcego wdzięku Agnieszka Kościelniak (Dziewczyna). Też Polka, ale z wyższymi ideami jej nie po drodze. To właśnie ta inteligentna hedonistka w spektaklu Roszkowskiego odpowiedzialna jest za podsunięcie staroście austriackiemu (Tadeusz Zięba) pomysłu na rabację. Finalnie reżyser nie ocenia postaw obu kobiet. Owszem, zestawia je ze sobą – także jako możliwe alternatywy dla braku jakiegokolwiek działania ze strony mężczyzn – ale ostatecznie obydwie bohaterki spotkają się we wspomnianej już, zbiorowej mogile.

Kostiumy – zarówno damskie, jak i męskie – to przylegające do ciała, elastyczne kombinezony odwzorowujące układ mięśniowy człowieka. Nasuwają się więc dwie dosyć oczywiste interpretacje. Po pierwsze – że w gruncie rzeczy jesteśmy dokładnie tacy sami, bo czy to pod szlacheckim kontuszem, czy pod chłopską sukmaną kryją się ciała zbudowane z mięśni, krwi i kości. A po drugie – mięso armatnie z powodzeniem może kwalifikować się z każdej warstwy społecznej oraz każdej narodowości. Niby banał, ale czasem jednak potrzebna jest właśnie taka dosadność w nazywaniu rzeczy po imieniu.
Dziś nie ma już panów, nie ma chłopów. Możemy spać spokojnie, rabacja się nie powtórzy. Nie ma przede wszystkim obcego – zaborcy, wroga, okupanta, najeźdźcy. Żyjemy w pięknych czasach, na tak wysokim poziomie rozwoju, z nienawiścią tak dalece posuniętą, że nie potrzeba już wrogów z zewnątrz, żebyśmy się nawzajem (delikatnie mówiąc) pozabijali. Miło, że czasem pojawi się jakiś uchodźca, w którego można bić na oślep, ale naprawdę już niedługo będziemy samowystarczalni w nienawiści polsko-polskiej.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 215/2017

Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Rabacja

reżyseria, opracowanie tekstu: Jakub Roszkowski

scenografia: Mirek Kaczmarek

asystent reżysera: Sławomir Rokita

przygotowanie wokalne: Halina Jarczyk

inspicjent : Anna Wójcicka

obsada:

PANY: Szlachcianka – Agnieszka Judycka, Szlachcic – Grzegorz Łukawski, Ksiądz – Tomasz Międzik, CHŁOPY: Szlachcianka – Agnieszka Judycka, Chłop – Jerzy Światłoń, OBCY: Dziewczyna – Agnieszka Kościelniak, Adiutant – Sławomir Rokita, Starosta – Tadeusz Zięba

premiera: 21 października 2017

fot. materiały Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie