Mikroteatr, makroświat (MikroTeatr II. Gustowska/Liber/Nowak)

Mikroteatr, makroświat (MikroTeatr II. Gustowska/Liber/Nowak)

Mikro Teatr to inicjatywa Komuny//Warszawa, która nakłania artystów/artystki do refleksji nad sytuacją współczesnego teatru. Tomasz Plata, kurator warszawskiego projektu, mówi o nim jako o „ćwiczeniu z samoograniczenia”.

Reguły wynikające z tej idei dotyczą tworzenia wszystkich przedstawień, bez wyjątku. Spektakl nie może trwać dłużej niż 16 minut. Skład zespołu wykonawczego to maksymalnie cztery osoby. Na realizację pomysłu twórcy/twórczynie otrzymują dwa mikrofony, cztery reflektory i jeden rzutnik wideo. Dysponują niewielkim budżetem. Wykorzystać mogą również rekwizyty o różnych gabarytach. Warunek jest jeden – przedmioty muszą zmieścić się do niewielkiej walizki, wymiarami odpowiadającej bagażowi podręcznemu, który zabieramy ze sobą do schowka samolotowego bez generowania dodatkowych opłat. Artyści/artystki nie mają ściśle wytyczonych tematów mikroprzedstawień, wszystko zależy od ich autoograniczeń.

Poznańska publiczność miała okazję zmierzyć się z ideą Mikro Teatru po raz drugi – ponownie na deskach Centrum Rezydencji Teatralnej SCENA ROBOCZA. Podczas jednego wieczoru zaprezentowano trzy małe formy teatralne. Pomimo dowolności tematycznej elementy łączące wszystkie mikroprzedstawienia były wyraźne – autorzy/autorki skupili się na codzienności, ujmując ją zarówno z perspektywy współczesnej, jak i odwołując się do historii. W każdej koncepcji zauważyć można wyodrębnienie problemu jednostki, który staje się motorem napędowym do dalszej dyskusji o problemach dzisiejszego społeczeństwa.

Wieczór otworzył performans/instalacja dźwiękowo-wizualna Izabelli Gustowskiej zatytułowana 16. Liczba ta jest narzędziem porządkującym opowiadaną historię o poszukiwaniu prawdy o współczesnej kobiecie w zmaskulinizowanym świecie, narzuca działaniom swoisty porządek. 16 minut, 16 sekwencji filmowych, 16 mikroopowieści opartych na 16 fragmentach tekstów, z 16 strony 16 różnych książek. Pracując nad tekstem, artystka skupiła się wyłącznie na pracach kobiet, znanych feministek i aktywistek społecznych, jak Susan Sontag czy Virginia Woolf. Na scenie znajdują się dwie postacie, stojące naprzeciwko siebie, oświetlone jedynie ekranem, na którym wyświetlany jest film. Kobieta staje się tutaj, podobnie jak w innych pracach artystki, podmiotem mikroprzedstawienia. Gustowska ukazuje ją podczas codziennych zmagań, w zderzeniu z lękami, radościami oraz stereotypami, które, ugruntowane w społeczeństwie, określają jej rolę. W prezentowanym filmie odnaleźć można fragmenty jej poprzednich projektów, jak na przykład migawki z nowojorskiego Przypadku Josephine H… z 2013 roku.

Podczas gdy Gustowska zbudowała swoją opowieść na dźwiękach i obrazach, mikrospektakl Marcina Libera Niewypowiedziana na Śląsku mowa balkonowa Adolfa Hitlera zdominował Tomasz Nosinski, wcielając się w postać jednego z najbardziej znanych dyktatorów XX wieku. Aktor czaruje publiczność niezwykłym zaangażowaniem i doskonale dopracowaną rolą. „Żadna twarz na świecie nie jest tak znana, jak moja twarz i żadne imię nie jest tak znane, jak moje imię” – brzmią jego pierwsze słowa. Nosinski jako Hitler jest przesadnie emocjonalny, skupiony na odpowiedniej dykcji tak, aby przekaz był jasny dla zgromadzonych osób. Naucza, że nie możemy czuć się bezpiecznie, ponieważ jesteśmy w stanie wojny, ale wszystko da się naprawić – wystarczyć wierzyć (tu nawołuje m. in. do wiary w politykę, ekologię, zjednoczoną Europę, we współistnienie wszystkich kultur świata). Słowa te to jedynie frazesy, które bez odpowiedniego dopowiedzenia brzmią obiecująco. Europa zjednoczona pod swastyką, wielokulturowa rodzina złożona z tych narodów, które On uzna za wartościowe. Tak wygląda idealny świat autokraty.

W trakcie odczytywania mowy na ekranie wyświetlane są zdjęcia z akcji #iamachristian, na których postacie pozują z bronią i hasłem „Jestem Chrześcijaninem/Jestem Chrześcijanką”. Liber pokazuje tym samym absurd sytuacji, w jakiej znajdujemy się obecnie. Uświadamia, że historia niczego nas nie nauczyła, wręcz przeciwnie – reprodukujemy jej błędy. Reżyser przenosi na deski teatru koszmar, który na co dzień rozgrywa się poza murami budynku. Legitymizowany przez władzę nacjonalizm nie sprawia wrażenia groźnego. Zostaje zauważony dopiero w momencie bezpośredniego z nim zderzenia. Frustracja rośnie. Bezsilność widoczna jest również w pozostałych dwóch postaciach znajdujących się na scenie. W ich role wcieliły się tancerki Polskiego Teatru Tańca (Paulina Jaksim, Katarzyna Kulmińska), które w tradycyjnych ludowych strojach towarzyszą Hitlerowi podczas prelekcji, jak gdyby miały uwiarygodnić jego przemowę, wbrew własnym przekonaniom. Tuż przed jej zakończeniem zabierają sprzed jego ust mikrofon, aby zastanowić się nad kondycją współczesnego człowieka, jego możliwościami, lękami oraz pragnieniami w momencie zagrożenia. Próbują sprzeciwiać się zastanym normom, jednak ostatecznie kończą w czułym uścisku z Adolfem Hitlerem. Czy to przepowiednia dla współczesnego społeczeństwa? Spektakl Libera wszczął pewien alarm wśród publiczności. Podejmując temat niewygodny, reżyser zmusił do refleksji nad naszymi dzisiejszymi działaniami.

Ostatnim mikroprzedstawieniem na poznańskiej scenie miał być performans Anny Nowak Ohne Titel, który został przez nią odwołany. W ramach rekompensaty pokazano jego dokumentację z warszawskiej odsłony projektu.

Na scenie znajduje się jedynie artystka. Wyraźny makijaż w stylu drag queen; przezroczysta, gumowa narzuta, ukazująca nagie piersi; bielizna wyszczuplająca, która tworzy tło dla przymocowanego do niej strap-on dildo; na stopach adidasy na koturnie, jakby wyjęte z wideoklipu Spice Girls. Osoba, nie kobieta, nie mężczyzna, wypowiada słowa: „Faktem jest …”, a za nimi pada lawina pojedynczych wyrazów, jedynie na początku brzmiących tak, jakby nie miały ze sobą za wiele wspólnego – prawo, kobieta, mężczyzna, Polak, matka, mężczyzna, instytucja itd. Po krótkiej chwili da się już wychwycić opisy poszczególnych osób, wydarzeń, działań. Artystka tworzy obraz współczesnych ludzi i problemów, nierówności i stereotypów. W końcowej scenie wykrzykuje, że trzeba nam przede wszystkim rewolucji i przyszłości. Nie konkretyzuje żadnych haseł, co może świadczyć jedynie o tym, że potrzebujemy jakiegokolwiek działania, które zmieni bieg wydarzeń. Performans wieńczy piosenka Czesława Niemena Dziwny jest ten świat.

Mikroteatr jest rodzajem aktywności społecznej, która uczy wrażliwości i zmusza do działania. Przez swoją formę porusza wyobraźnię i inspiruje publiczność, która zamiast zastanawiać się nad fabułą, skupia się na problemie. Ten, zaszczepiony przez artystów/artystki ewoluuje dopiero po opuszczeniu sali teatralnej. Widz/widzka ma być realizatorem/realizatorką zainicjowanego tematu w przestrzeni społecznej. W mikroteatrze nie ma czasu na rozciągniętą narrację z wątkami pobocznymi, wyjaśniającymi i doprecyzowującymi główny temat. To zaledwie kilkanaście minut na zobrazowanie danego problemu. Gustowskiej, Liberowi i Nowak wystarczą one, aby udowodnić, że mikroteatr może być makroświatem.

Zosia Rogowska, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 219/2018

16
reżyseria, zdjęcia: Izabella Gustowska
muzyka: Patryk Lichota
głos: DI. ARIA/Hania Piosik
montaż zdjęć: Mateusz Rogala
premiera: 9 grudnia 2017

 Gościnnie:

 Niewypowiedziana na Śląsku mowa balkonowa Adolfa Hitlera
reżyseria: Marcin Liber

Tekst: Artur Pałyga
obsada: Paulina Jaksim, Katarzyna Kulmińska, Tomasz Nosinski

Ohne Titel
tekst i wykonanie: Ania Nowak
konsultacja dramaturgiczna: Julia Rodríguez, Julia Plawgo
stylizacja: Dusty Whistles

fot. Maciej Zakrzewski (na zdjęciu: Niewypowiedziana na Śląsku mowa balkonowa Adolfa Hitlera)

 Zosia Rogowska, rocznik '93. Studentka Mediów Interaktywnych i Widowisk. Feministka. Uwielbiająca czytać wegetarianka. Miłośniczka kotów i czarnej kawy.