W miejscu, w którym załamała się czasoprzestrzeń (Być jak Steve Jobs)

W miejscu, w którym załamała się czasoprzestrzeń (Być jak Steve Jobs)

Być jak Steve Jobs. wyreżyserowany przez Marcina Libera to pierwsza z trzech premier, które mogliśmy zobaczyć w Narodowym Starym Teatrze między 21 a 23 czerwca bieżącego roku. Po spektaklu Libera przyszła kolej na Bitwę warszawską 1920 Pawła Demirskiego autorstwa Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego oraz Wandę Sylwii Chutnik/ Patrycji Dołowy w reżyserii Pawła Passiniego. Rzadka to rzecz, żeby w jeden weekend zobaczyć aż trzy premiery wystawiane na deskach jednego teatru. Warto pamiętać, że to niecodzienne zjawisko stanowi swego rodzaju podsumowanie półrocznej pracy w Starym Teatrze duetu Jan Klata/ Sebastian Majewski.

Spektakl Być jak Steve Jobs to tylko pozornie narracja o Stevenie Paulu Jobsie – współzałożycielu, prezesie i przewodniczącym rady nadzorczej Apple Inc. nie stanowi on nawet punktu wyjścia opowieści snutej na Scenie Kameralnej. Jest zaledwie patronem jednej ze spółek założonych przez prywatyzujących polskie przedsiębiorstwa- na przełomie lat dziewięćdziesiątych, „młodych” kapitalistów. Inscenizacja Libera nie odwołuje się również do książki Być jak Steve JobsLeandera Kahney`a biografii Jobsa, której podtytuł brzmi Jeśli chodzi o pomysły wszystko jest dozwolone. Reżyser spektaklu tworzy zupełnie nową jakość, której Jobs jest zaledwie jedną z wielu części składowych.

Rewidowanie wydarzeń przeszłych do historii, na którą nie mamy najmniejszego wpływu jest w Polsce dosyć popularne. Przywoływanie minionych bohaterów, systemów politycznych, hipotetycznych scenariuszy, które nie zostały wcielone w życie po 1989 roku jest naszą narodową wadą. Dostrzega to Marcin Liber wydający się mówić: „za mało patrzymy w przyszłość, a zbyt dużo czasu poświęcamy przeszłości”. Reżyser wraca do okresu transformacji ustrojowej, aby udaremnić kolejne jej przywołania – postawić polskiej gospodarce diagnozę i rozpocząć leczenie.

Sztuka zrealizowana przez Marcina Libera, opowiedziana na wzorcu komediowym, pozwala nam się śmiać z naszego kapitalistycznego pędu – w końcu nie we wszystkim musimy naśladować Zachód – a na pewno nie musimy robić tego za wszelką cenę. Nieco to wszystko fantastyczne, oniryczne i nieprawdopodobne – przesadzone. Na poły z dziedziny science fiction, na poły osadzone w tradycji literackiej (choćby pojawiająca się Matka Courage z dramatu Bertolda Brechta Matka Courage i jej dzieci).

Ekspozycję przedstawienia Libera stanowi mapa nieba, czy jakiejś gwiezdno-geometrycznej konstelacji. To w nią wpatrują się ostatni ludzie. Ci ostatni postanawiają „przewinąć” historię do momentu, kiedy to wszystko się zaczęło. „To” czyli co właściwie? – wielkie zmiany, które doprowadziły do nieuniknionej katastrofy. W scenie wprowadzającej usłyszymy przerażające ujadanie wilków, prawdopodobnie ostatnich ocalałych zwierząt.

Po przeniesieniu się za pomocą wehikułu czasu do okresu wielkich przemian, roztacza się przed nami obraz Polski zależnej od Moskwy, wewnętrznie skłóconej, gdzie wiele decyzji politycznych godziło w interes naszej ojczyzny. Rok 89`, który miał przynieść zmiany, okazał się zalążkiem apokalipsy, której początek był zupełnie niepozorny, a koniec okazał się tragiczny. Aktorzy opowiadają historię nieco bardziej dramatyczną od tej znanej z podręczników historii: reforma Balcerowicza, szalejący kapitalizm, prywatyzacja zakrojona na szeroką skalę: to tło wielkich matactw, ale i zupełnie ludzkich śmieszności.

Przedstawiona wizja rzeczywistości jest mozaiką, w której sceny tragiczne przeplatają się z historią wolnej, demokratycznej, kapitalistycznej Polski – kraju, w którym jedyną obowiązującą prawdą jest koncepcja czerwonej królowej, mówiąca o całkowitej względności postępu. W tej wyśnionej przez reżysera Polsce trzeba nieustannie biec, aby móc pozostać w miejscu – gonić co tchu, żeby nadążyć za postępem, szczęściem, jakim jest możliwość kupienia nowej pary dżinsów czy zjedzenia posiłku w McDonald`s.

„Nie o taką Polskę… ” wykrzykują wielokrotnie aktorzy w stronę publiczności ze sceny skąpanej w strumieniach wódki i chmurach konfetti. Nie o Polskę spod brezentowej plandeki, Polskę z łóżka polowego, Polskę Wałęsy i Balcerowicza, Polskę, gdzie związki zawodowe są solą w oku pracodawców, a Solidarność strukturą, która nigdy nie stanowiła racji stanu, a jedynie reprezentowała prywatne interesy.

Prywatyzacja Marcina Libera to metaforyczny pomalowany złotą farbą UAZ 469. Giełda zaimprowizowana na Scenie Kameralnej nie ma nawet parkietu, ale jest on zupełnie niepotrzebny, ważne są spekulacje – cinkciarskie interesy, Rosjanie, którzy opuściwszy Małą Moskwę, wracają, aby sprzedawać w tej nowej „lepszej” Polsce alkohol bez banderoli. Postać Jobsa zredukowano w sztuce do patrona firmy zajmującej się szmuglowaniem na Zachód komputerów produkowanych w Polsce i sprzedawaniem ich po zawyżonych cenach. Taka była Polska, którą rewiduje Liber – Polska, w której decydenci zmieniają kolory partii, a nie techniki rządzenia. Młode wilki sceny politycznej, wilczki współczesnej kapitalistycznej gospodarki, ludzie skrajnie bogaci i żałośnie biedni − oto nowe lepsze społeczeństwo wyłaniające się z przedstawienia. Gruba biała kreska, mająca oddzielać stare od nowego to kreska, którą można wciągnąć nosem, aby poczuć się lepiej, znaleźć się na narkotycznym haju i może wtedy spojrzeć na tę najlepszą z możliwych nową polską rzeczywistość.

Kamil Robert Reichel, Teatralia
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 66/2013

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Być jak Steve Jobs. Bohaterowie polskiej transformacji. Ballada o lekkim zabarwieniu heroicznym.

Michał Kmiecik

tekst i dramaturgia Michał Kmiecik

reżyseria: Marcin Liber

scenografia: Mirek Kaczmarek

kostiumy: Grupa Mixer

muzyka: Filip Kaniecki alias MNSL

obsada: Ewa Kaim (Generałowa, Grafini, Posłanka, Grażyna Miljon, Pielęgniarka) , Mieczysław Grąbka (Halpern, Jan Miljon, Towarzysz z Moskwy, Biskup, Wielki Łowczy), Adam Nawojczyk (Horn, Fatti), Anna Dymna (Matka C od pieśni), Ewa Kolasińska (Nienawiść, Leokadia Beg, Inspektor), Wiktor Loga-Skarczewski (Ostatni człowiek, Młody kleryk, Architekt, Młody wilk), Katarzyna Krzanowska (Profesor bez żeńskiej końcówki, Komisarz ), Jacek Romanowski (Rakowski, Generał, Triniti, Jenerał, Urzędnik w kancelarii, Lekarz), Marcin Kalisz (Steve Jobs, Stein, Mϋller), Paweł Kruszelnicki (Wilczek, Książę, Przewodniczący „S”, Były), Justyna Wasilewska (Ostatni człowiek, Wyjąca suka z Islandii,
Młoda Wilczyca) (gościnnie), Jarosław Majzel (Asystent Horna), Filip Kaniecki alias MNSL live act

premiera: 21 czerwca 2013

fot. mat. teatru

Kamil Robert Reichel – ur. 21 kwietnia 1988 roku, student komparatystyki i teatrologii na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. 12 grudnia 2012 roku debiutował na łamach Teatraliów. W teatrze interesują go ludzie oraz ich emocje – wzruszenia, zachwyt, oburzenie – magia. Lubi słodką kawę i gorzką czekoladę.