Miejsce bogów jest między ludźmi

Miejsce bogów jest między ludźmi

Balladyny i romanse w reżyserii Konrada Dworakowskiego powstały jako spektakl dyplomowy Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. W Teatrze Pinokio oryginalna obsada została częściowo zastąpiona aktorami etatowymi. Pierwsza inscenizacja odznaczała się świeżością i bardzo dobrym przygotowaniem technicznym. W późniejszej  zabrakło obu tych czynników, ale spektakl wciąż zachwyca stroną wizualną i niesamowitą muzyką Piotra Klimka.

Dworakowski przeniósł na scenę nagrodzoną Paszportem Polityki powieść Ignacego Karpowicza. Akcja rozgrywa się w dwóch planach: żywych aktorów i lalek. W  tym pierwszym widzimy aktorów grających bogów, którzy schodzą na ziemię. Ludzie natomiast są reprezentowani przez lalki.

Spektakl ten można podzielić na trzy części. Pierwszą z nich stanowią sceny lalkowe, w których ubrani na czarno animatorzy opowiadają w ciszy trzy historie: kobiety opatrującej młodego złodzieja, małżeństwa ciężarnej kobiety z mężczyzną cierpiącym na chorobę psychiczną oraz starszego pana zaspokajającego potrzeby seksualne w trakcie oglądania filmów pornograficznych. Lalki wykonano niezwykle dokładnie, oddając ich rysy twarzy oraz budowę anatomiczną. Do animacji potrzeba zwykle trzech aktorów, z których jeden użycza swojej dłoni (wkłada ją w gumę przymocowaną do nadgarstka lalki) oraz animuje głowę, kolejny zajmuje się drugą ręką, a trzeci porusza nogami. Świat ludzi został dopasowany do skali lalek, a aktorzy animowali postaci na mobilnej platformie. Szczegółowo oddany plan lalkowy spotęgował poczucie marności ludzkiego życia.

Plan ludzki zdominował sceny lalkowe. W Balladynach… ukazano tygiel kultur, a co za tym idzie – również systemów religijnych. Obok bogów mitologii greckiej (Ateny, Afrodyty, Erosa, Nike) pojawiają się także Ozyrys, Jezus, Lucyfer, a także Balladyna oraz Narracja (będąca również Mojrą i Przerwą). Bohaterowie dowiadują się, że muszą powrócić na ziemię i zamieszkać wśród ludzi. Opowiadają swoje historie, przeżywają wszystkie uczucia towarzyszące miłości – od radości, przez cierpienie – pokazując tym samym, że kłopoty bogów nie różnią się niczym od problemów śmiertelników. Przeniesienie postaci bogów na plan „żywy” spowodowało jednak, że dominacja nad ludźmi (w planie lalkowym) została jeszcze bardziej podkreślona. Mimo podobieństw, jakie ich łączą, nieśmiertelni mają zawsze przewagę nad ludźmi.

Kiedy bogowie schodzą na ziemię, dowiadujemy się, kto tak naprawdę kierował losem ludzi. Aktorzy animują lalki, powtarzając początkowe sceny, a Narracja opowiada historie każdego z ludzi. Poznajemy ich imiona oraz motywacje, których wcześniej nie potrafiliśmy odgadnąć. Bogowie zamieszkają na ziemi, łącząc swój los z ludzkim.

Zachwyca plastyczna strona spektaklu. Minimalistyczna, mobilna scenografia (wanna, platformy) oraz kostiumy (cieliste, elastyczne, z czarnymi elementami właściwymi dla każdej z postaci) nadają przedstawieniu wyraz. Nieodłącznym elementem spektakli Dworakowskiego są projekcje multimedialne (m.in. chińskie ciasteczko – usta wyświetlane na rozwałkowanym przez Balladynę cieście). Ogromną zaletą Balladyn… jest melancholijna, a jednocześnie pełna nadziei, muzyka Piotra Klimka. Dzięki niej tekst Karpowicza, przepełniony ironicznym poczuciem humoru, nabiera silniejszego wyrazu.

Niestety, mimo interesującego odczytania powieści, pełnych dynamizmu scen zbiorowych, świetnych technicznie dialogów i monologów, a także doskonałej muzyki odbiór spektaklu został zakłócony z dosyć prozaicznego powodu. Widownia została ustawiona na scenie, przez co układ krzeseł utrudnił oglądanie większej części spektaklu. Również rozwiązania techniczne (wyciemnienia, zmiana scenografii) nie były dostatecznie dopracowane, przez co zajmowały aktorom wiele czasu i rozbijały dynamizm spektaklu.

Balladyny i romanse bronią się jednak świetną grą aktorów (szczególnie młodszej części  obsady, a przede wszystkim Anny Makowskiej, Hanny Matusiak i Karoliny Gorzkowskiej), wspaniałymi scenami lalkowymi oraz muzyką. Balladyny…, obok Historii występnej wyobraźni, to ciekawy przykład spektaklu formy skierowanego do dorosłej publiczności. Dzięki takim realizacjom Teatr Pinokio staje się bardzo mocnym ośrodkiem teatralnym na kulturalnej mapie Łodzi.

Katarzyna Skręt, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 47/2013

Teatr Pinokio w Łodzi

Balladyny i romanse

według Ignacego Karpowicza

reżyseria: Konrad Dworakowski

scenografia: Marika Wojciechowska

muzyka: Piotr Klimek

ruch sceniczny: Jacek Owczarek

światło: Bary

obsada: Hanna Matusiak (Atena), Ewa Wróblewska (Ozyrys), Żaneta Małkowska (Afrodyta), Aleksandra Wojtysiak (Nike), Mariusz Olbiński (Lucyfer), Łukasz Bzura (Eros), Łukasz Batko (Jezus), Karolina Gorzkowska (Balladyna), Anna Makowska (Narracja)

prapremiera dla młodzieży i widzów dorosłych w ramach Sceny Wyobraźni im. Brunona Schulza: 1 grudnia 2012

Katarzyna Skręt (rocznik 1990) – studentka kulturoznawstwa (teatrologia, promocja sztuki) na UŁ. Publikuje również na portalu e-teatr (w ramach projektu Nowa Siła Krytyczna). Interesuje się kulturą japońską, teatrem alternatywnym, ulicznym i plenerowym, działaniami performatywnymi, tematem poszukiwania tożsamości i pamięci miejsc oraz bio-artem.