Ludzi można zabić w sercu (Moje drzewko pomarańczowe)

Teatr Zupa z Małpy wraz z dwoma młodymi aktorami ze Studia Saturator (działający przy Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych w Łodzi) zaprosili młodzież do podróży przez brazylijskie, zaniedbane dzielnice. Reżyser spektaklu Masza Bogucka zaproponowała patchworkową strukturę spektaklu. Tutaj nic nie jest na swoim miejscu. A przede wszystkim Zezé – główny bohater.

Moje drzewko pomarańczowe – brazylijskiego pisarza José Mauro de Vascocelosa – stało się inspiracją do spektaklu powstałego w ramach kampanii Dzieci nie śmieci organizowanego przez Stowarzyszenie „ZACHODNIA”. Wśród biednych, zagraconych uliczek spotykamy Zezé (Michał Surosz) – pięcioletniego chłopca o nadzwyczajnej wrażliwości i umiejętności postrzegania świata. Jego małe zmartwienia spotykają się z problemami dorosłego świata – bezrobociem ojca, niesprawiedliwym traktowaniem wśród rodzeństwa oraz przemocą fizyczną i psychiczną.

Chłopiec wychowany w biednej rodzinie potrafi jednak zadbać sam o siebie. Nie krzyczy, gdy go biją i nie skarży się za bardzo. Przecież to sam diabeł popchnął go do tego, by robić rzeczy złe. Tylko czym może być zło w przekonaniu pięcioletniego dziecka? Używanie przekleństw, małe złośliwości, nieposłuszeństwo wobec starszych – to jedynie reakcja na otaczającą go rzeczywistość. Przyjaciół spotyka w wędrownym sprzedawcy pieśni (Patryk Steczek) oraz w wujku Edmundo oraz w Portugalu – mężczyźnie, który w sercu Zezé staje się jego ojcem (w obie postaci wcielił się Włodzimierz Twardowski). W nowym domu oswaja drzewko pomarańczowe, które podróżuje z nim, zasadzone w plastikowym samochodzie-zabawce. Kiedy jednak Zezé traci na zawsze Portugala, jego życie na chwilę się kończy.

Widownia usadzona została po obu stronach sceny, równolegle do niej. Dwa krańce sceny reprezentują dwa różne światy: jednym jest dom Zezé i biedne dzielnice Brazylii, drugim (oddzielonym zasłoną od reszty) – dom Portugala. Sterta przypadkowych rzeczy w trakcie spektaklu przemienia się w stół, przy którym rodzina chłopca spożywa posiłki. W odwróconym oparciem do widowni fotelu spoczywa wiecznie zmęczony ojciec – znużony stagnacją oraz niepowodzeniem. Jest głową rodziny, jednak nie ma wpływu na jej sytuację finansową. Środkowa część sceny staje się ulicą oraz placem zabaw, na których bawią się Zezé, jego brat Totoca (Damian Kwapisiewicz) oraz jego siostry Gloria (Magda Dratkiewicz) i Jandira (Marta Kuśmirek). To także miejsce, w którym Zezé przeżywa swego rodzaju inicjację – atakuje auto Portugala. Jednak okazuje się to jedną z najważniejszych rzeczy jakie przytrafiły się w jego dotychczasowym życiu. W tle słychać realistyczne odgłosy: ulicy czy przelatujących samolotów. Spektakl opiera się na rytmie wyznaczanym przez głównego bohatera – jego energii, która raz słabnie, a raz rośnie do niesamowitych rozmiarów.

Moje drzewko pomarańczowe to historia opowiedziana ustami dziecka, które w swoim krótkim życiu spotyka wiele niesprawiedliwości. Jednak Zezé potrafi patrzeć na świat inaczej – jaśniej i z większą nadzieją. Na scenie spotykają się zarówno aktorzy profesjonalni (związani między innymi z Teatrem Pinokio i Teatrem Arlekin) oraz aktorzy nieprofesjonalni. Jednak w trakcie przedstawienia nie widać różnic warsztatowych w grze wykonawców. Dopełniają się wzajemnie, tworząc niesamowitą atmosferę Brazylii lat trzydziestych XX wieku. Michał Surosz, odtwórca głównej roli, zmierzył się z niezwykłym wyzwaniem – zagrać małego chłopca i nie zabrać postaci dziecięcej radości. Energia, jaką obdarzył widownię, wytworzyła sprzężenie zwrotne. Młodzi widzowie komentowali akcję na bieżąco i wraz z jej rozwojem zdawali się dostrzegać istotę samej historii. Zezé w pewnym momencie wypowiada takie słowa: „Zabijać to nie znaczy wyjąć rewolwer jak Buck Jones i zrobić pif-paf! To wcale nie tak. Można zabijać w sercu. Po prostu przestać kogoś kochać. I wtedy ten ktoś umiera.” Te słowa, jednocześnie bolesne i prawdziwe, stają się przesłaniem tego spektaklu. Kiedy dziecko nie ma siły, by przeciwstawić się fizycznie, walczy w inny sposób. Wszystko odbywa się w jego sercu.

Katarzyna Skręt, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 66/2013

Teatr Zupa z Małpy

José Mauro de Vascocelosa

Moje drzewko pomarańczowe

tłumaczenie: Teresa Tomczyńska
adaptacja, reżyseria, oprawa sceniczna: Masza Bogucka
ruch sceniczny: Marta Kuśmirek
obsada: Magda Dratkiewicz, Marta Kuśmirek, Patryk Steczek, Włodek Twardowski oraz Damian Kwapisiewicz i Michał Surosz