Levin w Dramatycznym, czyli Romantycy

Romantycy to kolejny spektakl izraelskiego prowokatora Hanocha Levina wystawiany na deskach polskiego teatru. Widzowie doskonale zaznajomieni z twórczością pisarza nie idą na konkretny spektakl, przyciągnięci fabułą. Idą „na Levina”. Co sprawia, że prowokujący i szokujący swoimi propozycjami pisarz spotyka się u nas z tak dobrym odbiorem?

Każdy dramat Levina to gwarancja sporej dawki specyficznego humoru. Postaci opowiadają o swoich ułomnościach, brakach i o życiu, które wcale nie rozpieszcza i nie docenia, a wręcz przeciwnie – daje się mocno we znaki. Każdy z bohaterów o czymś marzy i za czymś tęskni – za utraconą młodością, miłością, której nigdy nie doświadczył, bogactwie czy po prostu spokoju. A wszystko oddane z charakterystycznym dla Levina absurdem i przerysowaniem. Pisarz rozbawia swoją publiczność, ale wprawia ją też w zakłopotanie – bezpośredniością spostrzeżeń i ekspresyjnym językiem. Nie jest to jednak – co najcenniejsze w jego twórczości – pusty śmiech, ale skłaniający do refleksji nad kondycją człowieka.

Podobnie jest w przypadku Romantyków Chrapkiewicza. Na scenie rozgrywa się historia trzech starszych osób – Pogorelki, Chajczika i Bonbonela. Zmęczeni życiem, doświadczający  licznych chorób, zalewają publiczność pretensjami. Prosta scenografia (niemal identyczna jak w Udręce życia) eksponuje ważny w twórczości pisarza motyw – łóżko. To właśnie ono skupia wszystkie żale i namiętności bohaterów – tu chorują, tu kochają, tu budzą się zaskoczeni kolejnym nowym dniem, który dostali od życia, tu też wreszcie umrą. Do łóżka siedemdziesięcioletniej Pogorelki przychodzą kolejno dawni kochankowie – Chajczik i Bonbonel. Nie są już jednak ani młodzi, ani przystojni. Są starzy i schorowani, a co najważniejsze – boją się umrzeć w samotności. Sytuacja siedemdziesięcioletnich byłych kochanków, wrzuconych z powrotem do jednego łóżka, które budzi wspomnienia i skrywane tęsknoty, jest przyczyną wielu groteskowych epizodów.

Bohaterowie zapraszają widzów do świata chorób i zawiedzionych nadziei. Śmiejemy się z Pogorelki, która wciąż opowiada o swoich prawdziwych i urojonych dolegliwościach – o guzku, który pewnego dnia zniknął, a przecież ona już się zdążyła do niego przyzwyczaić, o nogach, z którymi prowadzi zabawny dialog, kiedy próbuje sobie przypomnieć, co każdej z nich dolega. Bohaterowie opowiadają o dawnych czasach i swoich wadach, które stały się przyczynami rozstania. Wady nie mają już jednak żadnego znaczenia, liczy się tylko jedno – by nie odejść w samotności. Przedstawienie nie sprowadza się do pustego śmiechu. Opowiada o potrzebie bliskości i o kruchości człowieka wrzuconego w cykl nieuchronnego przemijania.

Romantycy to jedna z lżejszych propozycji Hanocha Levina. Pisarz nie wystawia widzów na próbę, nie atakuje ich dosadnym i bluźnierczym językiem, nie sprowadza bohaterów do czystej fizyczności. Jest to zatem idealna propozycja dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z teatrem absurdu izraelskiego mistrza. Znawcom twórczości proponowałabym jednak coś, co dostarczy większej dawki emocji.

Karolina Sendal, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 63/2013

Teatr Dramatyczny w Warszawie

Hanoch Levin

Romantycy

reżyseria: Grzegorz Chrapkiewicz

przekład: Agnieszka Olek

scenografia: Maciej Chojnacki

obsada: Małgorzata Niemirska, Władysław Kowalski, Zdzisław Wardejn

premiera: 10 maja 2013

fot. Jacek Domiński