Kto tutaj tak naprawdę jest postacią dnia? (Postać dnia)

Kto tutaj tak naprawdę jest postacią dnia? (Postać dnia)

Nieubłaganie mijają już dwa lata, od kiedy Teatr Polski we Wrocławiu rozpoczął swoją działalność w ramach „Podziemia”. Trudne przejścia związane z walką o niezależność teatru, które zapisały się w historii artystów działających pod tym szyldem, mogłyby sprzyjać skrajnemu upolitycznieniu realizowanych przez nich spektakli. Wystawiana jednak pod patronatem Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu Postać dnia w reżyserii Sebastiana Majewskiego urzeka swoją wielopoziomowością i uniwersalizmem. To produkcja, która nie narzuca widzowi tylko jednej ścieżki interpretacyjnej.

Inspirację dla stworzenia scenariusza do przedstawienia stanowiła postać Igora Przegrodzkiego – wybitnego aktora, który przez wiele lat związany był z Teatrem Polskim we Wrocławiu. Staje się on jednym z bohaterów dramatu, a jego niecodzienna decyzja, aby zamieszkać na szczycie drzewa stojącego na wrocławskim placu Kościuszki stanowi punkt zapalny dla dalszych wydarzeń. Wybrana przez niego lipa o imieniu Robert (Agnieszka Kwietniewska) została posadzona wiele lat temu jako symbol przyjaźni polsko-niemieckiej, co zostało uznane przez postać Przewodniczącego (w tej roli Tomasz Lulek) za wystarczający powód, aby ją ściąć. Pojawia się jednak problem – uśmiercenie drzewa to jedno, ale co zrobić z żyjącym na nim człowiekiem? Ta, na pozór absurdalna, sytuacja staje się pretekstem do opowiedzenia wielowarstwowej historii o buncie, życiu, teatrze, związku człowieka z naturą, potrzebie alienacji oraz cenie, którą trzeba zapłacić za bezkompromisową sztukę.

Spektakl odbywa się w sali Teatru Laboratorium Instytutu im. Jerzego Grotowskiego, a jej surowe wnętrze z ceglastymi ścianami idealnie współgra ze scenografią Karoliny Mazur. Można odnieść wrażenie, że głównym zadaniem warstwy plastycznej jest pogłębienie charakterystyki bohaterów. Grana przez Agnieszkę Kwietniewską lipa otrzymała własne stanowisko pracy pełne mikroskopów, probówek, preparatów do odświeżania powietrza oraz torebek herbaty lipowej. Ukazanie drzewa jako biologa syntezującego skomplikowane związki chemiczne to prosta, aczkolwiek dobitna metafora. Ekstrawagancja Przegrodzkiego została natomiast zobrazowana głównie poprzez jego kostium – biały żabot i czarną kamizelkę dopełniono bokserkami przed kolana. W spektaklu pojawia się także postać Przewodnika (Andrzej Wilk), który pełni rolę obrońcy drzewa, zbierającego podpisy pod petycją mającą powstrzymać jegościęcie. Charakterystycznym elementem jego stroju są doczepione do klasycznych podkolanówek dwa różowe pompony, mogące symbolizować wyobraźnię. Dominantą scenografii jest ogromne drzewo z gałęziami wykonanymi z zielonej włóczki. Całość dopełnia pralka Frania wypełniona białym tiulem, który wykorzystano w symbolicznej scenie zaślubin Igora z drzewem.

Postać dnia wymyka się jednoznacznym podziałom gatunkowym. Opiera się na konstrukcji dramatu współczesnego z elementami farsy oraz satyry. Nie sposób również pominąć wątku biograficznego. Najciekawszym zabiegiem dramaturgicznym wydaje się moment, w którym nagle aktorzy przerywają spektakl i zaczynają opowiadać własne anegdoty związane z Igorem Przegrodzkim. Próbują zaangażować w ten „wieczór wspomnień” publiczność, ale po ich twarzach widać, jakiego spodziewają się efektu – nikt na sali nie ma osobistych doświadczeń związanych z aktorską legendą Wrocławia. Dociera wówczas do widza w pełni myśl, do której odwołał się w jednym z wywiadów reżyser jako do motoru napędowego procesu tworzenia przedstawienia – jak to się stało, że o tak wielkiej osobowości prawie nikt już dzisiaj nie pamięta? Że nie istnieje ona w przestrzeni publicznej miasta, z którym związała większość część swojego życia?

Michał Opaliński, grający rolę Igora Przegrodzkiego, przyznaje się, że nie miał on okazji poznać swojego idola. Oddaje mu jednak hołd na scenie, recytując jego najsłynniejsze kwestie i dając popis swojej gry aktorskiej. Równie fenomenalni są tutaj charyzmatyczny Igor Kujawski (postać Mediatora), groteskowy Tomasz Lulek, doświadczony Andrzej Wilk oraz powściągliwa Agnieszka Kwietniewska. Aktorzy stanowią na scenie zespół połączony wspólną historią i wspólnym przesłaniem, a do tego przepełniony profesjonalizmem i latami doświadczenia. Taka mieszanka mocno oddziałuje na widza, zwłaszcza w powiązaniu z kameralnością sali Teatru Laboratorium.

Spektakl jest przede wszystkim hołdem oddanym artyście oraz próbą przypomnienia (lub przedstawienia) jego sylwetki szerszej publiczności. Poprzez pryzmat postaci Igora Przegrodzkiego twórcy rysują uniwersalny portret twórcy, którego  zadaniem jest bunt przeciwko zastanej rzeczywistości. To opowieść o człowieku, który za swoją wrażliwość płaci alienacją. Z każdym aktem widz nabiera coraz większego przekonania, że granica pomiędzy życiem i teatrem jest bardzo cienka. Ktoś inny może tu dostrzec opowieść o odwiecznej potrzebie kontaktu człowieka z naturą. Albo aluzję do państwowej polityki rozliczeń historycznych. W obliczu tak wielu warstw interpretacyjnych bardzo subtelne i dyskretne wydaje się nawiązanie do pewnego zespołu artystycznego, który utracił swój dom. Dopiero gdy wybrzmiewa finalny dialog pomiędzy dwoma bohaterami, widzimy, że chodzi tu o coś więcej. Że w wyniku aktu „ścinania” nie tylko Igor Przegrodzki pozostał bezdomny.

Pozostaje zatem tylko odpowiedzieć sobie na pytanie – kto jest tytułową „postacią dnia”? Można wskazać wielu kandydatów. Igor Przegrodzki? Lipa Robert? A może dobrzy ludzie czynu jak Przewodnik? Albo raczej władza reprezentowana przez Przewodniczącego, która ostatecznie zawsze dopina swego… Wybór należy do widza. Ja nominuję utracony Teatr Polski we Wrocławiu.

Aleksandra Wach, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 265/2018

Teatr Polski w Podziemiu

Pilgrim / Majewski

Postać dnia / siedem reakcji na jedno zdarzenie czyli opowieść teatralna o aktorze Przegrodzkim

reżyseria: Seb Majewski

dramaturgia i archiwalia: Tomasz Jękot

scenografia: Karolina Mazur

obsada: Agnieszka Kwietniewska, Igor Kujawski, Tomasz Lulek, Michał Opaliński,

premiera: 16 czerwca 2018

fot. Natalia Kabanow

Aleksandra Wach – rocznik 1999, studentka Politechniki Wrocławskiej, ale równocześnie wielka miłośniczka teatru i kina. Na co dzień rzuca w dyskusjach cytatami z Szekspira i zachwyca się jego dramatami przy dobrej herbacie. Marzy o podróży na Broadway i wydłużeniu doby, aby móc w niej zmieścić jeszcze jedną książkę, film lub spektakl teatralny.