Krośnieńskie Teatralia nie boją się eksperymentów

Krośnieńskie Teatralia nie boją się eksperymentów

Tegoroczny festiwal Nocne Teatralia Strachy był mozaiką najrozmaitszych gatunków – pojawiły się na nim między innymi: teatr lalek, teatr muzyczny i tańca, improwizacja teatralna, projekcje filmowe, a nawet koncert. Organizatorzy – Teatr s.tr.a.c.h. – wykazali się wielką otwartością nie tylko na różnorodność teatralnych form, ale także na widzów, którym nie pozwolili nudzić się nawet pomiędzy spektaklami, wprowadzając najróżniejsze formy animacji.

Świętowanie każdej rocznicy wiąże się z pewną dozą sentymentu, ale i z ogromną dawką radosnej zabawy – nie inaczej było w przypadku piątej już edycji festiwalu Nocne Teatralia Strachy w Krośnie. Pierwszy dzień upłynął pod znakiem refleksji – sprzyjał temu nie tylko seans Umarłej klasy Tadeusza Kantora sfilmowanej przez Andrzeja Wajdę, ale także premierowe spektakle gospodarzy oraz krakowskiego Teatru Nikoli.

Gdy rozwiniemy nazwę Teatru s.tr.a.c.h., dowiemy się, że według jego twórców: „strasznie trudno analizować czyjąś historię”, a jednak w premierowym Moim szczęściu w reżyserii Pawła Wrony podejmują taką próbę. Biorą pod lupę historię kobiety, która swoje miejsce w świecie odkryła dopiero kiedy jej młodość przeminęła. Bohaterka kreowana przez Dagmarę Bogacz emanuje spokojem i poczuciem spełnienia, choć zdają się one być zmącone wciąż niezamkniętymi sprawami z przeszłości. Monodram to zwrot do ojca, przypominający swoją formą jeden z wielu napisanych do niego listów. Kobieta opowiada w nim o własnych sukcesach: stworzeniu własnego teatru w podniszczonym budynku, pełnej widowni podczas występów. Jej szczęście jest chyba jednak niekompletne – poprzez nieobecność tego, który nigdy nie uwierzył w jej pasję – taniec, a który być może w końcu przestałby powątpiewać.

Nostalgiczny klimat jest momentami zbyt dosłownie podkreślany niektórymi działaniami scenicznymi. Rekwizyt i kostium niepotrzebnie duplikują słowa. Na szczęście zrównoważone jest to innymi ciekawymi rozwiązaniami – przede wszystkim pomysłowymi projekcjami. Świetne są sceny teatru cieni – wielka szkoda, że pojawia się ich tak mało. Bardzo udany jest także wpleciony w spektakl materiał filmowy. Są to mini wywiady z mieszkańcami Krosna, którzy opowiadają o tym, czym jest dla nich szczęście. To dobre wprowadzenie do spektaklu, a zarazem jego kwintesencja, tytułowe szczęście przybiera bowiem tyle odcieni, ilu jest ludzi. Szczęście to życie spędzone u boku ukochanej osoby, wyprawa na ryby i dobre połowy. To uśmiech dziecka, ale i kawa wypita o piątej nad ranem. Prawda banalna, ale przedstawiona przez zwykłych ludzi z niebywałym wdziękiem, jest ciekawym dopełnieniem spektaklu.

Także Teatr Nikoli, znany już krośnieńskiej publiczności, pokazał swoje premierowe przedstawienie – Spalone skrzydła według scenariusza i reżyserii Mikołaja Wiepriewa. To rzecz o przemijaniu sławy wielkich artystów, opowiedziana za pomocą plastycznych obrazów i muzyki, tworzących barwny kolaż zdarzeń. Spektakl jest bardzo efektowny wizualnie, choć można odnieść wrażenie, że niektóre sceny znalazły się w nim nie po to, aby zbudować fabułę, ale by po prostu ładnie wyglądać. Aktorzy chętnie stosują triki cyrkowe, używając do nich scenografii składającej się z przedmiotów prostych, ale na potrzeby widowiska powiększonych czy przerysowanych. Ciekawie wykorzystano choćby wieszaki, na których – zawieszone niczym marionetki na marynarkach – tańczyły aktorki.

Wiepriew rezygnuje z użycia słów, widowiskowa forma musi być więc wystarczająco wyrazista, aby umożliwić właściwe odczytanie, zgodne z zamysłem twórcy, treści. Rzeczywiście spektakl urzeka plastycznością, choć rozmach i niemalże cyrkowy blichtr niektórych scen przyćmiewają subtelny urok innych. Klamrę kompozycyjną tworzy szczery i piękny w swej prostocie obraz zdanego na łaskę losu garbatego grajka (w tej roli świetna Dominika Jucha). W kolorowym, ale równocześnie tragicznym świecie show biznesu, o którym opowiada spektakl, to właśnie on jest najprawdziwszym artystą.

Refleksyjny nastrój pierwszego dnia powraca jeszcze w spektaklach dnia drugiego – Złap mnie Teatru PWST z Wrocławia czy DAGNY.BRECHT.księżniczka.żebraków Teatru PWSTiTV z Łodzi. W tym pierwszym Angelika Pytel i Jakub Kowalczyk za pomocą tańca próbują wyrazić paradoksy miłości, skrajne oblicza tego uczucia. Skupiają się na tym drugim biegunie, mniej oczywistym, bo niszczącym. Relacje między mężczyzną i kobietą ukazują jako grę, w której bez skrupułów stosuje się nieuczciwe chwyty, szantaż emocjonalny, manipulację. Bohaterowie toczą ze sobą tę dziwaczną zabawę, przypominającą bardziej niezdrową rywalizację, powtarzają w nieskończoność te same słowa, a do choreografii wprowadzają utarte schematy i wystudiowane gesty. Przerażający jest zimny dystans między nimi, nie czuć ani odrobiny miłości, a raczej uwidacznia się chore uzależnienie bohaterów.

W pewnym momencie któreś z nich krzyczy „stop!”, przerywając te zmagania, aby jednak za chwilę powrócić do nich na nowo – z nową energią, innymi emocjami, ale tym samym bólem. Ich historia zapętla się, tworzy błędne koło destrukcji. Choreografia jest zatem bardzo monotonna, a jej powtarzalność szybko zaczyna nużyć. Może mieć jednak uzasadnienie w przesłaniu spektaklu – cóż z tego, że grę można przerwać, skoro nowy początek nic nie zmienia…

Spektakl DAGNY.BRECHT.księżniczka.żebraków w reżyserii i wykonaniu Dagny Cipory to jedna z najciekawszych prezentacji festiwalu. Aktorka bardzo sprawnie splata ze sobą teksty Bertolda Brechta, tworzy z nich opowieść w klimacie dość posępnym, wszak nawiązującym do brechtowskiej Opery za trzy grosze. Historia Polly jest jednak tylko inspiracją do zbudowania postaci z krwi i kości, na miarę dzisiejszych czasów.

Dagny Cipora nie stroni od ironii, nie boi się prowokacji. Jej bohaterka jest zalotna, ale i stanowcza, bez najmniejszych problemów okręca sobie widzów wokół palca. Świetny, mocny głos, charyzma i przemyślane interpretacje songów stanowią o sile spektaklu. Elektroniczna muzyka Marcina Powalskiego, prosta scenografia i kostium (aktorkę ciekawie „ubiera” metalowy stelaż spódnicy) połączone z chłodnym światłem bardzo dobrze dopełniają całości. Jej księżniczka żebraków dobrze wie, czego chce – brawa za pomysł i genialne wykonanie!

W czasie Nocnych Teatraliów nie zabrakło też spektakli pełnych humoru – widzowie bawili się na spektaklu Cukier Teatru Matki Pulardy z Wrocławia czy na improwizowanym występie grupy No Potatoes z Lublina. Obecność grupy improwizacyjnej na festiwalu teatralnym to zjawisko ciągle nieczęste, a szkoda, bo niezwykle atrakcyjne. Naturalnie show lubelskiej grupy miał sporo cech kabaretu – w końcu dobra zabawa (oczywiście wraz z publicznością!) to chyba najważniejszy cel improwizacji. Spektakl zaprezentowany w Krośnie budowany był na żywo, co wiązało się z jego absolutną nieprzewidywalnością. Widzowie proszeni byli o sugerowanie miejsca akcji czy podpowiedzi wydarzeń, które miałyby zmienić zaimprowizowaną dotychczas fabułę o 180 stopni.

Dla No Potatoes publiczność jest więc nieodzowna, a jej kreatywność w połączeniu z nieograniczoną wyobraźnią aktorów jest budulcem spektaklu. Trzeba przyznać, że pomysły widzów wykorzystali perfekcyjnie, tworząc abstrakcyjną fabułę i niezwykle wyraziste postaci. Kreowani przez nich bohaterowie musieli na nowo ułożyć sobie życie po zawaleniu się sklepu Tesco (co ciekawe – z powodu wybuchu w kopalni). I – doprawdy – to tworzenie na poczekaniu wyszło fenomenalnie, oby jak najwięcej improwizacji na festiwalach teatralnych!

Bardzo ciekawym punktem programu Strachów był także spektakl Cukier w reżyserii Joanny Gerigk. Znakomicie wpleciono weń pomysłowe i pięknie wykonane lalki, a kreowane z ich pomocą postaci (choćby genialna Babula) – nawet jeśli tylko epizodyczne – wywoływały salwy śmiechu. Szczególnie u dorosłych, bo – choć przedstawienie posiłkuje się teatrem lalek – użyty w nim język (niejednokrotnie dwuznaczny, ale na szczęście nie niesmaczny) sugeruje raczej wyższy pułap wieku potencjalnych widzów.

Poszukiwanie tytułowego cukru jest w spektaklu metaforą dojrzewania do pierwszych samodzielnych decyzji, wyborów z pozoru błahych, ale mogących zaważyć na dalszym życiu młodego człowieka. Główny bohater Józio porusza się na styku rzeczywistości i własnych fantazji, czego odbiciem jest cała plejada barwnych postaci. Czasem coś mu doradzą, innym razem zupełnie zmienią to, co już ułożył sobie w głowie. Udane kreacje aktorskie, bajeczna scenografia i mnóstwo humoru skutecznie zakrywają zapędy moralizatorskie Gerigk, które są chyba jedyną słabą stroną spektaklu.

Dwudniowe wydarzenie zakończył koncert oryginalnej grupy We Call It A Sound, tworzącej muzykę alternatywną z pogranicza avant pop, indie rock czy muzyki elektronicznej. Była to bardzo dobra pointa festiwalu – muzycy w swojej twórczości nie stronią bowiem od eksperymentów i to samo można powiedzieć o tegorocznych Nocnych Teatraliach Strachy. Różnorodność form zaproszonych spektakli była niezwykle ożywcza, a niespotkana chyba nigdzie indziej formuła animacji publiczności to strzał w dziesiątkę.

Agnieszka Misiewicz, Teatralia Poznań

V Nocne Teatralia Strachy, Krosno, 67 września 2012

Teatr s.tr.a.c.h. w Krośnie

Moje szczęście

scenariusz i reżyseria: Paweł Wrona
światło: Grzegorz Malinowski
obsada: Dagmara Bogacz
premiera: 6 września 2012 roku

Teatr Nikoli w Krakowie

Spalone skrzydła

scenariusz i reżyseria: Mikołaj Wiepriew
dźwięk i światło: Dominika Jucha
obsada: Mikołaj Wiepriew, Dominika Jucha, Sabina Drąg, Paulina Florczak
premiera: 6 września 2012 roku

Umarła klasa

Seans T. Kantora

reżyseria: Andrzej Wajda

nagranie z 1976 rok

Teatr Matki Pulardy we Wrocławiu

Cukier

scenariusz i reżyseria: Joanna Gerigk

muzyka: Mikołaj Laskowski
scenografia: Magdalena Nowak
obsada: Łukasz Batko, Alan Bochnak, Jarosław Paczyński, Mateusz Zagórski
premiera: 20 maja 2012 rok

Teatr PWSFTviT w Łodzi

DAGNY.BRECHT.księżniczka.żebraków

reżyseria: Dagny Cipora
muzyka: Marcin Powalski
scenografia: Joanna Wróbel
choreografia: Anna Próchniak
obsada: Dagny Cipora

premiera: 2012 rok

Teatr PWST we Wrocławiu

Złap mnie

scenariusz i reżyseria: Angelika Pytel, Jakub Kowalczyk
muzyka i światło: Przemysław Jaszczak
występują: Angelika Pytel, Jakub Kowalczyk

Grupa Improwizacji Teatralnej No Potatoes w Lublinie

muzyka: Łukasz Jemioła

obsada: Magdalena Piekarska, Anna Skorek, Przemysław Buksiński, Kamil Choina, Łukasz Jemioła, Radosław Misztal, Adam Organista

We Call It A Sound w Wolsztynie

koncert zespołu w składzie: Karol Majerowski, Filip Majerowski, Marek Orywał