Król Zagłębia (Korzeniec)

Król Zagłębia (Korzeniec)

Do Sosnowca/Sosnowic przyjeżdża grupa artystów ubranych na berlińską modłę. Sosnowickie Berliner Ensemble modli się, aby w Teatrze Zimowym zagrano spektakl z historią, która miałaby początek, środek i koniec. Ich modlitwy zostają wysłuchane – sosnowicki spektakl ma i ekspozycję, i rozwinięcie akcji, i zakończenie, może nie rozwiązujące intrygę, ale będące wyrazistą klamrą. Spektakl, tak jak podobne historie, okazuje się bardzo nudny.

Przedstawienie ma wiele atutów: muzykę Jacka Grudnia, doskonale oddającą poczucie intrygi i zbrodni; scenografię Remigiusza Brzyka i Tomasza Śpiewaka, prostą, niemaskującą przestrzeni teatralnej. Równie interesująca jest dramaturgia (także Śpiewaka), łącząca linearność opowieści z przeskakiwaniem na inne, istotniejsze wątki. Te zagubiły się jednak wyraźnie w kryminalnej opowieści o morderstwie kafelkarza Korzeńca, zawierającej początek, środek i (trochę inne) zakończenie. Widz otrzymuje historię i z niej układa jej prawdziwe znaczenia. Rzeczywista przyczyna pokazania jej na scenie została wyrażona w końcowym monologu Ester (Edyta Ostojak), kiedyś uwiedzionej przez pracodawcę (jedynego kafelkowego króla), później wywiezionej nielegalnie do Rio de Janeiro i sprzedanej przez tamtejszych biznesmenów.

Kulminacyjność tej opowieści – odkrywanie kryminalnej zagadki Sosnowca, by na końcu ją odrzucić i pokazać prawdziwą tragedię – unieważnia wcześniejsze wydarzenia. Ekspozycja historii śmierci Alojzego Korzeńca jest bardzo interesująca, rozgrywa się na kafelkowym parkiecie, którego odgłosy – razem z muzyką Grudnia – tworzą intrygujący kontrapunkt dla pokazywanej opowieści. Świat mieszkańców Sosnowca został ukazany jako coś niejednoznacznego, bliższego codziennym problemom niż światowym konfliktom. Później jednak śledztwo prowadzone przez dziennikarza Monsiorskiego (Grzegorz Kwas, który gra również samego Korzeńca) odwodzi publiczność od szukania wśród bohaterów czegoś więcej. Całość złożona jest z bardzo niewybrednych dowcipów i opornego komizmu sytuacyjnego, jak np. wizyta japońskiej wycieczki w Sosnowicach. Podobnych prób odrealnienia tej historii, włożenia jej w nieco bardziej współczesny kontekst, okraszony dodatkowo dowcipem, jest w spektaklu wiele. O ile same w sobie są bardzo inteligentną sceniczną grą, o tyle ich umieszczenie wśród równolegle toczących się wątków morderstwa glazurnika i motywu emigracji do Stanów Zjednoczonych całkowicie niszczy ich wartość.

Jednym z elementów, które dobrze uwydatnia dramaturgia spektaklu, jest sytuacja Sosnowca i jego mieszkańców, stojących okrakiem między trzema mocarstwami. Życie niedaleko Drei Kaiser Ecke wpływa na losy wszystkich mieszkańców i tym bardziej wzmaga absurdalność szukania mordercy, a nawet ciała Korzeńca. Głowę odnaleziono w niemieckich Mysłowicach, resztę ciała w rosyjskich Sosnowicach. Dobrze, że nic nie zostało w austriackim Jaworznie. To rozedrgane uczucie jest spotęgowane przez ciągłą, przewijającą się stale przez spektakl myśl o metropolii. Miasto świętuje dziewiątą rocznicę nadania praw miejskich, ma wielkich mocarzy (bogatych handlarzy, sprzedających również ludzkie ciała), około stu tysięcy mieszkańców, przechodzącą przez miasto Kolej Warszawsko-Wiedeńską, ale też m.in. społecznika i przemysłowca Heinricha Dietla. A tuż obok znajduje się ubojnia świń, żyją prości robotnicy i celnicy, pracujący bezmyślnie dla przemytnika Samuela Lubelskiego, wybierającego dziewczyny do pracy na ulicy w zachodnich miastach i martwiącego się jedynie o zarażenie syfilisem. Zapach krwi ubijanych świń miesza się z wyrachowaniem bogaczy i marzeniem o metropolii.

Po co więc realizować Korzeniec na scenie? Czy po to, by ukazać historię samego Sosnowca, postrzeganego często jako śląsko-zagłębiowską pustynię kulturalną? Żeby nadać historyczny i tożsamościowy rys temu miejscu, opowiedzieć o spekulantach i handlowych spryciarzach, czy może o tragedii dziewcząt wywożonych do burdeli w Ameryce Południowej? Jedno na pewno udało się udowodnić – Zagłębie ma swoją historię, która jest warta pokazywania.

Magdalena Zielińska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 58/2013

33 Warszawskie Spotkania Teatralne (18.04.–1.05.2013)

Teatr Zagłębia w Sosnowcu

Korzeniec

Zbigniew Białas / Tomasz Śpiewak

adaptacja i dramaturgia: Tomasz Śpiewak

reżyseria: Remigiusz Brzyk

scenografia: Brzyk & Śpiewak

kostiumy i współpraca scenograficzna: Iga Słupska (ASP), Dagmara Walkowicz (ASP),

Szymon Szewczyk (ASP)

muzyka: Jacek Grudzień

obsada: Agnieszka Bieńkowska, Maria Bieńkowska, Ewa Kopczyńska, Agnieszka Okońska,

Edyta Ostojak (PWST), Michał Bałaga, Aleksander Blitek, Piotr Bułka, Przemysław Kania,

Krzysztof Korzeniowski, Grzegorz Kwas, Wojciech Leśniak, Tomasz Muszyński, Jarosław

Tyran

premiera: 26 maja 2012

fot. Maciej Stobierski