Kosmiczny ciężar (Nieważkość)

Kosmiczny ciężar (Nieważkość)

Znany głównie z przekazów medialnych oraz amerykańskich filmów obraz przedstawiający „pływających” w przestrzeni statku kosmicznego ludzi rozbudza wyobraźnię nie tylko widzów, ale i twórców teatralnych. Do tego stopnia, że decydują się stworzyć na scenie spektakl inspirowany pewnym radzieckim eksperymentem.

W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku Związek Radziecki rywalizował ze Stanami Zjednoczonymi o pierwszeństwo w kosmicznych odkryciach. Po udanych próbach wysłania człowieka poza Ziemię, apetyty władz obu krajów wzrosły tak dalece, że nasi wschodni sąsiedzi postanowili przetestować wytrzymałość człowieka odbywającego symulowaną podróż na Marsa. Eksperyment ten stanowi podstawową inspirację spektaklu Nieważkość.

Wojciech Faruga już na poziomie scenariusza celowo nie tworzy bohaterów z krwi i kości. Uczestnicy symulacji są zbiorowością, początkowo stanowią drużynę, której zadaniem jest strzelać do jednej bramki. Od wytrzymałości ich wszystkich zależy bowiem powodzenie misji. Aby utrudnić identyfikację bohaterów, autor tekstu pozbawia ich nawet imion, które zostają zredukowane do trudnych do zapamiętania ciągów cyfr, a większość dialogów i monologów pisze w trzeciej osobie lub w zupełnie bezosobowej formie.

W warstwie fabularnej opowieść składa się z szeregów dosyć formalnie poprowadzonych scen, pokazujących poszczególne etapy eksperymentu. Dramaturgia spektaklu polega na ułożeniu ich w kolejności niekoniecznie chronologicznej, ale wypunktowaniu stopniowego pogrążania się bohaterów w „stanie nieważkości”. Początkowo wizja osiągnięcia wspólnego celu i towarzyszący jej entuzjazm sprawiają, że bohaterowie z ogromną przyjemnością opowiadają o codziennych czynnościach wykonywanych na stacji, takich jak jedzenie czy załatwianie potrzeb fizjologicznych. Wraz z upływem czasu podekscytowana zbiorowość rozpada się na rywalizujące ze sobą jednostki, pochłonięte indywidualną walką z chorobami ciała i problemami psychicznymi.

Inscenizacje poszczególnych epizodów w dużej mierze opierają się na cielesności. Aktorzy ubrani w jednakowe czerwone dresy wykorzystują cały szereg ćwiczeń, układów choreograficznych kojarzących się z pierwszomajowymi pochodami, a nawet akrobacji. Niemalże pusta scena, wyłożona błyszczącą baletówką, w połączeniu z wielkoformatowymi projekcjami i grą świateł wizualnie oddaje wyobrażenie kosmosu. Nieliczne użyte rekwizyty, takie jak maszyna do masażu wibracyjnego, ogromny kwiat w doniczce czy sedes podkreślają wyobrażeniowe, a nie dosłowne podejście twórców. Ciekawym tego przykładem jest scena, w której jeden z uczestników eksperymentu znajduje karalucha i zaczyna z nim rozmawiać, a owada „odgrywa” plastikowy, świecący, nakręcany pająk. Niepokojąca muzyka, składająca się ze świdrujących, momentami nieprzyjemnych dla ucha dźwięków, pogłębia nastrój tajemnicy i niepewności. Zaś scena unoszenia się w powietrzu jest prawdziwą ucztą dla zmysłów.

Jednak wszystkie te środki, w dużej mierze z uwagi właśnie na swoją formalność, grę w skojarzenia, momentami zabijają w zarodku jakąkolwiek próbę emocjonalnego odbierania spektaklu, nawiązania relacji z bohaterami, wczucia się w ich sytuację. Z tego powodu oglądane epizody nie wywołują wrażenia innego niż wizualne, przeżycia uczestników eksperymentu nie interesują, a ich dalsze losy nie ciekawią. Nie rozumie się ich motywacji, nie do końca jasne wydaje się, co się z nimi dzieje. Oprócz scen o lekkim zabarwieniu komediowym, gdzie faktycznie zdarza się roześmiać, spektakl w żaden sposób nie porusza. Do tego stopnia, że po wyjściu z teatru trudność sprawia przypomnienie sobie twarzy aktorów.

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 261/2018

Teatr Nowy w Krakowie

Nieważkość

Reżyseria: Wojciech Faruga

Tekst: Wojciech Faruga

Występują: Paulina Dziuba, Paweł Łyskawa, Krystian Łysoń, Katarzyna Pawłowska, Mateusz Flis

Muzyka: Joanna Halszka Sokołowska

Scenografia: Wojciech Faruga

fot. NK (materiały Teatru Nowego)