Kobiety pracy (Umorusane)

Kobiety pracy (Umorusane)

Spektakl Umorusane przybiera formę reality show o kobietach. Niestety, program pokazuje jedynie wyolbrzymione stereotypy i nie odkrywa tajemnicy kobiecości. Skupia się na płytkiej powierzchowności.

Widz zasiada w ciasnym studiu telewizyjnym, materiał kręcony jest na żywo i przerywany sugestywnymi reklamami, które powstały wcześniej. Uniwersalne zielone tło pozwala na przeniesienie aktorów za pomocą kamery w dowolne miejsce. Dzięki temu na małym telewizorzebohaterowie podróżują do kopalni, sali do ćwiczeń, na plażę. Iluzji dopełniają skąpe rekwizyty: kilofy, łopaty, brodzik, skrzynka z węglem. Obserwator zastanawia się, gdzie ma patrzeć: na scenę czy w ekran odbiornika telewizyjnego. Użycie multimediów pomaga w poradzeniu sobie z ograniczeniami przestrzeni. W końcu akcja toczy się w telewizji internetowej, a tam wszystko staje się możliwe.

Bohaterkami są trzy młode dziewczyny które, gotowe na poniżenie, zrobią wszystko, aby zainteresować spragnionych sensacji internautów. Każda z kobiet przedstawiona jest bardzo płytko, stereotypowo, bez silenia się na zbudowanie bardziej złożonej psychiki postaci. Pusta blondynka Żaneta z widoczną wadą zgryzu, prowincjonalna, głupiutka Żorżeta i trzecia bohaterka, najbardziej złożona kreacja luzackiej chłopczycy. Komediowy charakter gry pasuje do przyjętej konwencji, lecz wydaje się, że twórcy spektaklu pogubili się pomiędzy naturalizmem a umownym zastosowaniem symbolu. Scena slapstikowej bójki pomiędzy Żanetą a Żorżetą nie pasuje do zbyt realistycznego wymiotowania jednej z aktorek prosto pod buty widzów. Wystarczyłoby symulowanie, a nie niezrozumiałe wypluwanie jedzenia na podłogę. W zderzeniu z groteskowym, naiwnym sposobem gry trudno wytłumaczyć ten akt.

Na końcu spektaklu w kierunku widowni padło pytanie o to, czy ktoś zna osobę potrzebującą pomocy. Powstało nagranie kobiety opowiadającej o chorym chłopcu, które miało znaleźć się w internecie. Twórcy chcieli zrobić wspólnie z widzami bezinteresownie coś dobrego. Jednak trudno jest zrozumieć, w jaki sposób taki filmik może kogoś uratować. Zwłaszcza, że do tej pory na próżno szukać go w sieci. Trzeba by pomyśleć o formie promocji akcji i umieścić odnośniki na stronie teatru. Tam można jednak natknąć się wyłącznie na nieaktualną już możliwość dofinansowania rekwizytów i scenografii do przedstawienia.

Zastanawiający okazuje się sam wybór tematu spektaklu. Teatr o głupocie i pustocie mediów. Niestety, zarówno sparodiowane reklamy, jak i sam pomysł na program o kobietach do bólu przypomina współczesne propozycje wielu stacji telewizyjnych. Trudno więc uzasadnić cel oglądania tego samego w teatrze. Wniosek niektórych widzów może być bolesny. Niezastąpiony wydaje się nadal aktualny cytat z Rewizora Mikołaja Gogola: „Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!”[1].

[1]   Tłum. Julian Tuwim
Marta Goławska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 97/2014

Teatr Czysta Reforma
Umorusane
reżyseria, muzyka: Radosław Sołtys
scenariusz, drugi reżyser, scenografia: Łukasz Krzemiński
scenografia: Szymon Hieronim Budzyk
dobry duszek: Tina Madej
plakat: Lech Kolasiński
obsada: Monika Gębala, Paulina Łabuda, Ula Radwan
premiera: 30 marca 2014
fot. Archiwum teatru

Marta Goławska (ur. 1988), absolwentka teatrologii UJ oraz Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru, w „Teatraliach” publikuje od 2008 roku, w teatrze najbardziej interesuje się scenografią i kostiumami oraz teatrem tańca