Klaun w łazience (Kręcipupa)

Patrząc na program Wrocławskiego Teatru Lalek, można zauważyć, że część przedstawień kierowana jest do widzów najmłodszych. I to wcale nie oznacza (wbrew oczekiwaniom niektórych) dozwolone od lat 6, ponieważ zaproszone są dzieci w wieku już od pół roku wzwyż. Jak spełnić wymagania widzów, którzy do teatru zostali przyprowadzeni, nim jeszcze nauczyli się mówić? Październikowa premiera Kręcipupa trafia do tych właśnie odbiorców  poprzez slapstickowy, odrobinę szalony, humor i dynamiczną zabawę muzyczną.

W Polsce podejmowanych jest kilka (a z każdym rokiem coraz więcej) inicjatyw teatralnych skierowanych do najmłodszych widzów. Łatwo domyślić się, że są to zazwyczaj połączenia widowisk bazujących na formie, ruchu, dźwięku i kolorze z angażującymi teatralnymi zabawami. Do tego nurtu, nazywanego „teatrem dla najnajów”, należy premiera Wrocławskiego Teatru Lalek.

Kręcipupa to spektakl dwóch aktorów (Tomasz Maśląkowski, Grzegorz Mazoń), którzy bez wypowiadania żadnego słowa animują przedmioty wyjęte wprost z przestrzeni łazienkowej. Widzimy na scenie dwie jeżdżące (!) muszle klozetowe, około dziesięciu rolek papieru toaletowego oraz cztery (aby pominąć niezbyt elegancką nazwę użytkową, posłużę się fachową definicją) „sprzęty do przywracania drożności urządzeniom sanitarnym”. Zestaw ten w przestrzeni teatralnej może wydawać się bezsensowny, ale właśnie na absurdalności, zarówno wykorzystywanych przedmiotów, jak i zachowań wykonawców opiera się dowcip przedstawianych skeczów. Próżno szukać w spektaklu nawet szczątkowej fabuły czy estetycznych elementów, które mogłyby przykuć wzrok lub wzbudzić w małym widzu zachwyt. Osoby oczekujące od teatru respektowania inteligencji młodego odbiorcy, potrafiącego przetworzyć, zrozumieć albo przynajmniej intuicyjnie wyczuć historię i ciąg zdarzeń, mogą wyjść ze spektaklu niezadowolone. Główną osią widowiska są kabaretowe, wręcz slapstickowe skecze, zabawa przywodząca na myśl, przynajmniej dorosłej części widowni, stare filmy z Flipem i Flapem. W końcu nawet dorośli czasem lubią pośmiać się z niezdarnego pana w samej bieliźnie, który potyka się o papier toaletowy.

Czy ta nieskomplikowana komediowość była skuteczna? Na spektaklu premierowym dzieciaki bawiły się świetnie – słychać było głośne śmiechy i opowiadanie rodzicom tego, co  dzieje się na scenie, bo przecież zbyt poważny dorosły mógł nie zrozumieć, że oto aktorzy za pomocą rolek papieru toaletowego przedstawiają motyla czy gąsienicę. Na chwilę gra zamieniła się w kalambur – starsze dzieci krzyczały, jak gdyby biorąc udział w konkursie – kto pierwszy zgadnie, co przedstawia gra aktorów z przedmiotami codziennego łazienkowego użytku.

Zastanawia jednak, czy takie widowisko faktycznie jest odpowiednie dla dzieci w każdym wieku. Scena zdaje się zbyt ascetyczna, aby zainteresować dzieci młodsze, a rozpoznanie w tworzonych przez artystów kształtach odniesienia do rzeczywistych zwierząt, wydarzeń czy zachowań wymaga  nieco wyższego poziomu zaznajomienia z konwencją teatralną  niż u rocznego dziecka. Maluchom pozostaje więc lekkie zdezorientowanie i cicha obserwacja wygłupów obu panów.

Jedno zadanie Wrocławski Teatr Lalek spełnia jednak świetnie: pomaga  przyzwyczajać dzieci do sytuacji teatralnej. Organizacja przedstawienia pozwala najmłodszym odnaleźć się w przedziwnym, podzielonym na scenę i widownię, świecie ciemnej sali. Przed wejściem nawet wystrojone mamy muszą zdjąć buty, w środku można się głośno śmiać, nikt nikogo nie ucisza, widzowie siedzą na poduszkach, a po spektaklu aktorzy proponują dzieciom zabawę w wyrzuconym na scenę stosie plastikowych rur. Ta możliwość interakcji, wbiegnięcia na scenę i szalonego przerzucania lub, według uznania, metodycznego dopasowywania i układania niecodziennych przedmiotów może w oczach dziecka zamienić teatr w miejsce wesołe i świetne do zabawy.

Kiedy oglądałam Kręcipupę, nie mogłam pozbyć się pewnej, jak na sytuację może zbyt dorosłej refleksji. Chodząc do teatru, nieważne czy mamy lat 6, 30 czy 70, częściej niż byśmy sobie tego życzyli (i to niekoniecznie w spektaklach komediowych) po prostu patrzymy na dwóch facetów w bieliźnie wydurniających się bez większego sensu w ciemnej przestrzeni. I mimo że dla dzieciaków takie kabaretowe numery sprawdzają się świetnie, to z całego serca życzę im, żeby, kiedy już skończą 7 lat, spotykały niepoważnych klaunów raczej w cyrku niż na scenie teatralnej.

 

Zuzanna Zajt, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Wrocławski Teatr Lalek

Kręcipupa

reżyseria i scenografia: Tomasz Maśląkowski

muzyka: Grzegorz Mazoń

choreografia: Maćko Prusak

obsada: Tomasz Maśląkowski, Grzegorz Mazoń

premiera: 17 października 2015

koprodukcja Fundacji LALE.Teatr

 

Zuzanna Zajt – absolwentka teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Aktualnie mieszka w przeróżnych środkach transportu. Zawodowo przekonuje dziesięciolatki, że teatr to coś zupełnie innego niż „takie kino, tylko że gorsze”.