Kiedy taniec przenika do teatru… (Saligia)

Saligia to barwne i zmysłowe widowisko z udziałem największych polskich gwiazd tanecznych. Reżyser – poprzez siedem grzechów głównych (reprezentowanych przez siedem różnych postaci) – ukazuje, jak łatwo zatracić się w świecie współczesnych pokus. Przedstawieniu towarzyszą znakomita oprawa wizualna i energetyczna muzyka. Fani klasycznej formy mogą poczuć się jednak nieco zawiedzeni. Nowatorstwo polega tu na tym, że wszystkie emocje wyrażają się w tańcu. Zdolności aktorskie nie wytrzymują jednak konfrontacji ze sceną, czego efektami są brak spójności i sceniczny chaos.

Początek jest naprawdę obiecujący. Najpierw scenę przesłaniają wizualne ekrany z animacjami, które rozsuwają się przy akompaniamencie muzyki, żeby ukazać głównego bohatera. Krąży wokół niego siedem postaci. Po wykonaniu kilku okrążeń postacie rozbiegają się, a w dalszej części spektaklu próbują wciągnąć wspomnianego protagonistę do swojego świata, aż do jego całkowitego zatracenia. Niestety, potem nie jest już tak różowo. Fabuły trzeba się domyślać z opisu dystrybutora – Paweł Michno najwidoczniej przecenił możliwości aktorskie swoich roztańczonych gwiazd. Konwencja spektaklu zakłada bowiem całkowity brak słów, a w takiej sytuacji to ekspresja i emocje mają podwójne znaczenie, tylko dzięki nim widzowie mogą zrozumieć przekaz. Następującym po sobie scenom brakuje jednak motywu, który połączyłby je w zamkniętą historię.

Ale nie wszystko jest takie złe. Bardzo dobrze prezentuje się strona techniczna Saligii. Efekty wizualne są świetnie zsynchronizowane z akcją na scenie. Dopełnione wysublimowaną grą świateł i oszczędnymi kostiumami tworzą niezapomniany klimat, są ucztą dla oczu. Ciekawym pomysłem okazało się również wykorzystanie współczesnej muzyki, znanej z popularnych rozgłośni radiowych. Evanescence, Selah Sue czy klimatyczny Damien Rice stanowią wyrafinowane tło dla toczących się wydarzeń. Ten nowoczesny aranż (podobnie jak znane nazwiska) to prawdopodobnie sposób na przyciągnięcie młodszych widzów (chociaż średnia wieku na sali wcale na to nie wskazywała).

Największe wrażenie wywołuje choreografia. Widać, że ruch sceniczny jest dopracowany do perfekcji, a każdy układ jest okupiony wielogodzinnymi próbami. Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie tańca, aby docenić kunszt wykonawców. Dopiero gdy zobaczymy na żywo płynność i synchronizację ich ruchów, przestajemy się dziwić, że taniec w naszym kraju zyskał tak ogromną popularność. Niestety, szyk i gracja nie zawsze idą w parze z wybitnym aktorstwem. Teatr w tym wypadku okazał się okrutny i obnażył wszystkie braki. Niemal każda postać jest bezpłciowa i nijaka, jakby jej zadaniem było jedynie wtopić się we wspaniałą aranżację. Jedyną wyróżniającą się wykonawczynią jest Edyta Herbuś, choć znając jej aktorską przeszłość, można by się spodziewać czegoś więcej niż ciągłego epatowania seksualnością i uwodzenia widza, balansujących na cienkiej granicy między frywolnością a wyuzdaniem.

Saligię ciężko ocenić jednoznacznie. Z jednej strony jest zaaranżowana i odegrana (a raczej odtańczona) na najwyższym poziomie, z drugiej natomiast – brakuje jej wyrazistości i spójności. Nie zawsze twarze z pierwszych stron gazet gwarantują wysoki poziom, ale Paweł Michno nie musi pluć sobie w brodę. Przeciętny widz wyjdzie z teatru zadowolony, usatysfakcjonowani powinni być zwłaszcza fani tańca. Imponuje połączenie choreografii z muzyką i efektami specjalnymi – myślę, że w tym tkwi recepta na sukces Saligii. Bardziej wymagającym widzom proponuję jednak udać się na inne przedstawienie.

Robert Borowski, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 61/2013

Teatr Capitol w Warszawie

Saligia

scenariusz i reżyseria: Paweł Michno

scenografia: Dorota Banasik

wizualizacje: Marcin Ebert

choreografia: koncepcja zespołowa

kostiumy: Alex Caprise i Ewa Szabatin

obsada: Rafał Maserak, Edyta Herbuś, Małgorzata Soszyńska-Michno, Ewa Szabatin, Alesya Surova, Tomasz Barański, Łukasz Czarnecki, Tomasz Muller

premiera: 22 marca 2013

fot. archiwum teatru

Robert Borowski – student Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, filmoznawca, współpracuje z serwisem filmoholik.pl, prowadzi bloga o tematyce filmowej (www.filmowecos.wordpress.com).