Kiedy podłoga staje się sufitem (Plan B)

Kiedy podłoga staje się sufitem (Plan B)

Plan B Compagnie 111 Aurélien Bory to sceniczny twór, który usytuować należy gdzieś pomiędzy teatrem, cyrkiem, sztukami wizualnymi i tańcem. Ten eklektyzm nie powoduje jednak wrażenia chaosu, ale wręcz przeciwnie – spektakl zadziwia swoją precyzją. Czwórka mężczyzn w eleganckich garniturach gimnastykuje percepcję publiczności, pokazując, że nie ma limitów. Ten brak granic wyostrza pragnienie ich odkrywania.

Scena jest w nieustannym ruchu, co chwila zmienia się przestrzeń, w której poruszają się tancerze-akrobaci: jest to równia pochyła, wielka ślizgawka, ściana domu, zwyczajna podłoga albo kosmos. Nigdy nie wiadomo, czy za chwilę sufit nie stanie się podłogą. Aktorzy sprawiają wrażenie tworzących akrobacje z przestrzenią, która tak jak mężczyźni jest w ciągłym ruchu. Plan B to alternatywna rzeczywistość przypominająca gry komputerowe, w których najważniejsze jest działanie w drużynie, bo tylko to pomaga w przejściu do kolejnego poziomu. Wygląda to tak, jakby czwórka mężczyzn wiodąca monotonne życie opierające się na syzyfowej pracy, w której nie dzieje się nic poza nieustannym wchodzeniem na równię pochyłą i spadaniem, wzięła tajemniczą pastylkę i przeniosła się w komputerowy matrix, gdzie wszystko jest możliwe. Cyrkowe akrobacje tworzą surrealistyczne obrazy, zasady grawitacji nie obowiązują, aktorzy chodzą po ścianach i latają. Bawią się spojrzeniem widza, kiedy po każdej pokonanej przeszkodzie pojawia się kolejna, wymagająca coraz to nowych ułożeń ciał aktorów.

Bory i Soltanoff budują swój spektakl z inteligentnym, ciętym humorem. Oprócz matrixa, członkowie Compagnie 111 oferują nam sceny walki z azjatyckiego kina akcji. Są one o tyle niecodzienne, że odbywają się na podłodze – aktorzy czołgają się, przesuwają, kręcą, ale dzięki kamerze, która nagrywa ich z góry, w telebimie wydają się latać w powietrzu, wykonywać ruchy godne Jackie Chana. Znaczenie ma tutaj każdy detal: podstawienie nogi, ruch ręką, spojrzenie, czasem poprawienie krawata przez jednego z aktorów wzbudza na widowni salwy śmiechu.

Nic nie dzieje się przypadkowo, wszystko zostało wymierzone co do milimetra i obliczone co do sekundy. A przy tej precyzji nie da się mówić o patosie czy sztywnej formie, lecz o nieustannym pokazywaniu widzowi, że zawsze można zrobić krok dalej.

Za każdym razem, kiedy wydawać się może, że tancerze są już blisko upadku, a wszystko zmierza w kierunku kraksy, nie dzieje się nic poza kolejnym zaskoczeniem publiczności nowymi akrobacjami, figurami, które tancerze budują wspólnie ze swoich ciał. Muzyczność spektaklu to nie tylko odtwarzane nagrane wcześniej utwory, ale ciała aktorów, które tworzą niepowtarzalne dźwięki, ocierając się o siebie, stykając się z elementami scenografii. Słychać ich buty, oddechy, otarcia, uderzenia rąk. Piłki do tenisa służą nie tylko do żonglerki, ale działają na równi z instrumentami muzycznymi – odpowiednio odbijane, przerzucane, suwane — tworzą symfonię dźwięków, która staje się tłem do dalszego rozwoju akcji. Wizualizacje na ekranie znajdującym się w tle pojawiają się tylko w niektórych momentach i nie rozpraszają uwagi widza: są tylko dodatkiem, który pomaga przenieść się w zielony świat matrixa, wylecieć razem z aktorami w kosmos. Twórcy spektaklu umiejętnie korzystają z dostępnych im teatralnych środków, które nie przytłaczają widowiska, ale podkreślają jego nieoczywistość.

Zetknięcie z Planem B jest jak pierwsza wizyta małego dziecka w cyrku – wszystko wydaje się magiczne, nowe i zaskakujące. Mimo że publiczność znajduje się w bezpiecznej pozycji, to jednak reaguje na każdy potencjalnie niebezpieczny ruch aktorów. Wejście w ten świat, gdzie oniryzm miesza się z komizmem, odbywa się bez przeszkód. Mimo że scena nie jest w stanie odjąć lat publiczności i uczynić wszystkich znowu dziećmi, które naiwnie wierzą w stwarzającą się magię, to jednak zostawia pewne obrazy i wzbudza emocje podobne do tych z czasów, kiedy wszystko mogło być prawdziwe. Konceptualny teatr Bory’ego i Soltanoffa to coś więcej niż zabawa z widzem, grawitacją i ruchem. Plan B udowadnia, że najważniejsze jest podążanie do przodu, stanie w miejscu jest zabronione, a przeszkody ludzie często stwarzają sobie sami.

Monika Siara, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 130/2015

3. Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy Materia Prima, 21-28.02.2015, Kraków

Plan B

Compagine 111 Aurelian Bory

koncepcja, scenografia: Aurélien Bory

reżyseria: Phil Soltanoff

oryginalna kreacja ról: Olivier Alenda, Aurélien Bory, Loïc Praud, Alexandre Rodoreda

reżyseria światła: Arno Veyrat

muzyka: Phil Soltanoff, Olivier Alenda, Aurélien Bory

instalacja wideo: Pierre Rigal

kostiumy: Sylvie Marcucci

występują: Mathieu Bleton, Itamar Glicksmann, Jonathan Guichard, Nicolas Lourdelle

premiera: 2012

fot. mat. organizatorów

Monika Siara, urodzona w marcu 1993. Studentka teatrologii, zakochana w twórczości Aglaji Veterynai.