Kantor po japońsku (Kantor_Tropy)

Kantor po japońsku (Kantor_Tropy)

„Walka jest jądrem mojej sztuki. Intelekt już dawno się powiesił” – powiedział niegdyś Hijikata Tatsumi, pierwszy choreograf japońskiej awangardy. Podobnie mógłby rzec Tadeusz Kantor, który uparcie dekonstruował nie tylko pojęcie, utożsamionej z władzą, a co za tym idzie – z pewnym system opresji, wiedzy, ale też sam, niejako powielekroć zdecentralizowany, bo rozbity na zbitki ośmieszonych słów, język. W Cricot 2 na szubienicy zawisło bowiem całe instrumentarium tradycyjnej reprezentacji. Artyści zaangażowani w projekt Kantor_Tropy tematyzują, dotąd niekoniecznie akcentowane, podobieństwo między tańcem ciemności z kraju kwitnącej wiśni a mrokiem albo – jak kto woli – urokiem polskiego Teatru Miłości i Śmierci.

Spektakl On a Sunny Day w choreografii Saburo Teshigawary to z jednej strony próba opowiedzenia o praktyce scenicznej Kantora z perspektywy, przetworzonej choreograficznie, więc niejako podwójnie wywłaszczonej, Schulzowskiej wyobraźni, z drugiej – taneczny hołd złożony polskiemu twórcy. Spektakl zaczyna się tak, jak mogłoby wyglądać preludium do Szekspirowskiej Burzy. Od grzmotu. Zresztą cała, złożona z odgłosów ulirycznionej, niekończącej się ulewy, które jednocześnie kojarzą się z niepokojącym szumem wodospadu, przeplatana niekiedy powracającymi akordami muzyki klasycznej, fonosfera spektaklu tworzy akustyczny płaszcz Prospera – wprowadza, a zarazem warunkuje niesamowitość. Wszystko płynie – chciałoby się powiedzieć, odwołując się jednocześnie do mitu wiecznego powrotu i do koncepcji czasu cyklicznego (świętego), w którym, inaczej niż chciała Szymborska w wierszu Nic dwa razy, rodzić się bez wprawy i umierać bez rutyny można w nieskończoność.

Teshigawara utożsamia Kantora z człowiekiem całkowicie przemoczonym od deszczu. Schulz zaś, również przemoknięty, spogląda w triumfujące na niebie słoneczne promienie. Mamy zatem do czynienia z, parafrazując Baumana, deszczową (po)nowoczesnością. Ciało deszczowe albo – w deszcz przemienione, staje się synekdochą rozedrgania rzeczywistości, którą dałoby się określić zarazem jako kalekującą i rozmytą. Krople deszczu okazują się formą dla Kantorowskiej koncepcji pamięci, która zniekształca, czyli upłynnia wspomnienia.

W jednym z opowiadań Schulza pojawia się dialog tak groźny jak mowa piorunów. To rozmowa Ojca z Bogiem. Starotestamentowy Demiurg zjawia się w Drohobyczu jako ciemna, wprawiająca szyby w brzęczenie siła. To z nią w pierwszej sekwencji spektaklu zdaje się mierzyć Rihoko Sako, zdumiewająca tancerka, która ucieleśnia walkę mroku ze światłem. Początkowo powściągliwa, niejako skrępowana, przypomina ptaka o skrzydłach zbyt ciężkich (przemokniętych?), by zawirować w przestworzach. Jej ruchy są kanciaste, przerywane. Zdaje się lalką w rękach niewprawionego lalkarza, któremu bardzo chciałaby uciec. Nosi w sobie piętno, utożsamionego z przemoczeniem, zniewolenia. Jest jak kwiat, który kuli, dopiero co rozwinięte płatki, gdy tylko zajdzie słońce. Ostatecznie jednak rozwija skrzydła. Zdaje się wtedy subtelną, chociaż jednocześnie dziką, apoteozą życia. Niemniej, nawet taniec wolności rządzi się prawem powtórzenia. Melodyjność ruchu nie jest zaś przypadkowa. Powtarzający się cykl zamknięć i rozwinięć jawi się tutaj wizualną reinterpretacją hasła „przychodzimy – odchodzimy”.

Tancerkę, jak postaci ze spektakli Kantora, nawiedzają widma przeszłości. W On a Sunny Day umarłą trupę reprezentuje schizoidalna grupa tancerzy, którzy wywołani z niebytu, poruszają się w skupieniu i niepewności. To taniec ich wskrzesił, poza nim nie istnieją. Sako, jako dyrygentka nieżywych, zdaje się czarodziejką ciemności. Powracający z krainy śmierci tancerze powtarzają ruchy swojej pani. Gdy ona schodzi ze sceny, oni migocą jeszcze tylko przez chwilę. Są – jak manekiny/trupki z Umarłej klasy – zupełnie niesamodzielni. Zmarli żyją bowiem tylko o tyle, o ile się o nich pamięta. Ich kształt uzależniony jest zaś od pracy pamięci tych, którzy nie zapominają. Dlatego wyprowadzona zza światów trupa, powtarza, choć nie zawsze doskonale, ruchy swojej przewodniczki.

Wszelkie sekwencje ruchowe rozgrywają się wokół osi ciał tańczących. Chodzi tutaj o ruch kolisty, zapętlający się, a więc – o idę wiecznego powrotu. Od umarłej trupy wyraźnie oddziela się jeden z tancerzy. Mężczyzna zdaje się odgrywać Schulzowskiego manekina, którego istnienie jest efemeryczne, niepełne i niejako zależne. Stąd pozorna wolność ekspresji. Jednocześnie przypomina on o trupiej narzeczonej Kantora. Zamiast inscenizacji ślubu, obserwujemy jednak duet, by tak rzec, niemożliwy. Tancerze, chodź na jednej scenie i w podobnej choreografii, nie mogą się spotkać. Tutaj powraca motyw deszczu – krople są jeszcze mniej trwałe niż ślady. Ucieleśniają to, co nie tyle przeszłe, ile nieuchwytne, czyli tym bardziej oddalone.

Spektakl On a Sunny Day ze względu na swoją poetyckość, subtelność i metaforyczność zdaje się powidokiem twórczości Kantora. Opowieścią, którą bez znajomości kontekstu i inspiracji, może zostać odczytana jako narracja o uwikłaniu w historię (deszcz), która jest tyleż onieśmielająca (krępująca), co życiodajna. O wiele bardzie dosłownym nawiązaniem do twórczości reżysera Umarłej klasy zdaje się drugi projekt – Kantor_Tropy: Collage w choreografii Katarzyny Pastuszak. W tym spektaklu bowiem zostają uruchomione dokładnie te mechanizmy, które kojarzymy z praktyką Cricot 2. Tytułowy kolaż jest w tym kontekście li tylko początkiem nawiązań i aluzji.

Przedstawienie Pastuszak zaczyna się od tańca drewnianych skrzyń, którymi operują, umieszczeni w ich wnętrzach, tancerze. Materia nieożywiona zdaje się przygniatać działające podmioty – to, dość oczywiste, nawiązanie do działalności Kantora, który pozwalał maszynom niweczyć trudy aktorów, dopominając się niejako o przywrócenie lub raczej nadanie rzeczom prawa do sprawczości. Skrzynki ostatecznie zostają złożone w scenę, która jawi się reminiscencją z Wielopola, Wielopola… Trupa aktorek zastyga na niej w kształcie symulującym instalację znaną z Umarłej klasy. Mamy tutaj do czynienie z erotyzacją relacji między postaciami i jednoczesną karykaturyzacją języka. Co ciekawe, Pastuszak niejako uwspółcześnia wydźwięk płynącego ze sceny bełkotu – w pewnym momencie jedna z tancerek mówi: „jest sztuka dobra i jest sztuka zła”, co wydaje się cytatem żywcem wyjętym z przemówienia Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes wyłuszczał swoje pojmowanie wolności słowa.

Tancerze operują ruchem kalekującym. Perwersja miesza się tutaj ze wzniosłością. Mamy do czynienia z eksplozją rubaszności i niestosowności. Dominuje estetyka profanacji – w tej stylistyce zostaje przedstawiona uroczysta wieczerza, która prędko przeradza się w wulgarną stypę. Ukatrupiony mężczyzna okazuje się fetyszem, trupim obiektem pożądania, z którym obcowanie prowadzi do eksplozji seksualno-groteskowego szaleństwa. Choreografka wyciągnęła bowiem z twórczości Kantora to wszystko, co niestosowne, dwuznaczne, podniecające, a więc charakteryzujące się wątpliwą, by tak rzec, moralnością. Spotęgowane zatarcie granicy między sacrum a profanum, zdaje się zaczepną odpowiedzą Pastuszak na pęczniejącą hipokryzję „panów od kultury”, dzięki którym coraz więcej artystów, powtarza za Kantorem, chociaż – oczywiście – w innym kontekście „w ojczyźnie własnej odnalazłem piekło”.

Alicja Műller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Kantor_Tropy / Maszyna choreograficzna 2015

Kantor_Tropy: On a Sunny Day

Teatr Amareya

Reżyseria i choreograia: Saburo Teshigawara (Karas)

choreografia: Saburo Teshigawara (Karas)

obsada: Saburo Teshigawara, Rihoko Sato, Katarzyna Pastuszak, Agnieszka Kamińska, Aleksandra Śliwińska, Daniela Komędera

premiera: 29 października 2015

 

Kantor_Tropy: Collage

Teatr Amareya

reżyseria i koncept: Katarzyna Pastuszak

choreografia:   Katarzyna Pastuszak, Yuko Kawamoto

kompozycja muzyczna i wykonanie muzyki na żywo: Joanna Duda i Jan Młynarski (J=J)

kostiumy: Daisuke Tsukuda

wizualizacje: Joanna Duda

reżyseria świateł: Bartosz Cybowski

Obsada: Yuko Kawamoto, Kae Ishimoto, Rui Ishihara, Katarzyna Pastuszak, Agnieszka Kamińska, Aleksandra Śliwińska, Daniela Komędera, Jan Grządziela, Joanna Duda, Jan Młynarski

premiera: 14 października 2015

 

fot. Benget Wanselius

 

Alicja Mȕller – redaktor naczelna "Teatraliów". Doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Miłośniczka absurdu i dadaistów.