Kalifornijskie nihil novi (Za rok o tej samej porze)

Kalifornijskie nihil novi (Za rok o tej samej porze)

Lekka, frywolna i pozornie wielowymiarowa adaptacja kultowej już sztuki Bernarda Slade’a miała swoją premierę na deskach Teatru Bagatela. Aktorzy zmierzyli się z dość potężnym  magnus opus kanadyjskiego scenarzysty (polskim i międzynarodowym) o tożsamym tytule. Za rok o tej samej porze wystawiane już w 1978 roku przez Teatr Kwadrat, zekranizowane niewiele później przez Roberta Mulligana okazało się ciężkim kawałkiem materii teatralnej. Nihil novi sub sole – konkludując jednym zdaniem.

Scenariusz Slade’a przełożony teatralnym językiem przez Henryka Schoena nie różni się zbytnio od pierwowzoru. Sześć aktów, przedzielonych blackoutami składa się na typową konstrukcję reżyserską – prostą, przewidywalną, nośną, z kontrapunktami w warstwie dramatycznej. Historia miłosna tocząca się w pudełkowej scenie przedstawia losy kobiety (Magdalena Walach jako Doris) i mężczyzny (Wojciech Leonowicz w roli George’a) splecionych namiętnych romansem. Mimo dzielących ich odległości, codziennego życia i rodzin, uczucie staje się na tyle silne, że postanawiają spotykać się co roku, w tym samym hoteliku w Kalifornii. Można by rzecz roztropnie – standardowy teatralny harlequin.

Wydaje się, że Slade pisząc swoją sztukę, przewidział ryzyko artystycznej komercji dzieła, znużenia widza kolejną już opowieścią stricto miłosną zakończoną happy endem. Rozbudował swe postacie, rozciągając ich kolejne spotkania w czasie, nadając nowe cechy charakteru, ukazując rozwój osobowości, zmiany związane z biegiem kolejnych lat. Charakterologicznie wielkie wyzwanie dla aktorów. Magdalena Walach i Wojciech Leonowicz nie udźwignęli dwudziestu lat bagażu doświadczeń swych postaci. Grane przez nich role były dość płaskie pod względem przemian w kolejnych aktach przedstawienia. Wykreowana początkowo postać stała się narzędziem wykorzystywanym aż do zgaśnięcia ostatniego reflektora, zbyt mało plastyczna, oporna na przemiany.

Konwencja groteski dominowała w spektaklu, spychając na dalszy plan jakże ciekawy zabieg dramaturgiczny rozwoju postaci, który w zamyśle miał być największym atutem przedstawienia. Za rok o tej samej porze wybrania się ostatecznie siermiężnością scenografii, która dosłownie odwzorowała hotelowy pokój z lat 50-tych ubiegłego stulecia. Przejrzystość akcji, komediowe wstawki wciągnęły widza w bieg wydarzeń od pierwszych etiud w spektaklu, nie wymagając jednocześnie zbyt wielkiego wysiłku w odbiorze dzieła. Lekkość całości sprawiła, że mogliśmy przez ponad godzinę poczuć się jak na seansie hollywoodzkiej produkcji w ciut ekskluzywniejszym kinie.

Paweł Wrona, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralia, numer 162/2016

Teatr Bagatela, w Krakowie

Za rok o tej samej porze

na podstawie dramatu Bernarda Slade’a

reżyseria, opracowanie muzyczne: Henryk Jacek Schoen

tłumaczenie: Antoni Marianowicz
scenografia: Joanna Schoen

reżyseria świateł: Marek Oleniacz

asystent reżysera/ inspicjent/ sufler: Joanna Jaworska

obsada: Magdalena Walach, Wojciech Leonowicz z towarzyszeniem Kamili Pieńkos

premiera: 10 lutego 2016

fot. Piotr Kubic

 

Paweł Wrona, rocznik 1989, lekarz, reżyser teatru alternatywnego z Krosna, od teatru oczekuje intensywnych bodźców do przemyśleń, rytmu, energii i prawdy przekazu.