Jutro w Augsburgu…

Jutro w Augsburgu…

Sztuka cyrkowa to dziedzina, której adepci łączą odwagę z precyzją i bezustannym doskonaleniem umiejętności. Sprawność i kunszt warsztatu członków zespołów cyrkowych może zadziwić niejednego odbiorcę, podobnie jak precyzyjnie wykonana aria operowa lub kwartet smyczkowy. Tę zbieżność wykorzystał Thomas Bernhard, który w swoim dramacie zdecydował się na niezwykłe połączenie sztuki widowiskowej ze sztuką wysoką, którą w Sile przyzwyczajenia reprezentuje muzyka klasyczna.

Członkowie zespołu maestro Caribaldiego bezustannie ćwiczą, aby dojść do perfekcji i zaspokoić ambicję dyrektora cyrku, którą jest… idealne wykonanie kwintetu Pstrąg Schuberta. Tym samym w utworze austriackiego dramatopisarza poruszone zostają dwa problemy: zjednej strony ukazana zostaje kwestia artyzmu i rzemiosła artystycznego, z drugiej – obsesji, która wyniszcza człowieka. W inscenizacji dramatu Bernharda, której na Scenie Kameralnej Teatru Śląskiego dokonała Joanna Zdrada, jednym z dominujących elementów jest pokrywający scenę piasek i nieustannie unoszący się kurz. To właśnie on bezlitośnie osadza się na elementach dekoracji związanych z cyrkową areną, niszcząc zarazem umieszczone w przestrzeni gry instrumenty muzyczne. Wspomniany kurz można odczytywać jako metaforę zaistniałej sytuacji, w której wszystkie postaci wydają się ogarnięte tajemniczym letargiem, niepozwalającym im na wprowadzenie zmian w swoim życiu.

Powolne tempo akcji powoduje, że w dramacie Thomasa Bernharda i spektaklu Joanny Zdrady pozornie nic się nie dzieje. W rzeczywistości jest jednak inaczej, zwłaszcza w relacjach pomiędzy postaciami. Niemożliwa do zaspokojenia ambicja, opresyjność i bezwzględność dyrektora cyrku negatywnie oddziałują na otaczających go ludzi, niszcząc również samego Caribaldiego. Bohaterowie tkwią w tym układzie, ponieważ wzajemnie się od siebie uzależnili. To z kolei powoduje, że związek między akrobatką, klaunem, żonglerem i pogromcą zwierząt a dyrektorem przybiera charakter relacji masochistycznej. Caribaldi uważa, że niektóre rzeczy, chociaż ich nie chcemy, muszą zaistnieć. Jak twierdzi: nie chcemy żyć, a jednak musimy. Tak samo postaci – chociaż nie chcą brać udziału w próbach, to jednak nie potrafią się przełamać i przestać w nich uczestniczyć. Próby kwintetu stały się częścią ich życia, bez której nie mogą istnieć. Dramat i spektakl stawiają pytanie o sens wyniszczających prób, które stają się przekleństwem, a zarazem elementem wprowadzającym w życie bohaterów nową jakość. Podobnie jak w wypadku dramatu Becketta, w którym bohaterowie czekali na Godota, postaci w dramacie Bernharda wciąż wspominają o występie w Augsburgu. Stwierdzenie „Jutro w Augsburgu” powtarza się w spektaklu niczym mantra, która stanowi obietnicę czegoś innego, być może lepszego. Jest szansą na zmianę losu lub przynajmniej chwilową jego odmianę. Ale jutro nie nadchodzi…

Dramat Bernharda to studium władzy, jaką nad grupą ludzi posiada jeden człowiek. Utwór ten jest również opowieścią o codziennych próbach samodoskonalenia, które nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty. Austriacki dramaturg i reżyserka katowickiego przedstawiania stawiają zarazem pytanie o sens zniewalających duszę monotonnych prób, które zabijają ducha indywidualności i spontaniczności. Czy sztuka oparta na wypracowanym rzemiośle lub wrodzonych umiejętnościach ma jakikolwiek sens, jeżeli jej piękno unicestwiają katorżnicze próby? Warto również pamiętać, że to, co czasem wydaje się śmieszne, okazuje się również i straszne, i tragiczne. W Katowicach zdecydowanie wydobyto ten drugi element.

Magdalena Czerny, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 42/2013

Teatr Śląski im. S. Wyspiańskiego w Katowicach
Siła przyzwyczajenia
Thomas Bernhard
przekład: Monika Muskała
reżyseria i scenografia: Joanna Zdrada
kostiumy: Zofia Mazurczak
muzyka: Krzysztof Konieczny
występują: Caribaldi – Jerzy Głybin, Wnuczka – Agnieszka Radzikowska, Błazen – Barbara Lubos, Żongler – Artur Święs, Pogromca – Wiesław Kupczak
premiera: 14 grudnia 2012

Magdalena Czerny – rocznik '86. Absolwentka kulturoznawstwa o specjalizacji teatrologicznej Uniwersytetu Śląskiego. Obecnie można ją zobaczyć na korytarzach katowickiego Uniwersytetu Ekonomicznego, gdzie w ramach studiów podyplomowych poznaje tajniki bycia menadżerem kultury. Debiutowała w „Forum Młodych Krytyków”, a wkrótce potem pojawiła się propozycja współpracy z Teatraliami. Oprócz pisania stricte o teatrze udziela się jako korespondent lokalny Działu Kultura na jednym z portali studenckich. Jest stażystką w Biurze Organizacji Widowni Śląskiego Teatru Lalki i Aktora „Ateneum”. W teatrze poszukuje złotego środka na wystawianie klasyków. W „złym” przedstawieniu szuka pierwiastka czegoś dobrego i odwrotnie – w „dobrym” czegoś złego – choćby reakcji publiczności (jak wspólne myśli przyoblekł w słowa szanowny kolega Piotr T.). Zdeklarowana wielbicielka fenomenu komedii dell’arte, intryguje ją zagadnienie maski i karnawału Teatr? Zdecydowanie tak.