Jedna dla drugiej kochanką się stanie (Śluby panieńskie)

Jedna dla drugiej kochanką się stanie (Śluby panieńskie)

Komedie Aleksandra Fredry doczekały się setek inscenizacji. Reżyserowie próbowali odczytywać dzieła mistrza na przeróżne sposoby. Jedne interpretacje zostały puszczone w niepamięć, a inne uznano za prawdziwe perełki. Doskonałym przykładem tych ostatnich jest Magnetyzm serca Grzegorza Jarzyny, który widniał na afiszu obecnego TR Warszawa przez dziesięć lat. Jaki los czeka Śluby panieńskie w reżyserii Krzysztofa Pluskoty?

Dywagacje na temat (nie)aktualności komedii Fredry można prowadzić w nieskończoność. Historia dwóch panien, które ze śmiertelną powagą ślubują nienawiść do mężczyzn, nie wydaje się w obecnych realiach zupełnie absurdalna. Klara (Anna Siek) i Aniela (Agata Woźnicka) potrzebują jednak zaledwie jednego dnia, aby – pod wpływem różnych pobudek – radykalnie zmienić nastawienie. Dziewczęta nieświadomie stają się uczestniczkami gry Gustawa (Maciej Grubich), adoratora jednej z nich. Młodzieniec planuje kolejne intrygi, na skutek których on i jego przyjaciel Albin (Łukasz Szczepanowski) mają zdobyć serca podopiecznych pani Dobrójskiej (Maria Seweryn). Mimo że Gucio manipuluje wszystkimi wkoło, to nie on stoi w centrum fabuły.

Reżyser zdecydował się na wyjaskrawienie wątku starszego pokolenia: pani Dobrójskiej i Radosta (Andrzej Deskur). Z tekstu Fredry wynika, że parę niegdyś łączyło uczucie, tymczasem w interpretacji Krzysztofa Pluskoty gorący romans trwa w najlepsze. W przebieg spektaklu została wkomponowana projekcja krótkiego filmu, na którym widać, jak para oddaje się miłosnym igraszkom na łonie natury. Oczywiście pełna żaru relacja kochanków jest utrzymywana w tajemnicy. Oficjalnie są troskliwymi mentorami, którzy służą młodym dobrą radą, a czasem prawią pouczające kazania. Co ciekawe, w ostatecznym rozrachunku daleko im do nudnych opiekunów. Zwłaszcza Radost jest pełen rock and rolla. Wszak w jednej z pierwszych scen nie tylko bawidamek Gucio wraca nad ranem z nocnych wojaży…

Odnosi się wrażenie, że między Dobrójską a Radostem jest więcej namiętności i szaleństwa aniżeli między młodymi. W przypadku tych drugich nie do końca wiadomo, czy zakochanych faktycznie trafiła strzała amora, czy to zderzenie z szarą rzeczywistością zmusiło ich do wyboru mniejszego zła. Obie dziewczęta złamały śluby i zdecydowały się na zamążpójście. Klara uległa zalotom Albina dopiero w obliczu wizji zostania żoną podstarzałego Radosta, dlatego wiarygodność iszczerość jej uczuć może budzić wątpliwości. Podobnie jest w przypadku Gustawa – trudno uwierzyć, że dla Anieli zrezygnuje z dotychczasowego hulaszczego trybu życia i stanie się przykładnym mężem.

Śluby panieńskie Krzysztofa Pluskoty balansują na granicy dwóch konceptów; spektakl trudno określić jako sztampową ramotę, aczkolwiek z pewnością bliżej mu do klasyki niż nowoczesności. Dziewczęta przechadzają się po scenie w krótkich spodenkach, a wątek Klary i Albina urozmaicają muzyczne wyznania miłosne – dworskie dźwięki przeplatają się z ostrzejszymi. Zestawienie starego z nowym można zaobserwować także w budowie scenografii: obok mebli z epoki stoją współczesne elementy wyposażenia domu. Wnętrze dworku jest bardzo przytulne, może nawet nieco infantylne i kiczowate. Jednak jest w tym metoda: wszyscy doskonale znamy starego Fredrę, więc przedstawienie jego bohaterów na tle tapety we flamingi można uznać za puszczenie oka do publiczności. Treść lektury jest nadal aktualna, aby ją dostrzec trzeba jednak porzucić „klasyczny” filtr i spojrzeć na bohaterów jak na współczesnych nam ludzi.

Bez wątpliwości na scenie najjaśniej błyszczy gwiazda Albina. Nieco wbrew swoim warunkom fizycznym w postać wcielił się Łukasz Szczepanowski. Wykreowany przez niego bohater nie jest chuderlawym anemikiem, tylko postawnym mężczyzną, który od dwóch lat nieszczęśliwie kocha się w rezolutnej Klarze. Komediowy talent aktora pozwala mu wyróżnić się na tle reszty i sprawia, że permanentna depresja Albina i jego bezgraniczne oddanie wybrance serca stanowią najzabawniejszy element Ślubów panieńskich.

Swoiste „one man show” nieporadnego bohatera i romans Dobrójskiej z Radostem to za mało, aby spektakl zaskakiwał publiczność. Zdaje się jednak, że nie to było głównym celem reżysera. Przedstawienie Krzysztofa Pluskoty jest niezbitym dowodem na kunszt komediowy Fredry. Jak się okazuje, jedenastozgłoskowiec nadal bawi!

Marta Kąsiel. Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 216/2017

Krakowski Teatr Scena STU

Aleksander Fredro

Śluby panieńskie

reżyseria: Krzysztof Pluskota

scenografia: Katarzyna Wójtowicz

muzyka: Piotr Grząślewicz, Marcin Hilarowicz

obsada: Maria Seweryn (Dobrójksa), Andrzej Deskur/Grzegorz Mielczarek (Radost), Agata Woźnicka/Paulina Kondrak (Aniela), Anna Siek/Joanna Pocica (Klara), Łukasz Szczepanowski/Jan Romanowski (Albin), Maciej Grubich/Aleksander Talkowski (Gustaw), Krzysztof Pluskota/Marek Litewka (Jan)

premiera: 17 września 2017

fot. Tomasz Szkodziński

Marta Kąsiel – absolwentka wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Gdańskim, studentka Uniwersytetu
Jagiellońskiego