Jak się robi globalną wioskę

Jak się robi globalną wioskę

Smutki tropików w reżyserii Pawła Świątka to brawurowa, pełni energii opowieść o ludziach, którzy mając wszystko, nie mają nic. O pokoleniu bezrefleksyjnych pochłaniaczy informacji, o tych, co patrzą (i fotografują), ale nie widzą.

Na scenie ring. Nad nim wiszą rzeźnicze haki. Pomiędzy wachlującymi łańcuchami kilkuosobowa grupka osób, tworząca swego rodzaju kolektyw przedstawicieli zachodniej cywilizacji. To młodzi, żądni przygód globtroterzy. Chcą być na czasie, więc podróżują w miejsca, o jakich warto wspomnieć w statusie na portalu społecznościowym. Swoim zachowaniem, podejściem do miejscowej ludności Wietnamu czy Indii (świetnie opisywanej bardzo szybką, płynną frazą przez młodych aktorów) obnażają kompletną ignorancję kulturową przybyszów z „lepszego świata”.

W ironiczno-szyderczym tonie tekstu Mateusza Pakuły można wyczuć ogromny zarzut, jaki autor stawia ludziom swojego pokolenia – urodzonym w latach osiemdziesiątych marzycielom, zachłyśniętym kulturą masową i możliwością natychmiastowego przemieszczania się z jednego końca świata na drugi. Z iście kolonialną dezynwolturą spoglądają oni to na wedyjskiego jogina, to na azjatyckich kupców, w efekcie czego bycie gościem w obcej kulturze nie wiąże się z żadną głębszą myślą. Zresztą – po pierwsze: nie ma na to czasu, bo pojawiła się okazja last minute wyjazdu do Laosu, a po drugie: zawsze można doczytać o tubylcach na smartfonie.

Określenie sceny mianem ringu połączonego z rzeźnią wpisuje się w zastosowaną w Smutkach tropików koncepcję aktorską, według której występujący bohaterowie nie odstępują siebie na krok, tworząc coś na kształt jednolitej masy, tryskającej wulkaniczną żywiołowością. Nieokiełznana energia znajduje ujście w niesamowicie precyzyjnie podawanym tekście, ciekawych kostiumach oraz świetnie dopasowanej do całości muzyce.

Ostatnia scena spektaklu przenosi widzów do dalekiej przyszłości. Oto wybudzony z hibernacji przedstawiciel naszych czasów spotyka na swojej drodze piękną kobietę. Z ich rozmowy wynika, że na świecie od wielu lat panuje pokój, gdyż obowiązuje powszechna sterylizacja popędów seksualnych. Historia zatacza koło. Globtroter staje się egzotycznym dziwolągiem, podobnym temu, któremu przecież nie tak dawno pstrykał „focie”.

Spektakl inspirowany słynną pracą Claude’a Levi-Straussa potwierdza jedną bardzo ważną zasadę: od momentu, kiedy młodzi zaczęli podróżować po świecie dla lansu, określenie „globalna wioska” nabrało zupełnie nowego sensu.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, dodatek nr 79/ 2013

6. Festiwal Boska Komedia, 8-15 grudnia w Krakowie
Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie
Smutki Tropików
Mateusz Pakuła
reżyseria: Paweł Świątek
tekst i dramaturgia: Mateusz Pakuła
scenografia: Marcin Chlanda
kostiumy: Julia Kornacka
obsada: Małgorzata Gorol, Marek Hucz, Martyna Krzysztofik, Zuzanna Skolias, Łukasz Stawarczyk, Rafał Szumera
premiera: 8 grudnia 2013
fot. Tomasz Wiech

Piotr Gaszczyński (1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.