Ile jest Hamleta w Hamlecie (Hamlet)

Ile jest Hamleta w Hamlecie (Hamlet)

„Kto zagrał Hamleta, grał go źle” – poucza Krzysztofa Zarzeckiego, pretendenta do legendarnej roli, Konrad Swinarski (Szymon Czacki). Dlaczego? Bo, grając jednego, nie zagrał wszystkich innych Hamletów, Hamletów możliwych i wyobrażonych, ukrytych między wierszami i przepisanych na nowo. Krzysztof Garbaczewski w swojej wersji na pewno nie wyczerpuje możliwości, ale za to znacząco poszerza pole interpretacji, zderzając ze sobą (razem z Marcinem Cecką) trzy teksty, nazwijmy je, „hamletyzujące”, i pozwalając im dialogować ze sobą.

Nie bez powodu centrum scenografii stanowi ruchome, okrągłe lustro/ekran. Pod nim znajduje się  mała sadzawka z wodą, w której utopić się może melancholijny narcyz. Dwustronny okrąg służy zwielokrotnionemu odbiciu: w tafli wody, w srebrzystym błysku lustra, w którym zobaczyć możemy się kilkukrotnie także my, widzowie, oraz wreszcie w obrazie zapośredniczonym przez kamerę, wyświetlanym na białym, gładkim rewersie. Bywa, że odbicia nakładają się na siebie – podobnie jak wątki trzech Hamletów: starszego (Roman Gancarczyk), młodego (Krzysztof Zarzecki) i wreszcie najmłodszego, niemal chłopca (Bartosz Bielenia), androgynicznej postaci, która łączy w sobie cechy zarówno tytułowego bohatera, jak i Ofelii.

Roman Gancarczyk mówi głównie tekstem z czwartej części HamletaMaszyny. To jego słowa konstruują resztę scenografii, składającą się z ogromnych rozmiarów serca, ucha zawieszonego ponad sceną oraz obciętych rąk manekinów umieszczonych na proscenium. Hamlet mówi: „za moimi plecami buduje się dekorację. (…) Dekorację stanowi pomnik. Przedstawia on w stokrotnym powiększeniu człowieka, który przeszedł do historii. Skamielinę nadziei.(…) jego pomnik leży na ziemi obalony przez jego następców we władzy”. I słowo staje się ciałem. Ten element nie jest wbrew pozorom tautologiczny. Oto Hamlet naprawdę staje się maszyną i leży przed nami na scenie, rozbity na milion kawałeczków. Te jednak nie są martwą bryłą, wręcz przeciwnie – poruszają się, tętnią płynącą w żyłach krwią i przelewają ją razem z Hamletami. Gancarczyk fenomenalnie odgrywa swoją rolę, raz jawiąc się jako niepewny niczego, zagubiony mężczyzna, innym razem jako upiorna zjawa, hamletyzujące zombie poskładane z rozrzuconych po deskach kawałków, aby wreszcie w finałowym monologu z dramatu Müllera (wygłaszanym do wielkiego lustra!) przerodzić się niemal w ociekającego krwią dyktatora.

Na gruzach pomnika-maszyny wyrastają kolejne interpretacje. Krzysztofowi Zarzeckiemu przypadł w udziale głównie tekst Marcina Cecki. Ukazuje on Hamleta jako samotnika i chorobliwego outsidera, niezdolnego do nawiązania kontaktu ani z matką, ani z Ofelią. Tej ostatniej płaci za spędzenie z nim nocy – nie chodzi jednak o seks, a raczej o poczucie bliskości, którego bezskutecznie usiłuje doznać. Niezdarnie włazi też za Ofelią do oczka wodnego. Nie ma w tym jednak żadnego tragizmu, tylko bezbrzeżna obojętność i bezsilność. O wiele ciekawsze są liczne wstawki metateatralne. Ten Hamlet, podobnie jak HamletMaszyna, a może nawet bardziej, świadomy jest tego, że gra, i tą świadomością często dzieli się z widzami, na przykład pytając ich, czy ma zabić Klaudiusza przy modlitwie. To do niego właśnie schodzą z obrazów i pomników (które pokazuje kamera, czyniąc metaforyczny gest „zejścia z cokołu” niemal dosłownym), niczym w teatralnym Akropolis, duchy teatru: Konrad Swinarski i Helena Modrzejewska (Marta Ojrzyńska), pouczając i przygotowując aktora do roli. Ten moment jest kluczowy, ponieważ odsyła nas do materii, z której tak naprawdę zbudowany jest spektakl Garbaczewskiego, czyli kulturowej skorupy, niezliczonych warstw odniesień, w które obrósł dramat. W tym przedstawieniu nikt nie próbuje ich odrzucać czy się im przeciwstawiać, tworzyć w kontrze do jednej interpretacji, a pod rękę z inną. Chodzi właśnie o zainscenizowanie tej sieci intertekstualnych zależności.

Nie oznacza to, że elementy tekstu samego Szekspira nie pojawiają się na scenie. „Tradycyjnym” Hamletem mówi głównie Bartosz Bielenia, choć jego postaci do tradycji jednak daleko. To przykład grania poniekąd w kontrze do tekstu lub też wynajdywania w nim nowych, nieoczekiwanych znaczeń. Trzeci książę to postać dwoista, która wciąż wymyka się eleganckim gestem łatwemu przyporządkowaniu. Łączy on męskość i kobiecość – w scenie stanowiącej rewers do beznamiętnego pluskania się „drugiego” Hamleta i Ofelii w stawie topi się sam, jako porzucający i porzucany jednocześnie. Ta scena jest nieporównanie bardziej dramatyczna, ale i niemal przeestetyzowana. Widzimy jedynie odbicie Hamleta/Ofelii w pochylonym lustrze. Jego twarz znajduje się pod wodą, która rozwiewa jej/jego długie złote włosy. Obrazek przywołujący na myśl słynne dzieło Millaisa.

Jeśli o obrazach mowa, fenomenalna jest także scena (grana w sali „Helena” i wyświetlana jako projekcja) rozmowy z Gertrudą. Gdy Hamlet każe matce wyrysować w pamięci portret ojca i wuja, a także porównać ich obu, za pustą ramą stają Bielenia i Zarzecki. Zadanie widza w pewnym stopniu jest podobne. Mamy spojrzeć na trzech Hamletów jednocześnie i zbadać łączące ich skomplikowane relacje. Który którego zabija, kto lepszy, a kto gorszy: ten żywy i współczesny Hamlet czy trup? Przedstawienie Garbaczewskiego otwiera ciekawą przestrzeń badania szekspirowskiego dramatu i proponuje wiele nieoczywistych interpretacji. A że nie zawsze bywa udane? Cóż, taka natura eksperymentu.

 

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralia, numer 155/2015

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Hamlet

reżyseria: Krzysztof Garbaczewski

przekład: Stanisław Barańczak

scenariusz: Marcin Cecko, Krzysztof Garbaczewski

dramaturgia:  Marcin Cecko

scenografia:  Aleksandra Wasilkowska

wideo, reżyseria światła:  Robert Mleczko, Marek Kozakiewicz

kostiumy:  Svenja Gassen, Sławomir Blaszewski

konsultacja choreograficzna (taniec butoh):  Sylwia Hanff

inspicjentka / suflerka / asystentka reżysera:  Hanna Nowak

obsada: Zygmunt Józefczak (Aktor/Ozryk), Małgorzata Gałkowska (Grabarz/Aktor I), Bogdan Brzyski (Grabarz/Aktor II), Szymon Czacki (Guildernstern), Bartosz Bielenia (Hamlet), Krzysztof Zarzecki (Hamlet), Roman Gancarczyk (HamletMaszyna), Maciej Charyton (Horacjo), Krzysztof Zawadzki (Klaudiusz), Iwona Budner (Królowa Gertruda), Jaśmina Polak (Ofelia), Paweł Kruszelnicki (Poloniusz), Marta Ojrzyńska (Rosencrantz)

premiera: 13 czerwca 2015

fot. Magda Hueckel

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studentka krytyki literackiej i wiedzy o teatrze, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.