Ichś Fiszer – jak mężczyzna widzi kobietę

Ichś Fiszer – jak mężczyzna widzi kobietę

Marek Kalita zaprasza nas w podróż w zakamarki kobiecości. Eskapadę odbywamy razem z Ichsiem Fiszerem, w postać którego również wciela się reżyser. W spektaklu kobietę poznajemy z perspektywy zakochanego w niej mężczyzny, uzależnionego od przedmiotu swoich westchnień. Scena wprowadzająca widzów w tę podróż odbywa się w toalecie, gdzie Ichś fantazjuje na temat kobiet, które go fascynowały. Ten pierwszy monolog jest bardzo mocny i dramatyczny.

Pozornie spektakl koncentruje się na samym mężczyźnie, jednak im dalej zagłębiamy się w materię przedstawienia, tym wyraźniej widzimy, że w rzeczywistości jest to opowieść o kobiecie, którą główny bohater znał i pewnie kochał, a która prawdopodobnie go odrzuciła. Występuje ona w sztuce pod różnymi postaciami.

Ichś Fiszer pomyślany jest jako żart sceniczny, początkowo wydaje się trywialny, bo Ichsiowi „mały wpadł do sedesu”, co dobitnie zostaje skonstatowane przez Sanitariusza/Hydraulika, granego przez Piotra Polaka, że jest to ponoć częsta przypadłość, przynajmniej w październiku. Z pozoru błahe zdarzenie zostało potraktowane jako przyczynek do opisania podróży wewnętrznej. Główny bohater rozpoczyna wędrówkę w poszukiwaniu „małego”, bez którego przecież jako mężczyzna nie może się obejść. Pierwsze wrażenie trywialności tego żartu z czasem przeradza się w fascynację, bo autor – pod pretekstem dosyć śmiesznego i właściwie nierealnego zdarzenia – podejmuje istotny temat męskości i kobiecości. A przecież mamy tu do czynienia z kastracją mężczyzny. On sam nie traktuje tego na początku poważnie. Zastanawianie się czy teraz stanie się kobietą, jest humorystyczne. Wiadomo, że spektakle oparte na tekstach Hanocha Levina okraszone są kontrowersją.

W spektaklu Marek Kalita pokazuje stosunek mężczyzn (nie tylko głównego bohatera) do kobiet i to je właśnie, a może wyłącznie tę jedną, umieszcza na piedestale. Mężczyźni wspominają kobiety swojego życia, te, które wywarły na nich największy wpływ. Wśród nich znajdzie się Ewelina i ciotka Berta z ichsiowych wspomnień oraz matka, a właściwie jej sutek i podwójny podbródek, które zostały w pamięci Kierowcy Rajdowego-Garsona.

W spektaklu zachwyca warstwa muzyczna. Za pomocą dźwięków przemierzamy świat – od Meksyku po Azję i Monte Carlo. Aleksandra Popławska śpiewa mroczną piosenkę z refrenem „to get inside, zapowiadającym dalsze zdarzenia. Piotr Polak wykonuje pokaz rodem z musicalu Grease, w którym opowiada historię swoich podbojów miłosnych Sanitariusza/Hydraulika.

Marek Kalita podjął się trudnego zadania – wyreżyserowania spektaklu i zagrania w nim głównej roli. Pozwala zabłysnąć na scenie również innym aktorom, choćby Jackowi Poniedziałkowi, obeznanemu z twórczością Hanocha Levina, który rewelacyjnie wciela się w role: Meksykańskiego Kochanka, Filozofa, Dyrektora Cyrku, Kierowcy Rajdowego-Garsona i Narzeczonego Księżniczki Monako. Wszystkie te postacie pokazują, czym mężczyzna jest dla kobiet. W kilka ról albo przekornie w jedną rolę Kobiety wciela się Aleksandra Popławska. Siłą charakteru i osobowości dominuje w każdej z nich nad mężczyzną.

Spektakl jest polimorficzny. Poza wspomnianym musicalem mamy też moment przypominający głoszenie ewangelii przez Karła do swojej ukochanej Striptizerki i monologi Ichsia Fiszera do Eweliny. Napotykamy tu również coś na kształt snu, mary, podróży, podobnej do tej z Małego Księcia, irracjonalnej i surrealistycznej.

Reżyser grający główną rolę odpowiada również za scenografię spektaklu, która ma charakter czysto użytkowy. Aktorzy korzystają z każdego rekwizytu znajdującego się na scenie, nie ma tu rzeczy przypadkowych i pełniących funkcję wyłącznie dekoracyjną.

Wspomniany Jacek Poniedziałek gra w spektaklu wiele ról, świetnie mówi z hiszpańskim akcentem, ale największy jego popis to kreacja Dyrektora Cyrku, który wyraźnie pijany, opowiada historię Karła i Striptizerki. Trudno jest nie przerysować takiej roli, aktor zagrał ją z wielkim wyczuciem. W tej scenie widzimy też wyraźnie przesłanie spektaklu i uchwycone przez reżysera relacje między mężczyzną a kobietą oparte na kontraście. Mamy więc mężczyznę Karła, uległego, fizycznie małego, i silną kobietę-Striptizerkę, pewną siebie i uwielbianą przez bohatera. Właściwie w każdej scenie zależność i zdecydowane górowanie płci żeńskiej nad męską jest wyraźnie zarysowane. Mowa tu o przewadze nie tylko fizycznej, ale także psychicznej. Tak przedstawiona w spektaklu kobieta budzi w mężczyźnie lęki, ale też obsesje, fascynacje i tęsknotę.

Trochę szkoda, że reżyser zgromadził w sztuce tyle różnych scen. Niektórych są zupełnie wyrwane z kontekstu i niepotrzebne. Chociaż początek spektaklu trzyma w napięciu, w drugiej jego części daje się odczuć pewne znużenie. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na wielość adaptowanego materiału, przerzucanie widza w coraz to nowe sytuacje i zdarzenia, a nie wszystkie zostały zrealizowane na równym poziomie.

Olga Paulina Zielińska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 35/2012

Koprodukcja Nowego Teatru i Teatru Imka w Warszawie

Hanoch Levin 

Ichś Fiszer

tytuł oryginalny: Ikhsh Fisher

adaptacja: Marek Kalita

reżyseria: Marek Kalita

scenografia: Marek Kalita

współpraca scenograficzna, wykonanie scenografii, kostiumy: Katarzyna Adamczyk

reżyseria światła: Katarzyna Łuszczyk

dramaturgia: Tomasz Śpiewak

opracowanie muzyczne: Piotr Polak

obsada:
Ichś Fiszer: Marek Kalita

Sanitariusz/Hydraulik/Karzeł: Piotr Polak

Kobieta: Aleksandra Popławska

Dyrektor Cyrku/Meksykański Kochanek/Filozof/Kierowca Rajdowy-Garson: Jacek Poniedziałek

oraz

Wenanty Nosul, Stephano Sambali, Wvarwzeky Wez Kombo Bouetoumoussa

premiera 28 października 2012