Harce i swawole (Trylogia)

Harce i swawole (Trylogia)

Podobno Sienkiewicz marzył o wystawieniu Trylogii. Czekał z utęsknieniem, aż znajdzie się ktoś, kto podejmie się tego karkołomnego wyzwania. Od jego śmierci minęły 93 lata, nastał rok 2009 i wreszcie znalazł się reżyser, który zapragnął zainscenizować powieść. Jan Klata i Sebastian Majewski, zdecydowali się wziąć na warsztat tysiące stron i zrobili z nich sztukę. Błyskotliwą, przedstawiającą główne wątki książki, choć chyba nie do końca odpowiadającą marzeniom Sienkiewicza

Wszyscy bohaterowie zostali bowiem umieszczeni w szpitalnych łóżkach, i to nie jako ranni, ale jako chorzy psychicznie. Tytułowa Trylogia w wyobrażeniu reżysera to jedynie majaki obłąkańców, którzy czerpią z tego nie lada zabawę.

Klata wybrał z opowieści Sienkiewicza kilka najbardziej charakterystycznych wątków, aby na scenie zachować niesłabnącą gwałtowność akcji akcję.

Reżyser zamknął całą historię w jednej sali. Wszystkie bitwy, romanse, porwania, a nawet gonitwy dzieją się w pomieszczeniu szpitalnym. Na scenie poustawiano charakterystyczne metalowe łóżka. Ciasno, jedno przy drugim. Po lewej stronie postawiono ambonę, po prawej konfesjonał. Wszystko to zamyka, umieszczony w głębi sceny, obraz Matki Boskiej Częstochowskiej z wiszącą obok Wieczną Lampką. Spektakl zaczyna się powoli. Parę osób leży na łóżkach. Poprzykrywani białymi prześcieradłami, wyglądają jakby trwali w letargu. Kilka kolejnych postaci powoli wchodzi na scenę. Są otumanieni i poruszają się jak we mgle. Automatycznie obierają najkrótszą drogę do swoich łóżek. Kiedy już wszyscy znajdą się na właściwych miejscach, na ambonie staje ksiądz i prawi na temat tragicznych losów Polski.. Mimo że wszystkie postaci od początku przedstawione są jako częściowo obłąkane, to jednak prowadzą ze sobą rzeczowy dialog. Nie ma tu pustych przejść i niepotrzebnych słów.

Klata . śmiało zabawił się z warstwą językową powieści. Ironizował, karnawalizował, a przede wszystkim pozwolił aktorom na zabawę ze słowami. Usunięto wszystkie ciążące na powieściach opisy. Zostały tylko krótkie didaskalia i konkretne dialogi, które rzeczywiście nadają tępa akcji. I dobrze, bo oglądając Trylogię trudno się znudzić. Inscenizacja została pozbawiona patetycznych i heroicznych przesłań. Twórcy spektaklu nie dążyli bowiem do wykreowania świata rodem z wyobrażeń Sienkiewicza (wartości ważne dla pisarza dla nas mogłyby wszak okazać się obce). Klata umniejszył trzytomowe dzieło Sienkiewicza do poziomu sali wypełnionej obłąkanymi, którzy snują marzenia o wojnach, miłościach i przygodach. Ogólnie panujący letarg wypełniono jednak wyraźnymi bodźcami, które rozbawiały i wzruszały. Lasery, bas i głośna muzyka raczej nie stanowią tradycyjnej oprawy dla rycerskich cnót. Jednak bez nich spektakl Starego Teatru nie byłby tak charakterystyczny. Szczególna intensyfikacja ironicznego i przewrotnego podejścia reżysera do pierwowzoru nastąpiła w scenie obrony Jasnej Góry. Zburzenie czwartej ściany poprzez rzucanie poduszek w widzów przypominało bardziej Klub Nocowanek niż poważną bitwę na śmierć i życie. Klata ewidentnie drwi z tych ważnych dla powieści momentów. Degraduje je do poziomu zbiorowej halucynacji. . Galopujący na łóżkach bohaterowie nie przypominają w niczym niebezpiecznego szturmu, są raczej grupką rozbrykanych dzieci.

Jednak nie cały spektakl przypomina kolorową zabawą i wymyślny żartem z wyobrażeń Sienkiewicza. Przejmująca scena śmierci Azji (Zbigniew W. Kaleta) została odegrana przy całkowitym wyciemnieniu. Teatr ruchu zmienił się w słuchowisko – opowieść o brutalnej śmierci. Wyobraźnia widzów została aktywowana wyłącznie za pomocą słów. Niedoszły hetman dokonywał swojego żywota jedynie przy czerwonej lampce, która w chrześcijaństwie jest symbolem życia wiecznego. Podobnie rozegrana została ostatnia scena – śmierć Wołodyjowskiego. Dokonana przy całkowitym wyciemnieniu, stanowiła wyciszenie emocji i entuzjazmu, które wytworzyły się w trakcie spektaklu. Scena odejścia Małego Rycerza wieńczy dzieło Klaty. Przypomina powolne zapadanie w sen. Zupełnie jakby leki pacjentów znów zaczęły działać, pozbawiając ich radosnych halucynacji.

 

Agata Iżykowska, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 145/2015

 

Narodowy Teatr Stary im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Trylogia

wg Henryka Sienkiewicza

reżyseria: Jan Klata

adaptacja: Jan Klata i Sebastian Majewski

scenografia: Justyna Łagowska

choreografia: Maćko Prusak

obsada: Katarzyna Krzanowska, Bolesław Brzozowski, Jerzy Święch, Tadeusz Huk,

Roman Gancarczyk, Błażej Peszek, Michał Majnicz, Małgorzata Gałkowska, Małgorzata Gałkowska, Paweł Kruszelnicki, Zbigniew W. Kaleta, Andrzej Kozak, Ewa Kolasińska, Anna Dymna, Juliusz Chrząstowski, Zbigniew Ruciński

premiera: 21 lutego 2009

fot. B. Sowa