Gdzie Ci (męscy) mężczyźni?

Gdzie Ci (męscy) mężczyźni?

Filmy z Bruce’m Lee są dla pokolenia czterdziesto- i pięćdziesięciolatków tym, czym dla nas, dwudziestoparolatków Batman z Michaelem Keatonem – dziecięcym wspomnieniem, ikoną. Każdy z nas chciał być jak on – nieustraszonym i walecznym bohaterem. Bruce Lee na tyle mocno wsiąknął w strukturę popkultury, że nie sposób hasła sztuki walkinie skojarzyć z tą legendarną postacią. Stał się ikoną lat 60., podobnie jak Marilyn Monroe czy Marlon Brando. Tę „ikonowość” wykorzystuje Czytelnia Dramatu w swoim pierwszym pełnowymiarowym spektaklu Wejście smoka. Trailer opartym na tekście Mateusza Pakuły o tym samym tytule.

Przedstawienie wprowadza widza w kuluary zabawnej i przyjemnej dla oka opowiastki-parodii współczesnego przemysłu artystycznego, w której pobrzmiewają echa oldschool-owych wspomnień. Scenarzysta i Reżyser po powrocie z Ameryki chcą swoje nowe doświadczenia estetyczno-kulturowe przenieść na polski grunt. Robią film oparty na historii legendarnej postaci Bruce’a Lee i jego syna Brandona zatytułowany Enter the Polish Dragon. Historia rozpoczyna się w momencie, gdy wspomniani bohaterowie organizują casting do swojego filmu, a właściwie do trailera, bo, jak sugeruje Scenarzysta, trzeba najpierw nagrać zwiastun, który zachęci i zaintryguje widza. Jeśli odbiór będzie pozytywny, wówczas film zostanie zrobiony.

Na spotkanie przychodzą różni ludzie (a właściwie istoty): jest Poeta, którego ze sztukami walki łączy jedynie utwór Franka Kimono, jest też powykręcany Ślimak – Ninja (ciekawa rola Ludwiki Mroczkowskiej), którego jedynym celem jest pomszczenie śmierci siostry/brata, bo ktoś w brutalny sposób ją/jego zdeptał. Pojawia się także tajemniczy Kruk (aluzja
do ostatniego filmu Brandona Lee, podczas kręcenia którego zginął w wyniku postrzelenia) i to on od razu otrzymuje rolę Pana Chana. Czy mamy tu do czynienia z aluzją do azjatyckiego władcy czy z językową zabawą – połączeniem słów, nawiązującym do „panachać”, czyli drzeć, niszczyć – trudno rozstrzygnąć. Kruk, stylizowany na główną postać filmu z 1994 roku, także zostaje sparodiowany, ponieważ zamiast przypominać mrocznego, mściwego i okrutnego Erica Dravena, raczej kojarzy się z Pierrotem. Jan Żórawski gra w spektaklu kilka postaci- Kruka, aktora, Brandona Lee i Pana Chana. W końcu pojawia się ten, któremu sztuki walki obce nie są. Otrzymuje główną rolę, rolę Bruce’a Lee.

Spektakl w reżyserii Daniela Adamczyka jest na pewno ciekawym przedsięwzięciem. Atrakcyjne jest samo wejście na Salę Widowiskową ACK. Reżyser zabiera nas na wycieczkę i wpuszcza dopiero bocznymi drzwiami. Publiczność sadza na specjalnie przygotowanej widowni, umieszczonej z boku sceny. Przestrzeń zostaje bardzo pomysłowo zagospodarowana. W początkowej fazie spektaklu jest wyłączona z przestrzeni gry. Dopiero w momencie pojedynku u Pana Chana zarówno balkon, jak i widownia zostają uruchomione.

Pod płaszczykiem sztuk walki i legendy Lee, mechanizmów komercji i korupcji rządzących przemysłem filmowym, ukryte zostały sensy głębsze. Kult siły, kult mężczyzny, męska rywalizacja między szefem a podwładnym, ojcem a synem (oskarżenia Brandona pod adresem Bruce’a jakoby upozorował swoją śmierć po zdemaskowaniu gwałtu na własnej córce, a następnie zaplanował zamachu na syna na planie filmu Kruk). Temat męskości staje się motywem przewodnim, wokół którego budowane są inne wątki.

Zauważyć trzeba, że w spektaklu kobiety pojawiają się dopiero na końcu, w funkcji demaskatora świata przedstawionego. Przewrotnie w przedstawieniu Adamczyka, rolę Bruce’a Lee powierzono kobiecie – Celestynie Kosturbiec. W finalnej scenie słyszymy manifest kobiecości, o tym, że faceci to świnie, a ich zachowanie, to błaganie o pomoc
i uwolnienie ich z konterfektu silnej osobowości. Sztuki walki zostały przez aktorów wypracowane, odgrywane parokrotnie w zwolnionym tempie. Takie rozwiązania ruchowe mimowolnie kojarzymy z tymi, które pojawiają się w mandze lub azjatyckich kreskówkach

Czytelnia Dramatu jest teatrem studenckim posiadającym już renomę i stałą widownię. Wykonawcy udźwignęli spektakl, ale sądzę, że jest w tym bardzo duża zasługa samego scenariusza. Mateusz Pakuła napisał dobry tekst, którego nie da się źle zagrać. Nie można też zapomnieć o miniorkiestrze towarzyszącej aktorom. Dźwięki rodem z Bonda budują ironiczny i błyskotliwy muzyczny entourage do sytuacji scenicznej.

Wejście smoka. Trailer jest czymś nowym dla Czytelni Dramatu. Artyści wychodzą poza swoje ramy, rezygnują z performatywnego czytania na rzecz wystawienia pełnego, przestrzennego spektaklu. Posunięcie odważne i zwiastujące rozwój samej grupy teatralnej. Ciekawość bierze w jakim kierunku będą zmierzać?

Joanna Samołyk, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”nr 34/2012

Czytelnia Dramatu w Lublinie

Wejście Smoka. Trailer

Mateusz Pakuła

reżyseria: Daniel Adamczyk

muzycy: Justyna Kazek, Tadeusz Cieślak, Damian Rychłowski, Maciej Wieżyński

konsultacje choreograficzne: Elżbieta Rojek

kostiumy: Agnieszka Gurczyńska

światło: Jarosław Figura

multimedia: Piotr Lużyński

głos z offu: Wojciech Grochowalski

obsada: Ewelina Drzał, Justyna Kazek, Bartosz Korcz, Celestyna Kostrubiec, Małgorzata Krasowska, Ludwika Mroczkowska, Grzegorz Fiałkiewicz, Kacper Sulowski, Mateusz Źrebiec, Jan Żórawski

premiera: 24 października 2012

Joanna Samołyk (ur. 1991) – studentka III roku wiedzy o kulturze i teatrologii na filologii polskiej, absolwentka judaistyki na kulturoznawstwie UMCS Lublin. Od małego tańczy – na początku taniec towarzyski, któremu poświęciła 7 lat swojej skromnej egzystencji, z czasem zmieniła styl na modern jazz. Kiedy miała cztery lata tato zaprowadził ją do Teatru im. Andersena na Królową śniegu – wtedy zauroczyła się teatrem i tak już zostało. Nie rusza się z domu bez słuchawek i odtwarzcza mp3, gdyż uważa, że dźwięki najlepiej oddają emocje.