Erotyka kobiet, czyli jak to z naszą seksualnością sprawy się mają

Tegoroczne spotkania teatralne Bliscy Nieznajomi, rozpoczęły się, zapewne całkiem nieprzypadkowo, dwudziestego szóstego maja – w Dzień Matki. Wszakże ósmej odsłonie festiwalu towarzyszy idiom One. I to właśnie One – kobiety – już pierwszego dnia teatralnych spotkań, podczas burzliwej debaty o erotyce, pokazały, jak w merytoryczny i ciekawy sposób mówić o sobie oraz własnej seksualności i tożsamości.

Debatę w Malarni Teatru Polskiego poprowadziły dr Iwona Chmura-Rutkowska oraz dr Agnieszka Gajewska z Interdyscyplinarnego Centrum Badań Płci Kulturowej i Tożsamości Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Same prowadzące, żartując z faktu, że nie potrafią wymówić tej nazwy na jednym oddechu, tak, jak umiejętnie zrobił to podczas ich prezentacji Paweł Szkotak, już na początku dyskusji pokazały, że o ważnych sprawach potrafią mówić z dystansem i olbrzymią dawką inteligentnego humoru.

Do rozmowy o seksualności i rozmaitych obliczach kobiecości zostały zaś zaproszone: Joanna Krakowska – adiunkt w Instytucie Sztuki PAN, wicenaczelna miesięcznika „Dialog”; Inga Iwasiów, literaturoznawczyni, krytyk literacki, autorka takich powieści, jak Bambino czy W powietrzu oraz Alicja Długołęcka – edukatorka seksualna, seksuolożka, autorka wielu publikacji i książek, między innymi Seks na wysokich obcasach czy Zwykłej książki o tym, skąd się biorą dzieci.

Debacie, przez cały czas jej trwania, towarzyszył w tle obraz Katarzyny Swinarskiej, przedstawiający nagą, szczęśliwą kobietę w ciąży, z wyeksponowaną łechtaczką oraz welonem ślubnym na głowie. Prowadzące chciały w ten sposób zaakcentować fakt, iż o kobiecości można mówić w sposób afirmatywny. Jednakże, uczestniczki dyskusji szybko udowodniły, iż sprawa kobiecej seksualności wciąż odbierana jest w Polsce negatywnie, lekceważąco lub wulgarnie. Co więcej, same kobiety, według uczestniczek debaty, zamykają się na cielesność, swobodne mówienie o sobie i własnej tożsamości seksualnej. Współcześnie kobietom wysyłane są sprzeczne sygnały. Z jednej strony bombarduje się je seksem w mediach, z drugiej zaś jest on przedmiotem tabu, traktowanym jako zło w czystej postaci. Uczestniczki dyskusji mówiły o tych złożonych aspektach kobiecej erotyki na podstawie własnych doświadczeń – na polu teatralnym, naukowym oraz literackim. Sprawiło to, iż debata przerodziła się w wielowymiarową i wieloaspektową rozmowę o, wciąż spychanej na margines, kobiecości.

Diagnoza sytuacji kobiecej seksualności w Polsce może nie napawać optymizmem. Według Joanny Krakowskiej erotyka, to w teatrze nadal temat drażliwy; sztuk lesbijskich jest mało, a jeśli się je wystawia, to tylko te autorstwa mężczyzn (i nie są one dramatami najwyższych lotów). Edukacja seksualna nie stoi na wysokim poziomie – Alicja Długołęcka, opierając się na danych statystycznych pokazała, że w żadnym polskim podręczniku do biologii, na ilustracjach schematu narządów płciowych kobiety nie istnieje coś takiego, jak łechtaczka, a jej lokalizację trudno ustalić nawet studentom, zajmującym się medycyną. Inga Iwasiów zauważyła zaś, iż pomimo toporności i jałowości PRL-u paradoksalnie można było być o wiele bardziej wyzwolonym i swobodnym w kontaktach seksualnych, niż współcześnie. Mnogość poruszanych przez prowadzące oraz uczestniczki problemów pokazała, jak rozległy i fascynujący jest aspekt kobiecej erotyki, seksualności oraz tożsamości.

Mimo negatywnego stosunku uczestniczek debaty do sposobów przedstawiania kobiecej seksualności w mediach, sztuce i edukacji, a także pomimo regresu dyskursu, uczestniczki dyskusji zakończyły ją entuzjastycznie, niemalże w formie skierowanego do publiczności manifestu. Wszakże to od nas zależy, jak będziemy rozmawiać o seksualności. Czy stworzymy przestrzeń dla dojrzałego i inteligentnego dialogu. Wczorajsza debata pokazała, że takie rozmowy są nadal bardzo potrzebne. Co więcej, mogą być również prowadzone w sposób merytoryczny, ciekawy i swobodny (chyba nie tylko ja czułam się na wczorajszej dyskusji bardziej, jak na spotkaniu przy kawie z dobrymi, zaufanymi i elokwentnymi przyjaciółkami – poświadczyć mogą o tym również żywiołowe, pozytywne reakcje publiczności). Napawa optymizmem fakt, iż tak mądrze prowadzona rozmowa jest możliwa. A ja serdecznie za nią, zarówno uczestniczkom, jak i prowadzącym, dziękuję. Wiele się wczoraj nauczyłam i wiele sobie, jako kobieta, uświadomiłam. Pierwszy dzień Bliskich Nieznajomych zakończył się więc rewelacyjnie. Miejmy nadzieję, że kolejne wydarzenia spotkań teatralnych, będą równie wartościowe.

Natalia Dyjas, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 140/2015

VIII Spotkania Teatralne BLISCY NIEZNAJOMI, 26–30 maja