O emocjach w internecie

O emocjach w internecie

Lol to chyba najczęśniej używany akronim w komunikacji internetowej. U Luki Silvestriniego w spektaklu LOL (lots of love) jest on symbolem kurczących się komunikatów i pogłębiąjącej się tęksnoty za drugim człowiekiem w świecie nowoczesnych technologii.

Podczas tegorocznej edycji Festiwalu Ciało/Umysł mieliśmy okazję zobaczyć dwa spetkakle bezpośrednio odnoszące się do życia współczesnego człowieka w skomputeryzowanym świecie. Były to – już wcześniej opisany – Joseph Alessandra Sciarroniego oraz LOL (lots of love) Luki Silvestriniego i zespołu Protein Dance. Jednak tutaj podobieństwa się kończą. Sam spektakl idealnie wpisuje się w temat przewodni festiwalu – emocje w tańcu. Dotyka tematu, który towarzyszy nam od czasu popularyzacji Internetu – szukania kontaktu i bliskości z innymi ludźmi przez czaty, fora internetowe czy portale społecznościowe.

Silvestrini przekłada język Internetu na język mówiony, podkreślając greskowość i karykaturalność tej formy. Ze sceny słyszymy wymawiany każdy znak, którego używamy w sieci – iks de, średnik, koniec nawiasu, wykrzyknik, znak zapytania. Wyznania miłości, przyjaźni czy tęsknoty w takiej formie brzmią nienaturalnie, upośledzają relacje z innymi. W spektaklu jest to bardzo zabawne i pokazuje z dystansu naszą codzienność. LOL (lots of love) można czytać na kilka sposobów. Wydaje się połączeniem nadmiaru wiadomości, które atakują nas w Internecie, z ich zdawkowością i bezpośredniością. Gdzieś pomiędzy znajduje się człowiek ze swoimi uczuciami.

Spektakl składa się z form dialogowych i monologów, które zostały równocześnie przełożone na język tańca. Ruch jest dynamiczny, dużo w nim interesujących  zestawień czy grupowych sekwencji. Ta ruchowa interpretacja, obok warstwy muzycznej, jest jednym z dwóch najciekawszych elementów LOL. Muzyka wykorzystuje dźwięki, które często słyszymy, surfując po Internecie czy rozmawiając na czatach i przetwarza je w pulsujący podkład podróży człowieka po świecie technologii.

O ile cały wydźwięk spektaklu wskazuje lekką refleksję, o tyle  wypowiedzi tancerzy-aktorów są nieco naiwne. Samo zakończenie wydaje się doklejoną, bardzo refleksyjną wypowiedzią o samotności człowieka i pragnieniu znalezienia miłości. Spektakl porusza wiele istotnych kwestii, próbuje uświadomić widzom, jak Internet może nas zamykać, ale też otwierać na innych. Na scenie co jakiś czas pojawia się jedyny rekwizyt – ogromny zwitek kolorowych kabli symbolizujący to, co twórca spektaklu określa jako isolated togetherness (wspólna izolacja).

Balansowanie pomiędzy humorem i zdystansowanym spojrzeniem a bardzo refleksyjnymi i prostymi wnioskami, mówiącymi o tym, że każdy szuka miłości i jest równie bezbronny za ekranem komputera, jak w realnym życiu, w spektaklu LOL jest bardzo ryzykowne. Otrzymujemy nieco przerysowane w środkach wydarzenie, ale widz nie do końca wie, co ma ono znaczyć. W rezultacie spektakl nie jest ani bardzo zabawny, ani poruszający, co sprawia, że nie wywołuje emocji u widzów.

Magdalena Zielińska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” numer 35/2012

11. Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało/Umysł, Warszawa, 20–30 września 2012

Luca Silvestrini / Protein Dance
LOL (lots of love)

koncepcja i reżyseria: Luca Silvestrini
wykonanie: Jon Beney, Valentina Golfieri, PJ Hurst, Sally Marie, Stuart Waters, Patsy Browne-Hope
pierwsza obsada: Fernanda Prata, Omar Gordon, Kip Johnson
muzyka i dźwięk: Andy Pink
animacja wideo oraz film: Rachel Davies
światło: Jackie Shemesh
trener głosu: Melanie Pappenheim
kostiumy: Fania Grigoriou
premiera: 2011