Eksperyment pozdrawia tradycję (Minimum i Trzy siostry)

Eksperyment pozdrawia tradycję (Minimum i Trzy siostry)

Spektakle Minimum i Trzy siostry zaprezentowane jednego wieczoru w ramach Forum Młodej Reżyserii na pierwszy rzut oka wydają się elementami nie do połączenia jakimkolwiek wspólnym mianownikiem. Bez trudu natomiast można wyliczać kolejne cechy różniące obie realizacje, by ostatecznie dojść do wniosku, że jednak coś je łączy. Co prawda, jednoznaczne nazwanie nieco spłyca oba tak odmienne i złożone spektakle, ale z pełną świadomością tego uproszczenia można powiedzieć, że cechą wspólną jest tu poszukiwanie nowych form wypowiedzi artystycznej, traktowane niemal jako imperatyw wewnętrzny.

Minimum to eksperyment na poły teatralny, na poły socjologiczny, uzmysławiający, że rzeczy w naszym życiu – zarówno ilościowo, jak i jakościowo – bliższe są raczej terminowi maksimum niż minimum. Pomysł jest dosyć prosty i chyba właśnie w tej niewymuszonej prostocie tkwi jego urok i siła. By jednak cokolwiek zrozumieć z tak ogólnego opisu, trzeba przyjrzeć się danym. A te przedstawiają się następująco: dwójka młodych aktorów (Eliza Borowska, Tomasz Chrapusta) na czas trwania projektu przyjmuje status badaczy. I należy podkreślić – nie grają naukowców, nie pozorują prowadzenia badań. Po prostu działają: spotykają się z ochotniczką projektu w jej mieszkaniu na warszawskiej Pradze, gdzie przeprowadzony zostaje eksperyment. O postępach i kolejnych etapach widz dowiaduje się z rejestracji wideo wyświetlanej tuż nad sceną, na której znajdują się sterylnie białe meble – stół, dwa krzesła, szafa – oraz pomniejsze przedmioty, zakryte początkowo przezroczystą folią. Zadanie ochotniczki polega na ograniczeniu posiadanych rzeczy do absolutnego minimum. Na czas trwania akcji wszystkie pozostałe przedmioty, które mieszkanka Pragi uznała za mniej ważne, zostają wyniesione. Przytulne mieszkanie staje się obcą, pustą i pozbawioną łączności z właścicielem bryłą.

Projekt wpisuje się z jednej strony w poszukiwania bliskie współczesnej humanistyce: choćby spod znaku francuskiego antropologa i socjologa Bruno Latoura, kojarzącego się przede wszystkim z teorią aktora-sieci, która to – ujmując w dużym skrócie – bazuje na założeniu agencyjności (inaczej: sprawczości) nie tylko ludzi, ale także rzeczy, maszyn, urządzeń wysokiej technologii, komputerów, czyli wszelkich tzw. nie-ludzi.

Z drugiej strony Minimum od niezdrowego zadęcia „naukowością” strzeże duże stężenie poczucia humoru. Ujawnia się ono na przykład w sekwencjach – już w żywym planie – kiedy aktorzy-badacze dostają za zadanie podzielić na kategorie i rozmieścić wedle własnego uznania przedmioty zgromadzone pod folią. Bezimienni i obiektywni, jakby się mogło zdawać, badacze zaczynają wykazywać niemal przejaskrawione, kontrastujące wzajemnie sposoby działania kojarzone z określoną płcią. Badacz-kobieta kieruje się intuicją i wyobraźnią, badacz-mężczyzna – logiką i myśleniem analitycznym. Choć i tak finalnie ich działania doprowadzą do nieokiełznanego bałaganu.

Drugim spektaklem zaprezentowanym tego wieczoru w budynku PWST przy ulicy Straszewskiego były Trzy siostry w reżyserii Tomasza Cyza, studenta reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej. Swoją realizacją sztuki Czechowa Cyz wykonał wielki, a przy tym niepozbawiony uroku, ukłon w stronę tradycji.

Po pierwsze – rusztowanie narracyjne opiera się na klasycznych tekstach, a wprowadzone zmiany wydają się jak najbardziej uzasadnione. Oprócz dramatu Czechowa pojawia się także Anna Karenina czytana na głos przez Maszę (Maria Maj). Nietrudno chyba pojąć z jakim światem mamy tu do czynienia, jeśli za patronkę duchową przyjęto łaknącą miłości ponad wszystko, nieszczęśliwą bohaterkę powieści Lwa Tołstoja.

Po drugie – decyzja o zaangażowaniu dojrzałych aktorek, które mają zagrać siostry dwudziestoparolatki, to także rodzaj wyzwania artystycznego. Niezgodność wieku rzecz jasna nie jest problemem (a wręcz przeciwnie, okaże się nawet korzystna), ale chodzi tu bardziej o konfrontację międzypokoleniową. Zmierzenie się młodego reżysera z Magdaleną Kutą, Marią Maj i Olgą Stokłosą, to prawie jak zderzenie dwóch różnych światów. Zdobywali swój warsztat w innych czasach i z innymi tendencjami artystycznymi w tle. Dzieli ich przepaść doświadczeń życiowych i zawodowych. Nie znaczy to jednak, że ze współpracy między nimi nic nie wyjdzie. Więcej nawet – spektakl dużo zyskuje na tym mariażu pokoleniowo-artystycznym, pojawia się także ciekawa perspektywa odczytania Trzech sióstr. Z charakterystycznego dla sztuk Czechowa czasu marazmu widz zostaje niepostrzeżenie przeniesiony w inny, literacko rozpoznawalny wymiar: Beckettowski czas, w którym nic już nie nastąpi. Olga, Masza i Irina życie mają już za sobą. Licytują się teraz na liczby, niegdyś ważne i kształtujące rzeczywistość (liczba lat, które upłynęły od śmierci ich ojca), teraz niemal abstrakcyjne, pozbawione znaczenia.

Zestawienie realizacji Michała Salwińskiego i Tomasza Cyza prowadzi do optymistycznych wniosków, bo pokazuje, że młodzi reżyserzy w swoich poszukiwaniach wcale nie wybierają najkrótszych dróg. Chętnie też decydują się na niekonwencjonalne środki wyrazu. Udowadniają tym samym, że tak jak projekt badawczy może mieć potencjał teatralny, tak samo zwrot ku tradycji może być nowatorski.

 

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 152/2015

 

Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie
Tomasz Szeląg, Michał Salwiński

Minimum
reżyseria: Michał Salwiński
dramaturgia: Tomasz Szeląg
ochotniczka: Karolina Szczypek
inspicjent: Kuba Olszak
występują: Eliza Borowska, Tomasz Chrapusta

 

Akademia Teatralna im. A. Zelwerowicza w Warszawie

Antoni Czechow

Trzy siostry
przekład: Natalia Gałczyńska
reżyseria: Tomasz Cyz
scenografia: Marta Kozera
muzyka: Janusz Stokłosa
światło (współpraca): Jana Łączyńska
występują: Magdalena Kuta, Maria Maj, Olga Stokłosa

na zdjęciu: Minimum, fot. materiały PWST