Dzikie noce, szalone noce… (Szaleństwa nocy)

Dwoje zagubionych singli, jedno spotkanie i jedna namiętna noc wśród szalonych dźwięków muzyki – wystarczająco dużo, by uzmysłowić sobie własny strach, bezsilność, egoizm, a przede wszystkim słabość wobec uczucia, które, jak to w życiu (i nie tylko) bywa, zjawia się niezapowiedziane, nieproszone i w najmniej odpowiednim momencie.

Przestrzeń sceniczna przypomina raczej wnętrze undergroundowego klubu, gdzie zaraz zacznie się koncert alternatywnego zespołu – w prawym kącie widzimy rozłożone electric piano, gitarę basową stojącą spokojnie niedaleko rzuconego niedbale pokrowca, cahon i saksofon oraz królujące nad nimi dwa mikrofony, które tylko czekają na swoich solistów. Wkrótce na scenie pojawia się grupa osobliwie wyglądających postaci: są barwni i różnorodni, jedni z tatuażami i dredami (Kamila Pieńkos), ubrani w kolorowe stroje i kapelusze, inni – jakby dopiero wstali z łóżka. Zaczynają swój performans. Wstrząsani emocjami wykonywanych utworów, pulsują równomiernie w rytm granych songów, snując sentymentalną i schematyczną, dobrze znaną z filmów i książek, uroczą w swej prostocie opowiastkę.

Spektakl Iwony Jery to wdzięczna i lekka love story utrzymana w tonie kabaretowo-musicalowym, w którym amerykański humor i cięte dialogi nieustannie przełamywane są refleksyjnymi komentarzami bohaterów i rozbudowanymi partiami wokalno-instrumentalnymi znanych przebojów rocka, a nawet free jazzu. Zaskakująca ilość partii wokalnych – zarówno solowych, jak i zbiorowych (świetny popis w wykonaniu Kamili Pienkos oraz Kamili Klimczak dysponującej czystym, aksamitnym brzmieniem, nienaganną dykcją i perfekcyjną techniką) – nadaje spektaklowi specyficzną atmosferę widowiska koncertowo-teatralnego, silnie zróżnicowanego pod względem stylistycznym. Ilość wykonywanych songów zdecydowanie zdominowała przedstawienie. ,,Żywy” akompaniament instrumentów i śpiewu w wykonaniu grupy aktorskiej – raz głośny i rubaszny, innym razem subtelny i cichy – towarzyszy niemal wszystkim scenom partnerskim, a niekiedy je komentuje.

Szaleństwa nocy Iwony Jery stanowią ponadto próbę analizy relacji damsko-męskich we współczesnej rzeczywistości, która, bezwzględna i wymagająca dla wrażliwszych i czulszych jednostek, skutecznie okrada nas z uczuciowości. Postać Heleny, mimo że opatrzona rysem komicznym, nie odbiega jednak od feministycznych sylwetek kreślonych choćby przez Eve Ensler – to zdesperowana, sfrustrowana, choć spełniona zawodowo prawniczka, specjalizująca się w sprawach rozwodowych. Nieustanny wyścig szczurów, niezdrowe ambicje skutecznie zagłuszają impulsy empatii, nie mówiąc już o ,,miłości”. A przecież, jak przekonują twórcy, to właśnie emocje są wszystkim, co mamy, co czyni nas wartościowymi i odrobinę mniej groteskowymi. Sentymentalizm, choć naiwny i tak wstydliwy dla Heleny i Boba, okazuje się, poza instynktem i pożądaniem, zaczynem mocniejszego uczucia. I tak jedna szalona noc może pociągnąć za sobą kolejne.

 

Magda Bałajewicz, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 155/2015

Teatr Bagatela w Krakowie

David Greig i Gordon McIntyre

Szaleństwa nocy

reżyseria, scenografia, kostiumy: Iwona Jera

tłumaczenie: Elżbieta Woźniak

teksty piosenek: Elżbieta Woźniak i Tomasz Dutkiewicz

kierownik muzyczny: Artur Sędzielarz

choreografia: Iwona Jera i Zespół

reżyseria świateł: Marek Oleniacz

obsada: Kamila Klimczak, Kamila Pieńkos, Przemysław Redkowski, Marek Bogucki, Marcel Wiercichowski, Tomasz Lipiński, Artur Sędzielarz

premiera: 13 lutego 2015

fot. Piotr Kubic