Droga do … ? (45 Stopni)

Droga do … ? (45 Stopni)

Jacek Malczewski we fryzie, który stanowi ozdobę Pałacu Sztuki zawarł dwie historie –jasną i ciemną stronę drogi artysty do sławy. Fryz ten stał się inspiracją dla Zbigniewa Kozłowskiego podczas pracy nad recitalem 45 Stopni. Niestety, zabrakło brawurowych wykonań znanych utworów, róż dla gości było za dużo, a wieniec z liści laurowych zastąpiła przyprawa marki Prymat o tej samej nazwie.

Są utwory, których lepiej nie śpiewać, jeśli się nie potrafi. Istnieją gagi używane tylko raz, bo szybko przestają śmieszyć. I wreszcie – nigdy nie można zapominać o niepisanych teatralnych granicach dobrego smaku i scenicznego wyczucia, których przekraczać nie należy. Recital 45 Stopni z pewnością jest wywrotowy, jeśli chodzi o łamanie owych zasad. Kozłowskiemu nie można odmówić nonszalancji i uwodzącego spojrzenia, ale niestety rozpinanie koszuli, mające być symbolem ognistej seksualności, u panów w pewnym wieku nie wypada zbyt zgrabnie. Każdemu artyście potrzeba trochę pokory, aby odpowiednio wyważyć granice. Czasem wystarczy pomyśleć o widzu, którego ten sam gag powtórzony dziesięć razy w ciągu godziny będzie męczyć. Nerwowego zerkania na zegarek przez ponad połowę dwudziestoosobowej publiczności nie należy uznać za dobrą rekomendację. I mimo tego, że dobór utworów jest bardzo dobry: spotykamy Stachurę, Wysockiego, Gałczyńskiego, Kerna, to nie ma w tym wszystkim ani smaku, ani radości.

Na szczęście pojawiły się też momenty zabawne. Co prawda w teatrze rozmawiać nie wypada, ale w momencie, w którym nieznajoma pani szepnęła mi do ucha: „jaki podobny do ojca Mateusza”, nagle doznałam olśnienia. A może to wszystko żart? Wyśmianie całej tej artystycznej drogi do sławy, pełnej wydumanych emocji, wzlotów i upadków. Kozłowski chce pokazać nam swój dystans do siebie, do wielkiego świata i celowo fałszuje w kluczowych momentach?

Niestety szybko zrozumiałam, że owszem, Kozłowski żartuje, ale w sposób tandetny, nie efektowny. Na domiar złego, gorliwie zaprasza mnie na swój kolejny recital, prosząc, abym przyprowadziła przyjaciół, rodzinę i wrogów. Żal tylko Olega Sznicara, którego gry na pianinie mogłabym słuchać i słuchać…

Monika Siara, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 109/2014

8. Letni Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych STEN 15-31 sierpnia 2014

Teatr Zależny w Krakowie

45 Stopni

scenariusz, reżyseria i wykonanie: Zbigniew Kozłowski

muzyka: Oleg Sznicar

Monika Siara, urodzona w marcu 1993. Studentka teatrologii, zakochana w twórczości Aglaji Veterynai.