W domu (s)ekscentryków (Następnego dnia rano)

W domu (s)ekscentryków (Następnego dnia rano)

„Pod koniec dnia będziesz naprawdę jednym z nas”– mówi Kelly do Thomasa w jednej z finałowych scen najnowszej premiery Teatru Miejskiego w Gdyni Następnego dnia rano w reżyserii Grzegorza Kempinsky’ego. Słowa te wydają się niepokoić protagonistę. Czy słusznie?

Pewnego sobotniego poranka Thomas budzi się w obcym łóżku. Nie wie gdzie jest, jak się w tym miejscu znalazł ani kim jest leżąca obok niego młoda kobieta. Jednak Kelly – dziewczyna, z którą spędził noc, zupełnie niezrażona opowiada mu o przebiegu poprzedniego wieczoru. Chcąc nie chcąc, mężczyzna zadurza się w towarzyszce figli i postanawia gościć w jej sypialni częściej. Wkrótce towarzystwa dotrzymają im nietuzinkowi matka i brat kobiety, co będzie dla bohatera próbą przetrwania w dość niecodziennych warunkach, w bardzo specyficznym gronie…

Choć spektakl jest komedią, i to o dość swobodnym charakterze, między wierszami można wyczytać odniesienia do kilku społecznych problemów. Tematem królującym w rozmowach prowadzonych przez członków ekscentrycznej rodziny okazuje się seks. Według nich nie należy obejmować tej sfery kategorią tabu. Przeciwnego zdania jest Thomas, dla którego bliskość fizyczna powinna zostać czymś bardzo intymnym. Tym samym zadziwia go łatwość i bezpośredniość, z jakimi Kelly i jej matka rozmawiają o aktach miłosnych. Wszystkie wypowiedzi związane z seksualnością mają na celu rozbawienie widza i opierają się na prostym humorze, jednak niektóre kwestie mogą prowokować do namysłu (np. fragment, w którym Kelly dowiaduje się z iloma kobietami spał Thomas i nazywa go dziwką, burzy ogólnie przyjęty stereotyp: rozwiązła kobieta = ladacznica, rozwiązły mężczyzna = bohater, zdobywca). Ponadto przedstawione w spektaklu relacje rodzinne są dość nietypowe i bardzo rzadko znajdują odzwierciedlenie w realnym życiu. Kelly, Barbara i Martin niemal wszystko robią razem, co szokuje i bawi widza, głównie ze względu na swoistą egzotykę takiego stylu życia.

Historia Thomasa i Kelly nie byłaby aż tak absorbująca, gdyby nie został dopracowany formalny kształt spektaklu. Siłę napędową Następnego dnia rano stanowią dialogi, jednak niezbędne było ich dopełnienie poprzez ruch sceniczny. Niemal każda aktywność fizyczna aktorów jest uzasadniona przez dialog i konieczna, aby widz zachował uwagę. Spektakl rozgrywa się właściwie w jednym miejscu, którym jest łóżko, ale dynamiczny ruch aktorów, polegający przede wszystkim na nagłych zmianach pozycji oraz na energicznym przemieszczaniu się w obrębie sceny, ożywia statyczną akcję. Dopełnieniem całości jest postać Radia, która pod ludzką postacią nawiązuje bezpośredni kontakt z publicznością. Upersonifikowane radio podkreśla ekscentryczność domu, w którym się znajduje, oraz wzmaga w widzu poczucie beztroski płynącej z doświadczenia absurdu.

Scenografia jest minimalistyczna, a zarazem oferująca wszystko, co niezbędne. Składają się na nią zaledwie łóżko okryte kolorową narzutą, dwie drewniane szafki nocne oraz dwie pary białych drzwi. Łóżko, jako podstawa wyposażenia, pełni głównie funkcję praktyczną, jednak specyfika narzuty, złożonej z kolorowych kwadratów, podtrzymuje w sypialni radosną atmosferę. Szafki nocne wydają się pozbawione znaczeń naddanych, ale drzwi są już o wiele istotniejsze – umożliwiają przemieszczanie się bohaterów, a na poziomie metaforycznym– kontrastują z sytuacją bezwyjściowości i osaczenia, w której znalazł się Thomas. Na szczęście na końcu sztuki bohater symbolicznie przejmuję kontrolę nad swoją intymnością, wchodząc w posiadanie klucza do tych właśnie drzwi.

Pisząc o gdyńskim spektaklu, koniecznie trzeba wspomnieć o obsadzie. Rafał Kowal (Thomas), Agnieszka Bała (Kelly), Beata Buczek-Żarnecka (Barbara), Piotr Michalski (Martin) oraz Maciej Sykała (Radio) wykazali pełen profesjonalizm. Ich gra, oparta na koniecznej w przypadku komedii ekspresji, była zarazem przerysowana i przekonująca. Należy również podkreślić, że w przypadku takiej sztuki jak Następnego dnia rano, w której ilość dialogów, w dodatku zabawnych, jest ogromna, aktor staje przed bardzo trudnym zadaniem. Tonem i gestem musi oddać sens każdego wypowiadanego słowa, zachowując przy tym płynący z danej kwestii komunikat. Wszystko to aktorom Teatru Miejskiego w Gdyni niewątpliwie się udało.

Spektakl Grzegorza Kempinsky’ego to profesjonalnie zrealizowana, półtoragodzinna porcja dobrej zabawy. Wychodząc od niepokoju Thomasa, narracja prowadzi widza przez kokieterię Kelly, by ostatecznie dotrzeć do kumulacji absurdu, której nawet protagonista pozwala się pochłonąć. Co prawda, stanowiący dramaturgiczną podstawę humor nie jest wysokich lotów i nawet nie próbuje prowokować widza do podjęcia wysiłku intelektualnego, jednak co pewien czas pojawiają się nienachlane przełamania, które skłaniają do mimowolnych refleksji. Prosty i nieskomplikowany dowcip w przypadku sztuki Quiltera zdaje egzamin. Komedia Następnego dnia rano nie ma podszywać się pod mądre rozważania o życiu. Jej rolą jest przede wszystkim bawić, a to akurat wychodzi jej świetnie.

 

Patrycja Pankau,Teatralia Trójmiasto

Magazyn Internetowy „Teatralia”, numer 208/2017

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni

Peter Quilter

Następnego dnia rano

reżyseria, scenografia, opracowanie muzyczne: Grzegorz Kempinsky

kostiumy: Barbara Wołosiuk
światło: Maria Machowska

obsada: Rafał Kowal, Agnieszka Bała, Beata Buczek-Żarnecka, Piotr Michalski, Maciej Sykała

premiera 7 października 2017

fot. Roman Jocher

Patrycja Pankau – Rocznik 1997. Zakochana w kulturze audiowizualnej. Twierdzi, że życie bez sztuki byłoby pozbawione blasku. W wolnych chwilach spaceruje wzdłuż brzegu morza, szczególnie jesienią. W teatrze doświadcza katharsis.