Dojrzałość kontra młodość (Diwa)

Dojrzałość kontra młodość (Diwa)

Dwa spojrzenia na sztukę, aktorstwo, życie i kobiecość. Dwa pokolenia kobiet. Tak najkrócej można streścić sztukę Diwa wyreżyserowaną przez Grzegorza Kempińskiego w Teatrze Żelaznym. Spektakl można było zobaczyć na początku lipca w chorzowskim Teatrze Rozrywki w ramach projektu „lato mostOFF”. Ideą cyklu było prezentowanie ciekawych produkcji teatru offowego latem, czyli – jak się okazuje – w sezonie jedynie pozornie ogórkowym. Organizatorzy tej akcji udowadniają bowiem, że nawet w sezonie urlopowym, grillowym i plażowym można zgromadzić pełną widownię na spektaklu – uwaga – nie będącym wcale komedią! Pomysł chwalę i błogosławię z jednego prostego powodu – wiele razy właśnie podczas wakacyjnego pobytu w dużym mieście szukałam na próżno czynnych scen teatralnych.

Wróćmy jednak do Diwy. Motyw zderzenia dwóch światów podkreśla obsada spektaklu. Na scenie spotykają się dwie kobiety o odmiennym doświadczeniu aktorskim. Z jednej strony, dojrzała aktorsko, świadomie operująca głosem – ale i gestem – Małgorzata Bogdańska. Z drugiej zaś, debiutująca na scenie teatralnej dziewczyna, na co dzień wzięta tancerka i bywalczyni pierwszych stron gazet – Edyta Herbuś.

Śmiem twierdzić, że nie jest to jedynie doskonała zagrywka marketingowa, która ma przyciągnąć do teatru rzeszę publiczności pragnącą zobaczyć osobę znaną ze szklanego ekranu. Obie aktorki, biorąc pod uwagę ich dotychczasową karierę zawodową, wprost doskonale pasują do rysów charakterologicznych dwóch kobiet z jednoaktówki Marjany Noli.

Helena, kreowana przez Bogdańską, stanowi uosobienie kobiety dojrzałej – pewnej, czego chce, niesamowicie obytej ze sceną, a jednocześnie pełnej żalu, że takich jak ona już się nie docenia. W czasie spektaklu poznajemy także jej drugie oblicze –  histeryczki nieco zapatrzonej w siebie, żyjącej doskonałymi rolami z przeszłości.

Lana w wykonaniu Herbuś jest z kolei nieopierzoną młódką, która ma wprawdzie na swoim koncie kilka ról w serialach czy jakieś większe role na scenie, jednak tak naprawdę stoi dopiero u progu prawdziwej kariery aktorskiej. Pomiędzy Heleną i Laną wyczuwalne jest, już podczas lektury dramatu, olbrzymie napięcie połączone z emocjonalnym uzależnieniem łączącym obie bohaterki. . Niektóre ze scen rewelacyjnie podkreślają więź obu kobiet, ich podobieństwo. Mówię tu o momentach, gdy wykonują one ruchy synchroniczne –szczególnie w scenie robienia makijażu, świetnie podkreślającej podobieństwo i więź biologiczną: matka-córka.

Reżyser spektaklu, a jednocześnie szef artystyczny Teatru Żelaznego – Grzegorz Kempinsky – stawia przede wszystkim na aktorstwo. Na próżno tu szukać okazałej scenografii, wyszukanych kostiumów czy skomplikowanych wizualizacji. Aktorki nie mają za czym się ukryć, jedyny rekwizyt do ogrania stanowią dwa proste krzesła. Gdy dojdzie do tego specyficzne napięcie pomiędzy postaciami, które tak naprawdę rozmawiają ze sobą na różnych poziomach relacji, zadanie wydaje się karkołomne. Bo ich relacje poznajemy przynajmniej na trzech płaszczyznach: zawodowej – dwóch rywalek pretendujących do tej samej nagrody, ale też dwóch kobietek rywalizujących o uczucie mężczyzny. Najbardziej zaskakujące okazują się ostatnie z ról społecznych, które je definiują : matki i córki.

Diwę gorąco polecam – coraz mniej jest na polskich scenach tak mocnych, opartych na aktorstwie, pełnych silnych emocji spektakli. Spektakli, w których aktor musi bronić się sam. Tu nie ma bogactwa rekwizytów i całego wachlarza innych teatralnych trików. Dwie aktorki są skonfrontowane bezpośrednio z widownią. Z tej konfrontacji wychodzą zwycięsko.

Anna Petynia, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 146/2015

Teatr Żelazny

Diwa

adaptacja, scenariusz, reżyseria: Grzegorz Kempinsky

kostiumy: Barbara Wołosiuk

muzyka: Marcin Müller

obsada: Małgorzata Bogdańska (Helena), Edyta Herbuś (Lana)

premiera: 30 maja 2015

fot. Mirosława Łukaszek