Dialog społeczny zamiast monologu scenicznego (Artysto Scen Polskich, powiedz nam z czego żyjesz)

Dialog społeczny zamiast monologu scenicznego (Artysto Scen Polskich, powiedz nam z czego żyjesz)

Na scenie Prezes, Dyrektor Teatru, Aktorki, Tancerka, Reżyser i Autorka książki. Na widowni w pierwszym rzędzie siedzi Senator. Brzmi to trochę jak spis postaci dramatu. A tymczasem spotkanie wyżej wymienionych osób zaaranżowano właśnie zamiast dramatu, albo jeszcze lepiej – żeby dramatowi zapobiec.

Wydarzenie, które spróbuję tutaj chociaż trochę przybliżyć, by nie przepadło jak kamień w wodę (ta efemeryczność teatru i spraw z nim związanych!) odbyło się w Teatrze Ludowym (Scena pod Ratuszem) 4 kwietnia 2016, jednego z pierwszych, naprawdę ciepłych dni tej wiosny. Kontekst stanowiły obchody Międzynarodowego Dnia Teatru i w ich ramach promocja książki dr Joanny Szulborskiej-Łukaszewicz  Artysto Scen Polskich, powiedz nam z czego żyjesz?… . Publikacja ta ma formę opracowania na bazie badań przeprowadzonych przez ZASP – Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji. Zaś tytułowe pytanie – artysto, z czego żyjesz? – prezes ZASP, Olgierd Łukaszewicz, postawił kiedyś w ramach prowokacji, właśnie zamiast tradycyjnie odczytywanego orędzia z okazji święta teatru. Ta przyziemna fraza zestawiona z orędziami (a  te bywały przecież bardzo różne, jednak zawsze zawierały w sobie pewną podniosłość) obnaża gorzką i spychaną poza dyskusję społeczną kwestię złej sytuacji materialnej artystów postrzeganych najczęściej poprzez dwa stereotypowe ujęcia. Pierwsze odwołuje się do obrazu natchnionej nadistoty, która żyje przecież sztuką i jeść nie potrzebuje. Drugie mówi o gwiazdorze-celebrycie, pławiącym się w zbytku i bogactwie. Rzeczywistość ma jednak niewiele wspólnego z tymi powszechnymi wyobrażeniami.

Być może popełniam właśnie paskudne fauxpas recenzenckie, ale trudno – imperatyw wewnętrzny nie pozwala mi milczeć: ten opis od początku bezczelnie zacierał klarowność wywodu. Bo niby nic prostszego – relacja z wydarzenia. Spójny, logicznie uporządkowany, zgodny z faktami zapis sytuacji. Najlepiej bez komentarza, bo wtedy to już zupełnie inna bajka. Tymczasem specyfika prezentacji książki połączona z dyskusją  nie chce się zmieścić w tej formule. Oczekiwania rozmijają się z realiami przez to, co zwykle w takich przypadkach – czyli czynnik ludzki. Ale od razu dodam – to ów czynnik ludzki decyduje o wyjątkowości każdego zdarzenia. Wobec niesfornej relacji pozostaje mi więc tylko zarysować przebieg spotkania.

Rozbierając wydarzenie  na czynniki pierwsze, można wyróżnić trzy części. W pierwszej głos należał przede wszystkim do sprawców całego zamieszania, czyli członków ZASP, z prezesem Łukaszewiczem na czele. Druga część to prezentacja książki w wykonaniu jej autorki Joanny Szulborskiej-Łukaszewicz. I wreszcie trzecia, podczas której o swojej pracy artystycznej opowiadali zaproszeni goście. Tak to wyglądało oczywiście w wielkim uproszczeniu, bo i widownia nie pozostawała bierna. Warto przypomnieć w tym miejscu deklarację senatora (i aktora w jednej osobie) Jerzego Fedorowicza, w której wyraził gotowość zajęcia się projektem ustawy o ochronie zawodu artysty.

Spotkanie prowadziła aktorka Barbara Szałapak z krakowskiego oddziału ZASP. I proszę uwierzyć, że było to zadanie nie do pozazdroszczenia, bo dobrze zaplanowaną, merytoryczną dyskusję zdominował żywioł dygresji szalejący wśród widowni. Bynajmniej nie piszę tego w tonie zarzutów czy narzekania. Z kolei o początkach pracy nad zebraniem danych opowiadała aktorka, Lidia Bogaczówna. Otóż w 2013 roku wysłała przez Facebooka do różnych aktorów z całej Polski, ale i grywających poza krajem, składającą się z 10 pytań ankietę dotyczącą ogólnej sytuacji finansowej i zawodowej. Odpowiedzi przesycone były pesymizmem.  Skądinąd to przecież żadna nowość, że w środowisku rozmowy o trudach godzenia pracy artystycznej z pracą zarobkową są na porządku dziennym. Tematem tabu stają się dopiero poza środowiskiem, do czego przyczyniają się choćby media kreujące obraz artysty, używając do tego celu postaci celebrytów, którzy z działalnością artystyczną niejednokrotnie nie mają nic wspólnego. Bogaczówna zakończyła swoje wystąpienie stwierdzeniem, że gdyby dziś przygotowywała podobną ankietę, to z pewnością pojawiłoby się jeszcze jedno ważne pytanie. A mianowicie: czy gdybyś miał/a świadomość wszystkich trudów i zagrożeń, to czy wybrałbyś/wybrałabyś ten zawód?

Pytanie pozostawione bez odpowiedzi sprowokowało spontaniczną reakcję Łukaszewicza. Prezes ZASP żywo zaapelował, aby zaprzestać tworzenia iluzji dla młodzieży, zwłaszcza pod postacią miraży prywatnych szkółek aktorskich, które nie tylko nie zastąpią solidnej edukacji w państwowej szkole aktorskiej, ale i kształtują fałszywy obraz funkcjonowania artysty na wolnym rynku karmiąc młodego wrażliwca obietnicami bez pokrycia.

Choć wiele poruszanych kwestii i same dane statystyczne przybliżane podczas prezentacji multimedialnej dr Szulborskiej-Łukaszewicz nie nastrajały optymistycznie, to jednak trzeba przyznać, że organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by spotkanie nie zamieniło się w zbiorową lamentację. Stąd też zaproszeni gości – ludzie działający z pasją, mimo piętrzących się trudności. Świetnym pomysłem było zaproszenie osób o tak różnorodnych doświadczeniach twórczych. Pora ich wymienić: młoda tancerka, pedagog tańca, choreografka, a jednocześnie od roku właścicielka własnej firmy –  Justyna Kaczmarska. Anna Lenczewska, wykształcona i doświadczona aktorka teatralna stawiająca czoła trudnej sytuacji wolnego strzelca na rynku pracy dla artystów. Wiesław Hołdys, prezes i założyciel Teatru Mumerus, dzielący swój czas na niezależną twórczość i wypełnianie stosów dokumentów w konkursach grantowych, umożliwiających utrzymanie Teatru. Kwestie, które goście – z powodu ograniczenia czasowego – zaledwie zarysowali, unaoczniły jak bardzo pożyteczne są spotkania tego typu. Nie dość, że dochodzi do wymiany doświadczeń między artystami, to jeszcze – dzięki otwartemu charakterowi wydarzenia – podnosi się świadomość obserwatorów zgromadzonych na widowni.

Jak już pisałam – mimo szczerych chęci i dobrego przygotowania merytorycznego organizatorów spotkania – sama dyskusja uzmysłowiła raczej, że… nie potrafimy dyskutować. My – czyli środowisko teatralne. Ale jednocześnie zaproszeni goście inspirują do zainicjowania długofalowego dialogu, choćby miał się począć w bólach i awanturach. A tak serio – konieczne byłoby uporządkowanie tematyczne, bo już obecne spotkanie pokazało, że, na przykład, teatr instytucjonalny a teatr prywatny to administracyjnie, finansowo i pod kątem zasobów ludzkich dwie odrębne planety. Jakkolwiek warto zestawiać obok siebie doświadczenia funkcjonowania teatru w różnych sektorach, to jednocześnie trzeba pamiętać, że zarówno wiele problemów, jak i rozwiązań jest po prostu nieprzystawalnych. Stąd właśnie konieczność rozpatrywania danego problemu zawsze w kontekście określonego typu działalności artystycznej. Tylko taka formuła – skoncentrowanie się na poszczególnym przypadku nie zaś na problemie uniwersalnym, bo ten ostatni jest ślepą uliczką dla dyskusji – ma szanse przebić się przez mur dygresji i anegdot. Choć łatwo nie będzie – pamiętajmy o czynniku ludzkim.

Co do książki Artysto Scen Polskich… – przez mnogość tabel i wykresów oraz skrupulatność w podawaniu danych liczbowych nie jest to z pewnością pozycja, którą połyka się naraz. Jednocześnie już widzę jej wielorakie zastosowanie jako wsparcie dla prac traktujących o sytuacji artysty we współczesnym świecie. Nie podejmę się jednak tutaj choćby  krótkiego jej omówienia, bo byłby to zwyczajnym przejawem braku szacunku wobec benedyktyńskiej niemal pracy dr Joanny Szulborskiej-Łukaszewicz. Gorąco zachęcam natomiast do lektury.

Moja niesforna relacja zmierza nieubłaganie ku końcowi. Podsumowanie także wymyka się regułom – nie dokona się w nim wyczerpujące omówienie zarysowanych problemów, nie pojawią się też propozycje ich rozwiązania. Jedno jest pewne – śmiało można mówić tu o analogii między samym wydarzeniem a z relacją z niego. Trzeba się spotykać, dyskutować, przełamywać tabu, by dać szansę wykształcić się relacji z prawdziwego zdarzenia – opowiadającej o faktach, które zaistnieją, a nie życzeniach, które z braku faktów, trzeba sobie dopowiadać.

 

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 170/2016

 

Prezentacja Wydawnictwa ZASP Artysto Scen Polskich, powiedz nam z czego żyjesz?…  w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Teatru, 4 kwietnia 2016, Kraków – relacja