Daj to był chiński sprzedawca jaj! (Baśnie z 1001 bloku)

Daj to był chiński sprzedawca jaj! (Baśnie z 1001 bloku)

Jeśli po grze w „Królu Lulu daj Wojaka” nie byłeś dość umorusany i miałeś (oczywiście, że miałeś!) siłę robić wywrotki na trzepaku, grać w klasy, kwadraty na parkingu przy transformatorze, czy chowanego w piwnicach – ku zgrozie przedwojennych roczników przyspawanych do parapetów okien – to z pewnością spektakl dla Ciebie. Jeśli jednym uchem lokalizowałeś mamę drącą się wniebogłosy „obiaaad!”, a jednocześnie drapałeś z pasją scyzorykiem „kocham Basię” na ławce przed klatką, to z pewnością spektakl dla Ciebie. Jeśli byłeś w stanie umówić się z kimś na „jutro po szkole” nie mając telefonu, żeby pojeździć na góralach – prezentach z komunii, to z pewnością spektakl dla Ciebie.

Baśnie z 1001 bloku to sentymentalna, pełna humoru podróż w czasie. Na pokładzie misternie skonstruowanego wehikułu najlepiej poczują się pasażerowie w wieku 25-40 lat, których dzieciństwo i wczesna młodość przypadła na ten niezwykły w dziejach Polski okres, kiedy pod blokami tętniło życie pełne smutków, radości, przyjaźni trwających po dziś dzień, zabawy, grozy, rywalizacji, technicznych nowinek itp. itd.

Próbując w jakiś sposób okiełznać, ubrać w teatralną formę fenomen „wielkiej płyty”, Adam i Magda Miklasz prezentują widzom bardzo żywiołową inscenizację pt. „kilka dni z życia mojego bloku” (nota bene miejscem akcji jest rzeczywisty blok na jednym z krakowskich osiedli, gdzie reżyserka się wychowywała). O zachowanie klimatycznego ducha czasu dba chór troskliwych sąsiadek, zrzędzących, kłótliwych staruszek, wszystkowiedząca matka-Polka – balkonowa diva operowa, a także nieliczni młodzi, którzy albo pod pręgierzem kredytu hipotecznego uciekną zaraz za granicę, albo właśnie z niej wrócili.

Spektakl utrzymany w konwencji The Muppet Show obfituje w serię scenek, które każdy, kto wychowywał się na blokach, zna z własnego doświadczenia. Szczególnym, niezwykle silnym, punktem przedstawienia jest warstwa muzyczna: świetne, przezabawne utwory wykonywane przy akompaniamencie na żywo, momentalnie wpadają w ucho wywołując uśmiech na twarzy widza. Baśnie z 1001 bloku są prowadzone dwutorowo: traktowana z przymrużeniem oka przeszłość, przeplata się z całkiem współczesną obawą o kurczącą się zieleń miejską, czy kredyt hipoteczny, wiążący bardziej, niż przysięga małżeńska.

Momenty przedstawienia, w których rzeczywistość Anno Domini 2016 bezlitośnie przedziera się przez idylliczną, w dużej mierze sentymentalnie zredukowaną, pamięć o tym „jak to było” są niczym igły, kujące śniącego po to, żeby go obudzić. Jedno jest pewne: wielka płyta lat 80. a zwłaszcza 90. była miejscem niezwykłym – przedziwną, groteskową, jarmarczną, ale cudowną wspólnotą – ewenementem, o którym nie śniło się personom takim jak Le Corbusier (obecny na scenie, przegnany w kąt przez krewkie sąsiadki!). Niestety świat gry w gumę, wymiany karteczek do segregatora i oglądania Pana Yapy w telewizji minął bezpowrotnie. Próżno dziś nasłuchiwać z okna głosów wołających „pomylone gary”, „daj łyka” i „pokaż, to był ruski tokarz”. Próżno dziś nasłuchiwać jakichkolwiek głosów za oknem. Wpatrzeni w ekrany komputerów i smartofonów jesteśmy w sensie komunikacyjnym bliżej siebie, niż kiedykolwiek i emocjonalnie dalej, niż można to sobie wyobrazić.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 184/2016

Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

Adam Miklasz, Magda Miklasz

Baśnie z 1001 bloku

reżyseria: Magda Miklasz

scenografia: Ewa Wożniak

multimedia: Adam Zapała

muzyka: Andrzej Bonarek, Anna Stela

przygotowanie wokalne aktorów i prowadzenie chóru – Joanna Wójtowicz

obsada: Karolina Burek, Michał Karwowski, Małgorzata Biela, Agnieszka Makowska, Adrian Gawlik, Tomasz Talerzak, Natalia Sakowicz, Hanna Napora, Joanna Jucha, Dominika Dyba, Marzena Kochańska, Janina Zarzycka-Bem, Ewa Michałowicz, Grażyna Ladra, Anita Staszczak

premiera: 18 listopada 2016, Duża Scena

fot. mat.teatru