Czyje to historie? (Prawie my)

Czyje to historie? (Prawie my)

W najnowszym dyplomie Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie Prawie my w reżyserii Marcina Wierzchowskiego, studenci ostatniego roku aktorstwa próbują wyobrazić sobie swoich rodziców w chwili, w której sami obecnie się znajdują. To moment wchodzenia w dorosłość, osiągania samodzielności i niezależności, podejmowania ważnych decyzji i radzenia sobie z ich pierwszymi skutkami. Opowiadanie o rodzicach jest jednak w gruncie rzeczy opowiadaniem o nich samych i o tym, jak wyobrażają sobie przeszłość znaną z rodzinnych anegdot, której nie mogą pamiętać.

Agnieszka Kochańczyk tak zaaranżowała Scenę im. Stanisława Wyspiańskiego, że całkowicie zniknął dystans przestrzenny między aktorami a publicznością. Krzesła dla oglądających ustawiono na gołych deskach sceny,a studenci mówią i działają w bezpośredniej bliskości widzów.

Konstrukcja dramaturgiczna spektaklu opiera się na opowieściach studentów historii z młodości swoich rodziców i o tym, w jakich okolicznościach się poznali. Kiedy jeden z aktorów prowadzi narrację, pozostali odgrywają sytuację. Wspomnienia wydają się zadziwiająco spójne. Wątkiem łączącym wszystkie historie jest przekroczenie mitycznego progu transformacji ustrojowej i ekonomicznej, która wprowadziła do diety Polaków hamburgery i pozwoliła im zakładać prywatne firmy. W opowieściach studentów urok mają zarówno siermiężny czas schyłku komuny , jak i szalone lata dziewięćdziesiąte, w których świat stał się szerszy i bardziej kolorowy. Ze wspomnień przebija tylko szczęście i zaufanie do losu i tego, co przyniesie przyszłość. Aktorzy postaci swoich rodziców rysują grubą kreską, podkreślając charakterystyczne gesty czy sposób mówienia. W spektaklu dominuje strategia „przedstawiania” pokazywania sytuacji, opowiadania o nich z pewnego dystansu, bez budowania głębokich psychologicznych postaci. Kiedy studenci mówią w swoim imieniu również widoczna jest pewna obcość tekstu, którym się posługują wobec nich samych. Wydaje się, więź istniejąca między nimi a wydarzeniami, które ich ukształtowały została wyraźnie osłabiona przez medium opowieści,

Tytuł spektaklu mówi, że rodzice studentów byli prawie jak oni, ale to „prawie” jest gigantyczną przepaścią. Pozwala ona aktorom pokazywać rodziców, a więc ludzi im najbliższych, jak egzotyczne ptaki z minionej epoki, a jednocześnie figury niemal idealne. Spektakl Marcina Wierzchowskiego jest niebywale nostalgiczny. Nostalgia, która zazwyczaj dotyczy własnej przeszłości, tutaj jest przeniesiona na przeszłość rodziców. Na znaną sobie rzeczywistość twórcy nakładają filtry, żeby wyobrazić sobie, jak dla ich rodziców mógł wyglądać ten czas pełen możliwości, obaw i początków. Przyjemność ze snucia takich wyobrażeń jest tą samą przyjemnością, którą odczuwa się przy oglądaniu starych zdjęć, na których zawsze wygląda się źle, ale jednocześnie szczęśliwie.

Trudno uniknąć wrażenia, że twórcy, oddając głos każdemu ze studentów, nie potrafili uniknąć efektu konkursu na najlepszą historię i konkurs ten z całą pewnością wygrała Dominika Handzlik. Jej opowieść o wyprawie rodziców do Francji, gdzie odbyli trasę koncertową z piosenkami w języku esperanto byłaby materiałem na niesamowity film. Historia, już sama w sobie niezwykła, była ciekawie opowiedziana przy pomocy prostych teatralnych środków. Miała klarowny przebieg i wyrazistą pointę. Jako widzowi nieznającemu prywatnie aktorów, bardzo trudno było mi docenić każdą ze scen, mimo że miałam pełną świadomość tego, jak trudnym zadaniem jest opowiadanie ze sceny o sobie. Miałam wrażenie, że niektórzy spośród aktorów zdecydowali się na pokazanie na scenie trudnych i bardzo osobistych historii, które nie mogły wybrzmieć przez wybór teatralnych środków czy sposobów ekspresji. Spektakl, który miał premierę 15 stycznia to pierwsza część większego projektu. Druga odsłona nie będzie oparta na materiałach biograficznych. Być może obie części dopełnią się i postawią nawzajem w ciekawej relacji. Oglądanie pierwszej z nich jako autonomicznego spektaklu prowadzi niestety do wniosku, że sytuacja, w której studenci sami dla siebie stanowią materiał do pracy stwarza wiele pułapek, a twórcom Prawie my nie udało się ich uniknąć.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 221/2018

Teatr Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie

Prawie my

scenariusz: Giovanni Pierangeli, Marcin Wierzchowski

reżyseria: Marcin Wierzchowski

dramaturgia: Giovanni Pierangeli

scenografia i kostiumy: Agnieszka Kochańczyk

muzyka: Urszula Chrzanowska

choreografia: Tomasz Wesołowski

obsada: Magdalena Fennig, Dominika Handzlik, Emma Giegżno, Kamila Janik, Katarzyna Nejman, Magdalena Osińska, Dawid Chudy, Mikołaj Kubacki, Patryk Michalak, Michał Pawlik, Antoni Sałaj

premiera: 15 stycznia 2018 

Zuzanna Berendt – absolwentka wiedzy o teatrze UJ, studentka MISH. W teatraliach od 2014 roku.