Cóż to jest, co tak lśni? (Cinema!)

Cóż to jest, co tak lśni? (Cinema!)

Nie obejrzeć tego widowiska, to jak nigdy w życiu nie spróbować pomarańczy. O spektaklu Cinema! w Teatrze Śląskim. Ostatni dzwonek, stopniowe wyciemnienie. W pierwszej chwili mrok wydaje się rozciągać przed nami bez końca, oczy nieprzywykłe do ciemności nie potrafią wyłuskać nawet konturów sceny. To wszystko trwa tylko moment, zaraz pośrodku tej ciemności rozwija się – niby w kinie – biały kwadrat światła, przemykają przez niego napisy przywodzące na myśl plansze stosowane w niemych filmach. Znowu następuje wyciemnienie, a potem – jak gdyby ktoś uchylił okienko w kalendarzyku adwentowym – ukazuje się wnętrze ubogiego pokoju i dziewczyna przeglądająca się w lusterku. Tak zaczyna się spektakl Cinema!, będący owocem współpracy Teatru Śląskiego z Fondazione Teatro Piemonte Europa w Turynie. Cudowna propozycja na uczczenie karnawału.

Trudno porwać się na streszczanie fabuły, nie ona jest tutaj na pierwszym planie, a reżyser Beppe Navello nie udaje, że próbuje opowiedzieć historię, jakiej jeszcze nie znaliśmy. Wydaje się, że wszystkie postacie są  tylko pretekstem do pokazu siły owej niezwykłej maszynerii, na którą składa się gra aktorów, dobór muzyki (między innymi. utwory Charliego Chaplina i Glenna Millera), scenografia i kostiumy, a także niezwykła realizacja poszczególnych scen. Oto bowiem, na ponad godzinę, Duża Scena Teatru Śląskiego zmienia się w ekran kinowy, a prezentowane na nim historie zblazowanej gwiazdy  filmowej, ubogiej dziewczyny marzącej o sławie albo przebiegłego producenta, przywodzą na myśl klasyczne realizacje filmów niemych.

Od pierwszej chwili uderza nieprawdopodobna precyzja, z którą całe widowisko zostało wymyślone i zrealizowane. Sceny następują po sobie niby w filmowym montażu, choć właściwie lepiej byłoby mówić nie o scenach, ale o ujęciach i planach rozmaitego rodzaju, dodających widowisku filmowej płynności i dynamiki. Dla przykładu – jeden z bohaterów zostaje pozbawiony pracy, na scenie – w rozsuwanym fragmencie dekoracji przypominającym sklepową witrynę – sprzeczają się dwie postaci ujęte niczym w filmowym kadrze (plan amerykański). Następuje wyciemnienie i rozbłyska kolejna „witryna”. W pierwszej chwili prezentowana jest tylko stroma linia schodów, po których stacza się walizka. Tuż za nią, na szczycie, pojawiają się dwie pary nóg i cała scena kończy się slapstickowym kopniakiem.

Co jakiś czas bańka tej kinowej konwencji pęka. Bohater lub bohaterka przechodzą na drugą stronę ekranu, tańczą i błaznują, puszczając do nas oko; na moment – niczym w rewii kabaretowej – koncentruje się na nich żółty snop światła, a my przypominamy sobie (choć z trudem przychodzi w to uwierzyć), że jesteśmy w teatrze. Świetna jest gra aktorów – właściwa przerysowanej stylistyce kina niemego, korzysta z wypracowanych przez nią tropów i kluczy, odegrana z mocą i gdzieś poza granicami szarży. Świetna jest scenografia Francesco Fassone’a – za sprawą płynącego z góry białego światła staje się czymś więcej i przywodzi na myśl staroświeckie kartki świąteczne lub obrazy Hoppera.

Pięknie to wszystko zostało wymyślone i wykonane, jak gdyby poza ograniczeniami, które naturą rzeczy na filmową konwencję nakłada realizacja teatralna. Płatki śniegu wzbierają niby w szklanej kuli, w scenie przyjazdu do opery w kadrze pojawia się biała pręga światła, uchylają się drzwiczki limuzyny, wysiadają gwiazdy. Niby tylko tyle: muzyka, tło jak czarny kwadrat, snop reflektora i skrzydło drzwi samochodowych otwartych na oścież w pierwszym planie, a jednak dużo przy tym magii kina, to znaczy – teatru.

Parafrazując myśl Pabla Nerudy: nie obejrzeć tego widowiska, to jak nigdy w życiu nie spróbować pomarańczy.

Weronika Murek, Teatralia Śląsk
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 86/2014

Teatr Śląski w Katowicach
Cinema!
scenariusz, reżyseria, ruch sceniczny i opracowanie muzyczne: Beppe Navello
scenografia: Francesco Fassone
kostiumy: Brigida Sacerdoti
reżyseria światła: Marco Burgher
przygotowanie projekcji: Mattia Rinaldi
obsada: Natalia Jesionowska, Bogumiła Murzyńska, Wiesław Kupczak, Agnieszka Radzikowska, Mateusz Znaniecki
premiera: 10 stycznia 2014
fot. K. Lisiak