Ciało jako naczynie do wypełnienia (Beep)

Wejście w przestrzeń teatralną wtedy, kiedy artysta już podjął działania, może wiązać się z dyskomfortem dla widza. Bezpieczniej byłoby usiąść, rozejrzeć się po sali, zastanowić się nad przebiegiem wydarzeń i jeszcze zamienić słowo z osobą towarzyszącą. Beep nie obiecuje przyjemnych i łatwych w odbiorze doznań – odbiorca uświadamia to sobie już po pierwszych sekundach spektaklu.

Na scenie zastajemy młodego, prawie nagiego mężczyznę, wykonującego przez cały czas taki sam ruch.- wahadłowe poruszanie korpusem w górę i w dół  początkowo intryguje, lecz gdy przybiera na sile i intensywności, zaczyna wprawiać w zakłopotanie i mierzić. Mijają minuty, narasta – coraz bardziej wyczuwalne u publiczności – napięcie. Ruch wydaje się permanentnym komponentem spektaklu. Pochłonięty sobą artysta nie dostrzega coraz bardziej skonsternowanych widzów, którzy mogliby po prostu wyjść z sali. Jednak nikt tego nie robi, bo postawione wcześniej pytanie o granice wytrzymałości obliguje do pozostania na widowni.

Wykonywanym ruchom towarzyszy równomierny, głośny oddech artysty, przekształcający się w pewnym momencie w dyszenie, które stopniowo przyspiesza i tworzy kuriozalne tło muzyczne. Ta czynność, stricte fizyczna, drażni biernego odbiorcę. Dysonans między aktem graniczącym z autodestrukcją a pasywnością publiczności wybrzmiewa aż do ostatnich dźwięków perkusji.

Potem zapada cisza. Na podłodze widać mokre ślady stóp. Wycieńczony performer staje pod ścianą, na której pojawiają się kolorowe wizualizacje w kształcie prostokątów. Oczekiwanie na dalsze wydarzenia niesie za sobą voyeurystyczną, trudną do ujarzmienia ciekawość. Performer rozbiera się i próbuje wygrać w nienazwanej, masochistycznej grze, dysponując jedynie własnym, naprężonym i gibkim ciałem. Człowiek-guma, którego widzimy na scenie, usiłuje nam udowodnić, że cielesność jest wyłączną formą jego istnienia.

Odrzucenie jakiejkolwiek formy dialogu, brak próby porozumienia się z odbiorcą uwydatniają antagonizm między cielesnością a intelektem. Ciało staje się naczyniem do wypełnienia, musi zdać beep test i sprostać narzuconemu przez jednostkę rygorowi. Karol Tymiński okazuje się bezkompromisowym trenerem własnego organizmu. Spektakl stawia widza niejako w patowej sytuacji – bez możliwości zatrzymania autodestrukcyjnie działającego performera, ale z niepohamowaną żądzą oglądania jego fizycznego wycieńczenia. Czujemy się jak na seansie filmu Michaela Hanekego, podczas którego poddaje się próbie wytrzymałość jednostki na psychiczne i fizyczne praktyki, prowadzące do katorżniczego wysiłku. Nikt nie pozostaje obojętny.

Karolina Szczypek, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 60/2013

Centrum Sztuki Współczesnej – Sala Laboratorium w Warszawie

w ramach Warszawskiej Sceny Tańca (9.04.–6.05.2013)

Beep

choreografia i wykonanie: Karol Tymiński

muzyka i wykonanie: Piotr Kaliński/Hatti Vatti/Gówno Band

światła: Jan Cybis

projekt plakatu: Maciek Salamon

produkcja: Fundacja Ciało/Umysł

koprodukcja: APAP przy wsparciu Programu Kultura Unii Europejskiej

premiera: 9 maja 2013

fot. Marta Ankiersztejn

Karolina Szczypek – studiowała polonistykę na UW, przerzuciła się na filmoznawstwo na UJ, a marzy jej się teatrologia. To w teatrze bywa częściej niż w kinie.