Być jak Jim Morrison

Być jak Jim Morrison

Idol nastolatek? Wybitny artysta? Porywacz tłumów? Charyzmatyczny piosenkarz? Świetny kochanek? Samotny, nierozumiany człowiek? Narkoman? Imprezowicz? Samobójca? Poeta? Hochsztapler? Kim tak naprawdę był front men zespołu The Doors?

Można powiedzieć, że żadnym z wymienionych. Można też uważać, że każdym po trochu. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim przypadku odpowiedź nie jest jednoznaczna, ale dzięki temu potwierdza skomplikowanie Morrisona, a co za tym idzie – uwikłanie człowieka.

O tym właśnie, najprościej rzecz ujmując, traktuje spektakl Passiniego. Główny bohater i jego biografia służą jedynie jako punkt wyjścia do opowiedzenia szerszej, absolutnie uniwersalnej historii, która dotyczy każdego, nie tylko naśladowców artysty, pragnących za wszelką cenę żyć i umrzeć jak on. Problem niezrozumienia, niewytrzymywania presji, ciągłego poszukiwania, borykania się ze sobą i swoimi lękami towarzyszy wszystkim nam, różnimy się tylko sposobami radzenia sobie z własnymi ograniczeniami.

Twórcy przedstawienia poruszają rozmaite wątki z życiorysu wokalisty, wyciągając jego relacje intymne, nieporozumienia z matką, początki oraz ostatni etap kariery, wizje narkotyczne, pragnienie śmierci, w końcu samobójstwo i umiejętnie łączą je z opowieścią o zespole, który aby zaistnieć musi naśladować Jima Morrisona. Okazuje się niestety, że zagłębienie się w psychikę artysty nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać i wiąże się ze stopniowym zatracaniem jednostkowej tożsamości. Stąd już tylko krok do odkrycia w sobie nieznanych pokładów autoagresji, myśli samobójczych czy niebezpiecznych fantazji, a te nie pomagają w stawianiu czoła światu, lecz powodują coraz większe zagubienie. Byt rozpada się stale na mniejsze kawałki, aż w końcu przechodzi w niebyt, daleki jednak od upragnionej nirwany. Błądzenie po korytarzach własnego umysłu doprowadza do zgubienia drogi i zatracenia celu.

Świetnie oddaje to oprawa wizualna spektaklu. Scena podzielona jest na kilka przestrzeni oddzielonych od siebie oraz od widzów warstwami czerwonego tiulu, które odsłaniają się i zasłaniają w odpowiednich momentach. Oprócz aktorów pojawiają się również lalki wyglądające jak ich miniatury. Odtwórcy głównych ról mają zatem powiększoną liczbę możliwych do zastosowania środków, a doliczyć można do nich także śpiew, i skwapliwie z tego korzystają.

Na uwagę zasługują projekcje ciekawie prezentujące się na tiulowych powierzchniach, oraz oprawa muzyczna przedstawienia wykorzystująca utwory z repertuaru grupy The Doors. Całość zwieńcza naprawdę dobra gra aktorska, a na szczególne wyróżnienie zasługują Sambor Dudziński, Helena Sujecka oraz Mariola Ordak-Świątkiewicz.

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, dodatek do nr 79/2013

6. Festiwal Boska Komedia, 8-15 grudnia 2013 w Krakowie
Opolski Teatr Lalki i Aktora im. Alojzego Smolki
Morrison/Śmiercisyn
Artur Pałyga
reżyseria: Paweł Passini
scenografia: Zuzanna Srebrna
projekcje: Maria Porzyc
opracowanie muzyczne: Paweł Passini, Sambor Dudziński
obsada: Sambor Dudziński (Jim Morrison), Beata Kucharska / Karolina Gorzkowska (Śmierć), Aleksandra Mikołajczyk (Magda Przeszkadzajki, Ray Manzarek, Strach na Wróble), Mariola Ordak-Świątkiewicz (Ojcomatka), Helena Sujecka (Pamela Courson), Menel, Zygmunt Babiak (Sprzedawca, Producent, Strażnik), Łukasz Bugowski (Menel, Sprzedawca, Jacek, Danny Sugerman), Krzysztof Jarota (Bębniarz Benek, John Densmore, Blaszany Drwal), Miłosz Konieczny (Tuba Jurek, Robby Krieger, Tchórzliwy Lew)

prapremiera 23 lutego 2013
fot. Tomasz Wiech

Marcelina Nowakowska – studiuje nieprzerwanie od ukończenia szkoły średniej, głównie kierunki filologiczno-teatralne, w nielicznych wolnych chwilach pochłania książki oraz czekoladę, pisze, podróżuje, spaceruje po Krakowie…