Być jak Calineczka (Mikrokosmos)

Które dziecko, słuchając baśni Andersena, nie współczuło Calineczce zmuszonej do poślubienia starego, nudnego kreta? Nie większa od ludzkiego kciuka, zrodzona z ziarna jęczmienia, mieszkająca w łupinie orzecha, zwana Dzieckiem Elfów. Jej nieskazitelna uroda była powodem wielu porwań dokonywanych przez kolejne stworzenia. Chociaż na końcu bohaterka trafia wreszcie w „dobre ręce”, to jednak cała ta opowieść nie przekonuje Konrada Dworakowskiego – reżysera Mikrokosmosu. Calineczka stała się dla niego pretekstem do stworzenia przekornej wobec oryginału wizji dziecka.

Zapomnijmy o szablonowych obrazach niewinnej, bezbronnej istotki, tak bezradnej, że zagraża jej byle podmuch wiatru. Przed nami zamiast niej staje dziarska, zaczepna dziewczyna z dredami na głowie ubrana w barwy ochronne. Ona wiatru się nie boi, bynajmniej! Szuka przygód, chce zbratać się z każdym napotkanym stworzeniem, a nuż będzie jej nowym przyjacielem. Nie ma jej czego współczuć, raczej chciałoby się mieć tyle odwagi i otwartości, co ona. Bohaterka Mikrokosmosu szuka swojego miejsca w świecie, musi być sprytniejsza niż wszelkie żyjątka, które spotyka na swojej drodze.

Reżyser spektaklu, decydując się na język pantomimy w swoim przedstawieniu, zachował dla odbiorcy możliwość swobodnej interpretacji dzieła.

Na scenie pojawiają się żuki, pszczoły, świerszcze, pająki, żaby, biedronki – każde z nich w uroczy i pomysłowy sposób manifestuje swoją naturę: tu pająk pcha piłkę jako część swojego odwłoka, a motyl zwiewnie porusza skrzydłami z arcydelikatnego tiulu. Proste rozwiązania scenograficzne, takie jak tyczki reprezentujące źdźbła trawy czy piłki kojarzące się z bąbelkami wody, potęgują symboliczną specyfikę spektaklu. Dodatkowo zainstalowany ekran w tyle sceny odgrywa funkcję dopełniającą niektóre momenty, na przykład, wizualizując podwodny świat, do którego w pewnym momencie trafia protagonistka.

Warstwa dźwiękowa składa się z rytmicznej, instrumentalnej muzyki, niezaburzającej porządku całego spektaklu, jedynie akcentującej kulminacyjne momenty. Z ust aktorów wydobywają się również onomatopeiczne odgłosy, wywołując bezpośrednie asocjacje zwierzęcej natury.

Synchronizacja minimalistycznych, ale wymownych wizualizacji z ruchem na żywo (tańcząca w roli Calineczki Monika Roztecka, wykonując taniec ptaka, ma za swoimi plecami projekcję dłoni układających się w ten sam znak) wnosi pewną subtelność i lekkość do zamysłu inscenizacyjnego, jednocześnie podtrzymując zasadę symboliczności.

Spektakl w daleki od dosłowności sposób przedstawia świat widziany oczyma dziecka. Główna bohaterka, inaczej niż w oryginale, bierze los w swoje ręce. Dworakowski wykreował Calineczkę, która, wykorzystując swój spryt, inteligencję i asertywność, dąży do odnalezienia swojej natury i miejsca w świecie. Przekształcona w ten sposób bohaterka może okazać się idolką, nie pozostając przedmiotem godnym litości.

Mikrokosmos to jednak nie tylko opowieść o dziewczynce zrodzonej z ziarnka jęczmienia.

Artyście udało się też wyczarować wyjątkowe środowisko naturalne, które w mikroskali nawiązuje do głośnego filmu dokumentalnego w reżyserii Claude’a Nuridsany o tym samym tytule. Przedstawiony został w nim świat natury na przykładzie fragmentu łąki. Mikrokosmos Dworakowskiego jest złożony, baśniowy i odmienny od tego, który znamy i do którego mamy dostęp. Jednak jesteśmy w stanie w niego wejść, przyjąć na chwilę reguły i zwyczaje, którym nie poddajemy się w naszym ludzkim świecie. Dźwiękonaśladowcze odgłosy łąki płynące z ust odtwórców flory i fauny, rekwizyty automatycznie przywołujące w wyobraźni naturalne otoczenie zwierząt, wzajemne konstelacje artystów przypominające o społecznym życiu zwierząt – swoistość przyrody ukazują celnie dobrane zabiegi inscenizacyjne, nie pozostawiając jednak odbiorcy złudzenia, że ma do niej dostęp. Niezliczone pomysły choreograficzno-scenograficzne zachwycają swoim urokiem nie mniej, niż realny mikroświat.

Wizja dziecięcego świata zaproponowana przez Konrada Dworakowskiego być może jest uboższa w wątek dramatyczny od tej, która kiedyś stworzył Andersen, ale niewątpliwie bliższa sposobowi ujmowania rzeczywistości przez dziecko w kategoriach cudowności i magiczności. Dobrze jest się raz na jakiś czas upewnić, że spektakle dla dzieci nie muszą być nudne i nie muszą być tylko dla dzieci.

 

 

Anna Jankojć, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 159/2016

 

 

II edycja Scena Tańca Studio, 8–10 stycznia 2016

na motywach Calineczki Hansa Christiana Andersena

Mikrokosmos

reżyseria: Konrad Dworakowski

scenariusz: Konrad Dworakowski

scenografia i kostiumy: Maria Balcerek

reżyseria światła: Bary

muzyka: Piotr Klimek

obsada: Artur Borkowski, Agnieszka Charkot, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Anatoliy Ivanov, Paulina Jóźwin, Mateusz Kowalski, Agnieszka Kulińska, Aneta Piorun/Sandra Kromer (gościnnie), Monika Rostecka, Piotr Sabat, Mariusz Sikorski, Krzysztof Szczepańczyk

premiera: 2 września 2011

fot. Bartłomiej Sowa

Anna Jankojć, absolwentka filozofii na Uniwersytecie Warszawskim, uczestniczka wielu kursów teatralnych, m.in. Physical Theatre Scotland, Improvisation Workshops (Forest Centre Edinburgh). Współpracowała z Edinburgh Fringe Festival, Summerhall Edinburgh, Przeglądem Filozoficzno-Literackim, Play Poland Film Festival. Szczególnie interesuje się ciałem i interdyscyplinarnością w teatrze.