Co boli Polaka? (Draka)

Co boli Polaka? (Draka)

On (Krzysztof Kiersznowski) ma raka, ona (Agata Fijewska-Sękulska) męża pijaka, a do tego spodziewa się dzieciaka – to dopiero draka! To, co boli w polskiej rzeczywistości, zostało przedstawione w formie groteskowej i zmuszającej do refleksji.

Teoretycznie rzecz dzieje się w Warszawie, ale w rzeczywistości spektakl ma na tyle uniwersalny charakter, że może rozgrywać się w każdym miejscu i czasie. Znakomite aktorskie trio porusza problemy, z którymi musi zmierzyć się każdy z nas: samotność, choroba, brak miłości, upływający czas i poczucie, że niewłaściwie przeżyło się swoje życie. Fundacja Artystyczna „Młyn” nie boi się sięgać po tematy trudne, niepokojące i bolesne. Moment, w którym emerytowany policjant dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory, stanowi dla niego początek rozliczania się z własnym życiem. Czy przyjdzie mu umierać samotnie? Czy jego życie było dobre? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie po nim płakał i o nim pamiętał? Czy w czasach powszechnego konsumpcjonizmu bezinteresowna bliskość jest jeszcze możliwa? A może zawsze należy za nią zapłacić?

Okazuje się, że kupić można wszystko. Nie tylko posiłek w obskurnym barze mlecznym, lecz także czas i uwagę okrutnej Pani Doktor (Zuzanna Fijewska-Malesza). Pacjenci stanowią dla niej utrapienie – wiecznie czegoś chcą, zadają stanowczo za dużo pytań i chociaż chorują, to zejść z tego świata jakoś nie chcą. Umrzeć mogą godnie (za odpowiednią opłatą) lub zwyczajnie i po cichu, jeśli nie stać ich na zapewnienie sobie właściwej opieki medycznej.

Draka to spektakl o maksymalnej sile rażenia, uzyskanej dzięki groteskowym tekstom, piosenkom i wszechobecnemu absurdowi. Dotyka i boli, tym bardziej że jest osadzony we współczesności. Są emeryci, łapówki, kolejki do lekarza (który czasu ma mniej niż pacjentów), jest ciężarna Kelnerka z mężem pijakiem, jest i były policjant, który towarzystwa i pociechy szuka w jednym z warszawskich barów mlecznych. Smutki topi w alkoholu, wypala papierosa za papierosem, bo – jak sam twierdzi – nic więcej już mu nie zostało. Aktorzy opowiadają o swoich bolączkach, a nawet o nich śpiewają. Są one wprawdzie nieco przejaskrawione, trochę wypaczone, lecz mimo to prawdziwe. Naszym oczom ukazuje się świat dla bogatych, których stać na zapewnienie sobie wszelkich wygód. Biedni nie mają znaczenia, a zatem – jak pisała Szymborska – przyjdzie im umrzeć samotnie, za białym parawanem, nie wiadomo zresztą którym.

Wiele zależy od widza – to on powinien wyobrazić sobie scenografię, której na scenie właściwie nie ma. Jedynym jej elementem są plastikowe skrzynki, które w zależności od potrzeby mogą być stołem w barze mlecznym, siedzeniem lub szpitalnym łóżkiem.

Draka to połączenie znakomitego aktorskiego warsztatu Krzysztofa Kiersznowskiego z młodością i świeżością sióstr Fijewskich. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pokracznie ubrana baba z ulicy, która – niczym antyczny chór – stara się przyciągnąć uwagę publiczności i komentować to, co dzieje się na scenie.

Draka poważne tematy okrasza dowcipem, łamie tabu obecne w naszej kulturze, a związane zwłaszcza z umieraniem, zmusza do zastanowienia się nad sobą. Czasem publiczność się śmieje, ale spektaklowi daleko do komedii. Na szczęście jednak i zbyt wielką powagą on nie grzeszy, bo ta – jeśli chcieć ją wprowadzić – mogłaby wydać się sztuczna i – na przekór przyjętemu celowi – komiczna. Podniosłe rozprawianie o śmierci i rzeczach ostatecznych bardzo łatwo może przerodzić się w kicz lub uginający się pod ciężarem pesymizmu traktat o umieraniu. Tutaj na szczęście udało się tego uniknąć. Ostatecznie spektakl ofiaruje widzom nadzieję, nieśmiałą wiarę w to, że nawet w świecie, którym rządzi pieniądz, są możliwe bezinteresowna przyjaźń i bliskość. Bohater doświadcza ich ze strony Lusi (ciężarnej Kelnerki), która towarzyszy mu w tych ostatnich chwilach.

Dzieło sióstr Fijewskich to spektakl poetycki, lirycznie wieloznaczny, oszczędny, kameralny, wręcz minimalistyczny, a jednak niczego mu nie brakuje. Poruszone w nim problemy każdemu z nas przyjdzie rozważyć we własnym sumieniu. Czym jest Draka? Kameralnym musicalem? Kabaretem? A może obrazem nas samych?

Monika Szweda, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 66/2013 

Warszawska Niezależna Scena Społeczna Fundacji Artystycznej „Młyn”

Draka

scenariusz i reżyseria: Natalia Fijewska-Zdanowska

opracowanie muzyczne: Filip Dreger

choreografia: Bartosz Figurski

akompaniament: Agnieszka Orzechowska-Kozak

reżyseria światłą: Mikołaj Malesza

charakteryzacja: Aleksandra i Joanna Tomczyk

produkcja: Agnieszka Kondraciuk, Katarzyna Rospędowska

obsada: Agata Fijewska-Sękulska, Zuzanna Fijewska-Malesza, Krzysztof Kiersznowski

premiera: 9 czerwca 2013

fot. archiwum teatru

Monika Szweda – absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej SWPS, studentka kulturoznawstwa na UKSW.