Bóg i Diabeł w jednej nurzali się nicości (Scenariusz)

Bóg i Diabeł w jednej nurzali się nicości (Scenariusz)

Co by było, gdyby jakiś kataklizm zmiótł ludzkość z powierzchni ziemi? Gdyby losy świata potoczyły się nieco inaczej? Gdyby to kobiety rządziły i wyhodowały brody? Takie pytania stawia Scenariusz w reżyserii Anety Adamskiej w Teatrze Przedmieście.

Na początku autor tekstu Piotr Bies odczytał wstęp i didaskalia do sztuki. Po chwili inicjatywę przejęła pani reżyser, która w pewnym momencie przerwała i zerknęła na widownię. „Wyobrażałam sobie, że dookoła musi być ciemno” – stwierdziła, po czym zgasiła światło. W jednej nieoczekiwanej chwili przeskoczyliśmy ze świata realnego do świata gry teatralnej. Zanurzyliśmy się po czubki nosów w ciemnościach. Był to wstęp do nicości, która zapanowała po zniszczeniu świata przez ludzi.

Wśród tego niebytu nagle usłyszeliśmy pukanie, później dwa odpowiadające sobie głosy. Okazało się,  jednak, że coś lub ktoś ocalał: wiecznie istniejąca stwórcza siła – Absolut i jego antagonista – Diabeł. Maciej Szukała w roli Boga oraz Paweł Sroka, który wcielił się w postać Szatana, wykazali się naprawdę dobrą grą aktorską. Bóg – konserwatywny, trochę znudzony – niby chce, żeby ludziom dobrze się żyło, ale najważniejsza jest dla niego misja zbawienia. O wiele sympatyczniejszy wydaje się Diabeł, który jest liberałem i – o zgrozo – feministą, a na dodatek wie, co znaczy dobrze się bawić. Co więcej, to on wydaje się bardziej zaangażowany w poprawę sytuacji ogółu ludzkości.

Obie postacie zostały przedstawione jako odrębne byty, które bez siebie nie mogłyby istnieć. Bóg i Diabeł są jak dwaj znajomi wspominający stare „dobre” czasy – potop czy Sodomę i Gomorę. Zastanawiają się nad przyszłością i rozmyślają nad nowym scenariuszem stworzenia świata. A ten ma być całkowicie odmienny od dotychczasowego.

W spektaklu pojawiają się znane motywy i postacie religii chrześcijańskiej, nie brak ciekawie wykorzystanych stereotypów i schematów z kultury europejskiej. Scenariusz zawiera mnóstwo inteligentnego humoru. O zaskakującym początku już było, innym momentem wartym uwagi jest scena przedstawiająca kuszenie Adama i Ewy. Narysowane kredą na czarnym płótnie postaci prarodziców przypominają dziecięce rysunki. Moment, gdy Maciej Szukała wciela się w Ewę, a Paweł Sroka przypomina węża, jest chyba najzabawniejszy (popłakałam się ze śmiechu).

Dla równowagi trzeba też zwrócić uwagę na refleksyjne i gorzko-słodkie fragmenty, jak choćby próba przedstawienia alternatywnych losów Hitlera i Stalina. Sztuka ma zakończenie otwarte – jak za machnięciem magiczną różdżką budzimy się w rzeczywistości i nie wiemy, co jest grą, a co prawdziwym życiem. Tu znów wkracza reżyserka, przynosi ciastka. Takie zabiegi kojarzą się nieco z filozoficzną twórczością Josteina Gaardera i jego Światem Zofii.

Sztuka obchodzi się praktycznie bez scenografii i rekwizytów, które można by policzyć na palcach. To podkreśla atmosferę panującą po zniszczeniu świata. Daje też pole do popisu dla wyobraźni i skupia uwagę odbiorcy na mimice, ruchach i grze aktorów. Nie ma żadnych zbędnych elementów, które mogłyby rozpraszać. Jest za to klimatyczna muzyka, odgrywana na żywo przez Marka Telwacha.

Niejednokrotnie pisałam, że Teatr Przedmieście jest wyjątkowy z tego względu, że brak w nim przestrzeni oddzielającej widzów od aktorów. W tej sztuce, o ile to możliwe, ten dystans – dzięki ciekawym rozwiązaniom reżyserskim – zmniejsza się jeszcze bardziej. Bardzo dobra sztuka.

Kamila Potapiuk, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 91/2014

Teatr Przedmieście

Scenariusz

Piotr Bies

reżyseria: Aneta Adamska

muzyka: Marek Telwach

obsada: Paweł Sroka, Maciej Szukała

premiera: 8 lutego 2014