Ale to nie Franz Kafka (Zabójca czasu)

Ale to nie Franz Kafka (Zabójca czasu)

Tak jak Stanisław Grabiński, autor nowel fantastycznych, ewidentnie zagubił się w kanonie literatury polskiej, tak samo widz czuje się zabłąkany podczas przedstawienia Zabójca czasu. Spektakl dyplomowy studentów Wydziału Lalkarskiego wrocławskiej filii AST w reżyserii Maćko Prusaka został zrealizowany na podstawie fantazyjnych opowiadań tego wybitnego polskiego twórcy. Zróżnicowanie materiału źródłowego sprawia, że publiczność nieustannie kluczy pomiędzy kartami opowiadań „polskiego Poe” i tym, co dzieje się na scenie. Owa dezorientacja nie psuje odbiorcy przyjemności z oglądania przedstawienia. Twórcy widowiska nie pozostawiają widza na pastwę losu. Utwory Grabińskiego w wydaniu studentów wrocławskiej filii AST onieśmielają i hipnotyzują, sami zaś aktorzy wcielają się w role przewodników po meandrach wyobraźni pisarza.

Jest to podróż niezwykle ujmująca, ale jednostajna. Z nawiedzonego studenckiego mieszkania wspólnie przemieszczamy się pociągiem do Muzeum Dusz Czyśćcowych z krótkim przystankiem w Wenecji, by na końcu odwiedzić futurystyczny bar, w którym waży się przyszłość świata. Marta Giergielewicz, odpowiedzialna za adaptację tekstu Grabińskiego, skorzystała z dwunastu utworów i stworzyła z nich kolorową galerię sztuki. Poszczególne fragmenty przedstawienia są jak obrazy na wystawie – nie są ze sobą bezpośrednio powiązane, aktorzy w różnych scenach wcielają się w inne postaci – ale wszystko tworzy spójną liryczną całość. Pomimo różnorodności fabularnej spektakl nie jest ekscytujący dla publiczności. Widz, dochodząc do wniosku, że nie jest w stanie zrozumieć ani przewidzieć kolejnego posunięcia twórców, przyjmuje każdy pojawiający się wątek i powoli daje się ponieść opowiadanej historii.

Spektakl jest różnorodny również w wymiarze estetycznym i zgrabnie łączy elementy komiczne i poważne. Twórczość Grabińskiego nosi znamiona powieści grozy, sam autor nazywany jest „polskim Lovecraftem”. Stąd też fragmenty odpowiadające poszczególnym opowiadaniom (jak na przykład Szary pokój, czyli historia studenta, który wprowadziwszy się do mieszkania, nie może uwolnić się od śladów obecności poprzedniego lokatora) wywołują uczucie niepokoju i lęku. Napięcie budowane jest stopniowo, większość scen zaczyna się niepozornie, a klimatyczna muzyka i wyważona gra aktorska subtelnie wprowadzają atmosferę strachu. Ciekawym zabiegiem jest wykorzystanie w scenografii odniesień do współczesnej kultury popularnej jednoznacznie kojarzących się z horrorem. Przykładami są między innymi latający samotnie balonik, przywodzący na myśl postać klauna z adaptacji filmowej powieści To Stephena Kinga lub przerażające siostry bliźniaczki mające swój pierwowzór w ekranizacji Lśnienia, tego samego autora. Poza tym widz ma do czynienia z wyraźnie zarysowanymi elementami komicznymi, głównie w formie licznych comic reliefów. Czy to pan Agapit, nadpobudliwy miłośnik kolei, czy wenecki gondolier, który nieustannie pręży muskuły – wszyscy szczerze bawią widownię. Te części są równie subtelne i nie przysłaniają kluczowych elementów poszczególnych scen, ale należycie rozładowują nagromadzone wcześniej napięcie.

Jak na spektakl dyplomowy studentów Wydziału Lalkarskiego na scenie pojawia się zaskakująco mało lalek. Tylko co jakiś czas aktorzy tchną życie w przedmioty martwe i poruszają nimi, pozostając „niewidzialnymi” dla publiczności, marionetki pojawiają się przed widzem tylko sporadycznie. Zabiegi z użyciem tych rekwizytów stanowią wsparcie dla opowiadanej historii, ale nie są jej podstawą. Wyjątkiem jest ostatnia scena w spektaklu, gdzie marionetki przy pomocy aktorów wykonują psychodeliczny taniec, który może zostać zinterpretowany jako podsumowanie całego dzieła.

Wobec braku lalek uwaga widzów skupia się na aktorach. Poziom gry jest bardzo wyrównany, wszyscy reprezentują dobry warsztat aktorski, ale nikt nie wybija się ponad pozostałych. Podczas podziału ról zaznacza się pewien rozłam – mężczyźni grają w przedstawieniu indywidualnych bohaterów, postaci zazwyczaj opatrzone imieniem i nazwiskiem (jak pan Agapit Kluczka, z zawodu mundant sądowy, miłośnik kolei i podróży). Kobiety zaś prawie zawsze występują jako grupa – jako dziewczyny na imprezie, zakonnice podróżujące pociągiem czy naukowczynie obradujące nad sensem wszechświata w futurystycznym barze. Przyczyny takiego zagrania widz może się tylko domyślać. Opisany podział jasno wyróżnia kobiety jako pewną zbiorowość, wyraźnie odrębną wobec męskich bohaterów spektaklu. Między postaciami dochodzi do interakcji, ale nigdy nie mają one jednostkowego charakteru – rozmawiają z zakonnicami, a nie z siostrą Agnes, na imprezie tańczą z grupą dziewczyn, a nie ze swoimi wybrankami. Ponadto poszczególne zespoły bohaterek ukazują różne strony ich natury. Jako uczestniczki imprezy są młode i niezdarne, ale jako naukowczynie manifestują siłę i inteligencję. Taka konstrukcja postaci może wynikać z męskiego punktu widzenia autora opowiadań lub być inwencją twórców przedstawienia.

Zabójca czasu to bardzo urokliwy spektakl. Eklektyczny pod względem treści, spójny pod względem formy, nie wyróżnia się ani jednym, ani drugim. Nie mniej urzeka swoją prostotą i szczerym zaangażowaniem młodych reżyserów rozpoczynających profesjonalny etap przygody z teatrem i choćby dlatego warto go obejrzeć. Jednakże, jak twórcy sami wielokrotnie podkreślali podczas spektaklu, nie jest to dzieło na miarę Franza Kafki, do którego zarówno dorobek, jak i biografia Grabińskiego podczas przedstawienia zostały wielokrotnie porównane.

 

Zuzanna Wójciak, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn "Teatralia" nr 272/2019

Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie
Filia we Wrocławiu
Zabójca czasu
Reżyseria i choreografia: Maćko Prusak
Adaptacja, dramaturgia i opracowanie muzyczne: Marta Giergielewicz
Scenografia i projekcje: Magdalena Stępień |ASP
Konsultacje lalkarskie: Radosław Kasiukiewicz
Kostiumy: Barbara Ferlak

Kompozycje: Katarzyna Bem | AM
Asystent reżysera: Kaja Janiszewska

Obsada: Katarzyna Faszczewska, Marta Franciszkiewicz, Kaja Janiszewska, Zuzanna Kotara, Martyna Matoliniec, Matylda Matuszak, Joanna Sobocińska, Samanta Zwolennik, Mateusz Bernacik, Maciej Kaczor, Michał Kucharski, Michał Kurek, Łukasz Zubrzycki
Premiera: 1 grudnia 2018 r.

 

Zuzanna Wójciak – rocznik 2000, uczennica III klasy IX LO we Wrocławiu. Zamiast uczyć się do matury, chodzi do teatru.