Aktorskie popisy z Wyspiańskim w tle (Wesele)

Aktorskie popisy z Wyspiańskim w tle (Wesele)

Kilka suto zastawionych, odświętnie udekorowanych, złączonych ze sobą stołów. Co to za uroczystość? Gdy artyści z impetem wbiegają na scenę, nie ma już wątpliwości – jesteśmy na weselu!

Od ukazania się pierwszego wydania tekstu Stanisława Wyspiańskiego minęło już ponad sto lat. Studenci wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej postanowili zmierzyć się z nim i udowodnić, że mimo upływu czasu jest on nadal aktualny. Wybór utworu dyplomowego nie należy do łatwych, tym bardziej przy założeniu, jakie postawiła reżyserka przedstawienia, Monika Strzępka. Nie chodziło bowiem o to, by wyróżniać jedynie poszczególnych młodych aktorów, a o stworzenie prezentacji-wizytówki całego zespołu. Piętnaście osób na scenie, mówiących jednym głosem, spójnych a zarazem bardzo różnorodnych, to nie lada wyzwanie. Strzępka nie wyróżnia tu nikogo, nie dzieli ról na główne i epizodyczne – każdy otrzymuje szansę jak najlepszego zaprezentowania się.

„Albośmy to jacy tacy…” rozbrzmiewa głośno na scenie energetyczny kawałek. Zespołowo wykonywana choreografia, powtarzana na początku i na końcu spektaklu przy dźwiękach utworu, to zdecydowanie jego plus. Żywiołowość, z jaką poruszają się artyści, uderza przede wszystkim w pierwszej scenie: oto przed nami grupa weselników, z wigorem świętująca nowy etap w życiu młodej pary. Początkowy entuzjazm słabnie jednak z każdą chwilą, lekkość przeradza się w powagę, kolejne sekwencje to już jedynie seria problemów.

Nie znajdziemy tu dużych skrótów czy nawiązań do  innych tekstów, a także popularnego dziś zabiegu, jakim jest przepisywanie utworu. To po prostu Wyspiański – w całej swej okazałości, z podziałem na trzy akty, bez większej ingerencji w materię tekstową. Kto dobrze ją zna, może być jednak rozczarowany: aktorzy co prawda bardzo sprawnie operują językiem dramatu, jednakże momentami odnoszę wrażenie, że jesteśmy raczej widzami konkursu na najlepszą jego deklamację niż obserwatorami rozmów między postaciami. Mimo melodyjności wiersza Wyspiańskiego nie wybrzmiewa on wyraźnie, relacje między bohaterami wydają się fragmentaryczne, niekiedy zacierają się. Warstwa znaczeniowa oraz sam temat dzieła nadal wydają się aktualne, jednakże problemem jest tu sam styl, jakim zostały wyrażone poszczególne kwestie – wypowiadane z łatwością, wykrzykiwane w próżnię, nie znaczą nic, sprawiają też, że tempo spektaklu staje się jednostajne, mało w nim zróżnicowania. To nie kolejne zajęcia z interpretacji wiersza, a spektakl teatralny o czym studenci wrocławskiej PWST najwyraźniej zapomnieli.

O ile pierwszy akt to kompilacja dialogów i starć na linii miasto-wieś, sprawiających, że bardziej zwracamy uwagę na cały zespół, kolejne odsłony dramatu Wyspiańskiego niosą już ze sobą konsekwencje większego indywidualizmu. Wszystkie sekwencje, w których pojawiają się postacie symboliczne, to popis możliwości poszczególnych aktorów. Strzępka bardzo wyraziście poprowadziła tu młodych artystów – nadała im specyficzne cechy, niekiedy pozostające ich domeną już do końca spektaklu. Charakterystyczne dla dzieł reżyserki jest odejście od typowego podziału ról. Każdy, z wyjątkiem bohaterów bardzo charakterystycznych – młodej pary, księdza czy Racheli – odtwarza kilka postaci. Raz więc mamy do czynienia z gośćmi weselnymi, po chwili z widmami, by w ostatniej odsłonie znów powrócić do sytuacji dialogów między biesiadnikami. Zaskakujące może okazać się przedstawienie wizerunku Chochoła – nie ma tu skomplikowanej maszynerii czy wyszukanych zabiegów, jeden z aktorów wchodzi na scenę ubrany w czarno-szary strój codzienny, trzymając w rękach snopek siana. Jednak tak ciekawe środki pojawiają się w spektaklu  zbyt rzadko, przez co brak w nim urozmaicenia – wydaje się on podkreślać jedynie wartość kultury wsi w jej zderzeniu z powszechnością, bez dodatkowych interpretacji czy znaczeń.

Zdecydowanie docenić należy  możliwości wokalne artystów – jedną z lepszych jest scena, w której kobiety śpiewają, pociągając za wstążki wianka panny młodej. Symboliczne oczepiny? Wianek zostaje odrzucony, dziewczyna staje się kobietą. Utwory wykorzystane w spektaklu pochodzą z płyty Gore – Pieśni buntu i niedoli XVI–XX wieku, nagranej w ramach projektu muzycznego R.U.T.A., którego pomysłodawcą jest Maciej Szajkowski z Kapeli ze Wsi Warszawa. Niekiedy wzbogacają znaczenie poszczególnych scen, podkreślają także wartość języka Wyspiańskiego. W pierwszej części przedstawienia konstrukcja zastosowana przez reżyserkę – przeplatanie rozmów fragmentami muzycznymi – za bardzo  przypomina interpretację Marcina Libera, wystawioną w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. Krótkie epizody są tu bardzo fragmentaryczne, zaznaczają różnice między poszczególnymi warstwami społecznymi, podkreślają też momenty istotne z perspektywy historii kraju.

Jaki jest cel wystawienia  tak trudnego utworu, jakim jest Wesele – chciałoby się zapytać po obejrzeniu dyplomowego spektaklu studentów wrocławskiej PWST. Monika Strzępka zdecydowała się tu wyrazić jedną intencję: pokazać każdego z jak najlepszej strony, sprawić, by  wszyscy zostali zauważeni (od tego bowiem nierzadko zależy dalsza kariera absolwentów aktorstwa). Jeśli oceniać ich pracę jedynie w kategorii dyplomu, okazuje się, że wypada ona bardzo dobrze (docenić trzeba także fakt, że scenografia i kostiumy to także wynik działania zespołowego), artyści sprawnie posługują się klasycznym wierszem, na scenie odnajdują się znakomicie. Jeżeli jednak chciałoby się zestawić spektakl z innymi interpretacjami Wesela czy samą twórczością Strzępki, okazuje się, że to zaledwie przyzwoita realizacja, odtworzenie sytuacji z dramatu, bez dodatkowych komentarzy, czego wyraźnie tu brakuje. Być może jednak spektakle dyplomowe rządzą się swoimi prawami i musimy zadowolić się dobrze poprowadzonymi aktorami, którzy w przyszłości zagrają jeszcze w  pełniejszych znaczeniowo realizacjach.

 

Marta Seredyńska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 150/2015

 

Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna im. L. Solskiego w Krakowie filia we Wrocławiu

Stanisław Wyspiański

Wesele

reżyseria: Monika Strzępka
scenografia i kostiumy: zespół
asystent reżysera: Natalia Łągiewczyk

występują: Katarzyna Bernaś, Katarzyna Dmoch, Monika Janik, Anna Kończal, Natalia Łągiewczyk, Ewelina Pankowska, Małgorzata Saniak, Filip Bochenek, Krystian Durman, Maciej Gisman, Wojciech Marcinkowski, Kacper Pilch, Kacper Sasin, Kamil Szeptycki, Piotr Wątroba

w spektaklu wykorzystano muzykę zespołu Ruta z płyty Gore

premiera: 17 kwietnia 2015

fot. Robert Piechaczek AFA