Atrakcje, atrakcje! (Wujaszek Wania)

Atrakcje, atrakcje! (Wujaszek Wania)

Wujaszek Wania w reżyserii Iwana Wyrypajewa jest realizacją marzenia o teatrze bez projekcji wideo, interwencji w tkankę tekstu i performerskiego podejścia do aktorstwa. Kto tęskni do spektakli prowadzonych pewną ręką autora dramatycznego, pięknych pod każdym względem, dopieszczonych w najmniejszych szczegółach, będzie zachwycony zeszłoroczną premierą warszawskiego Teatru Polskiego. Kto ma skłonność do pytania, skąd się biorą takie marzenia i wyrazem jakich potrzeb są tego typu tęsknoty, będzie miał wiele do przemyślenia.

Reżyser zaprzągł wszystkie siły Teatru Polskiego, by stworzyć efektowną inscenizację, której najważniejszym zadaniem jest oczarować publiczność. Sława wykorzystanych w scenografii prawdziwych świerków i ich zapachu, wyczuwalnego z pierwszych rzędów publiczności, wyprzedziła przyjazd twórców do Krakowa, a pierwsze podniesienie kurtyny odbyło się niemalże przy wstrzymanych oddechach widzów. Scenografia stworzona przez Annę Met jest harmonijna i funkcjonalna, przyciąga uwagę szczegółami. W centrum sceny znajduje się drewniana weranda majątku Wojnickich, której wnętrze w pełni umeblowane zgodnie ze stylem epoki możemy oglądać przez przeszklone drzwi wychodzące na taras. Obsada składa się z plejady gwiazd. Kiedy na scenie pojawiła się Teresa Budzisz-Krzyżanowska, siedzące za mną na widowni starsze panie szeptały z podekscytowaniem, że to właśnie ona. Podobnie działo się, kiedy na scenę wkroczył Andrzej Seweryn. Wszyscy grają swoje role precyzyjnie, uderzając w tony serio i komiczne, pozwalając wybrzmieć pointom i dowcipom. Aktorzy w trakcie spektaklu kilkakrotnie zmieniają kostiumy, a każdy z nich jest doskonale uszyty, piękny oraz pozostający estetycznie w zgodzie ze scenografią. Wujaszek Wania dostarcza więc masy teatralnych uciech spod znaku teatru mieszczańskiego wysokiej klasy. Publiczność, oglądając dobrze znaną fabułę, może odczuwać satysfakcję z tego, jak starannie zbudowane są tutaj relacje między bohaterami i jak żadnemu z aktorów nie zdarza się chybić w przedstawianiu psychologicznej prawdy postaci.

Celem tego projektu było wystawienie dramatu zgodnie z realiami epoki Czechowa. Warto docenić zamiar twórców, by nie uwspółcześniać sztuki. Wobec powtarzanych nieustannie frazesów o tym, jak niewyczerpane jest oddziaływanie klasyki, strategia reżysera może się wydawać odważna. Dociekliwych widzów poprowadzi bowiem do wniosku, że Wyrypajew wcale nie uważa Czechowa za autora właściwego, by opowiadać o współczesności. Doskonałość Wujaszka Wani jako teatralnego produktu blokuje jednak możliwość potraktowania strategii reżysera jako krytycznej, a nie konserwatywnej i opartej na sentymencie. Spektakl stanowi dowód na to, że nie warto czytać tekstu Czechowa jako tekstu niezmiennie aktualnego. Mamy tu sceny z życia ziemian, ale gdzie mielibyśmy ich znaleźć we współczesnej strukturze społecznej? Kiedy edukacja uniwersytecka przestała być zarezerwowana dla wąskiego grona mężczyzn takich jak Aleksander Serebriakow, posiadających odpowiednie pochodzenie i pozycję ekonomiczną? Czy od czasów Czechowa nie pojawiły się próby innego opowiadania o kobietach niż tylko jako obiektach transakcji finansowych? Przez zapatrzenie się w malowniczy obraz literackiej rzeczywistości można całkowicie prześlepić przemiany społeczne i obyczajowe, które doprowadziły do znacznych przeobrażeń rzeczywistości współczesnej autorowi Wujaszka Wani. Twierdzenie, że tym, co pozostaje aktualne, są emocje bohaterów, ich nieszczęścia, znudzenie, pragnienie miłości, życiowa frustracja, jest naiwne oraz w gruncie rzeczy bezowocne. Sprowadza się bowiem do banalnej konkluzji o niezmienności ludzkiego losu. Wobec tak daleko idącej niemożliwości aktualizowania znaczeń trudno uniknąć wrażenia, że spektakl jest efektowną teatralną zabawką, którą można podziwiać, ale można się nią również szybko znudzić.

Trzy dni przed pokazem sztuki Wyrypajewa na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego zaprezentowano Trzy siostry w reżyserii Jędrzeja Piaskowskiego. Przedstawienie to było dowodem na niewiarę twórców w to, że istnieje żywa relacja między rzeczywistością zapisaną na stronach utworów Czechowa a tą współczesną, ale również – co stanowi pójście o krok dalej – że nie ma możliwości scenicznego wykonania tego tekstu tak, by jego dramatyczne tony nie wybrzmiały fałszywie. Aktorzy nieustannie grali z melodramatycznym zacięciem, przerysowanym sposobem poruszania się oraz emfatycznym podawaniem tekstu, przez co niemal całkowicie wyeliminowali uświęconą Czechowowską psychologię postaci. Scenografia została stworzona z kilku elementów pochodzących z repertuaru najprostszych skojarzeń z Rosją przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku: gigantycznego samowara, kominka, fortepianu-łóżka, drzwi. Na poziomie gry aktorskiej (w Trzech siostrach parodystycznej, idącej pod prąd tekstu, w Wujaszku zaś wiernej zasadom psychologii) oraz scenografii (w pierwszym przypadku opartej na dowcipie i grze skojarzeń, w drugim na zasadzie realizmu) widać najwyraźniej, że strategie inscenizacyjne Piaskowskiego oraz Wyrypajewa różniły się diametralnie. Dla mnie jako widza obie propozycje były męczące. Każda z nich dowiodła, że Czechow nie stanowi już źródła istotnych inspiracji dla współczesnego teatru, z tym że w warszawskim przedstawieniu dołożono pewnych starań, by to zamaskować. Lubelski spektakl, w swoim zwątpieniu we własne siły, miał jednak coś ożywczego i ciekawego, czego zabrakło w Wujaszku Wani. Nie dałam się oczarować temu wspaniałemu teatralnemu mechanizmowi, może dlatego, że do dwunastego rzędu nie docierał zapach świerków.

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków

11. Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia
Teatr Polski w Warszawie
Antoni Czechow
Wujaszek Wania
tłumaczenie: Jarosław Iwaszkiewicz
reżyseria: Iwan Wyrypajew
scenografia: Anna Met
kostiumy: Katarzyna Lewińska
reżyseria światła: Sergei Vasilev
muzyka: Jacek Jędrasik, Marek Kępa
obsada: Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Karolina Gruszka, Ewelina Pankowska, Anna Nehrebecka, Dariusz Chojnacki, Marcin Jędrzejewski, Szymon Kuśmider, Andrzej Seweryn, Maciej Stuhr
premiera: 09.12.2017 r.
foto. Maciej Rukasz

Zuzanna Berendt – absolwentka teatrologii w ramach MISH, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Od niedawna jedna z czterech redaktorek naczelnych „Teatraliów”. Współpracuje z „Didaskaliami”.