Żywy obraz (Pomnik)

Żywy obraz (Pomnik)

Pomnik, czyli krok w stronę historii najnowszej w wykonaniu Wrocławskiego Teatru Lalek. Krok niezwykle dynamiczny i udany, bowiem spektakl stanowi zwięzłą narrację, opartą o reportaż Mariusza Szczygła Gottland. Twórcy spektaklu skupiają się na jednym mikrozdarzeniu, które rzutuje na makrowyobrażenie o tej epoce. Mamy spojrzenie na krótki wycinek dziejów Czechosłowacji, który pokazuje, jak kształtowały się nastroje, tendencje i postawy w komunistycznych krajach ubiegłego wieku. Jiří Havelka, reżyser spektaklu, przedstawia nam tragiczną historię monumentu Stalina, wzniesionego w Pradze. Budowany przez sześć lat pomnik przetrwał jedynie siedem zim, zanim został zniszczony na rozkaz nowej władzy.

Wszystko zaczyna się od srebrnych ram wytyczających granicę sceny. Aktorzy zostają wpisani w miniaturową przestrzeń, przypominającą tableaux vivants popularne w XIX wieku. I tak też zachowują się bohaterowie – przedstawiają obrazy wyjęte z książki Szczygła, zastygają w bezruchu w kluczowych momentach, patrzą prowokacyjne na widownię, zupełnie jak pomnikowy Stalin spoglądał na mieszkańców Pragi. Wprowadzenie takiego ograniczenia ma znaczący wpływ na spektakl.

Aktorzy bawią się całą aranżacją, balansują na granicy składającej się z dwóch skrajności. Z jednej strony starają się oddać ducha czasu, w patetyczny sposób  wprowadzają postaci Stalina czy premiera Czechosłowacji Klementa Gottwalda. Pragną być tymi żywymi obrazami, wyjętymi z reportażu. Z drugiej jednak strony wraz z rozwojem spektaklu odbierają politykom surowość i przedstawiają ich w prześmiewczych scenach – Stalin przestaje być despotycznym dyktatorem, gdy w dniu swoich urodzin zajada się parówkami w gabinecie i pijany przyjmuje prezenty. Ten patetyczno-prześmiewczy klimat, stworzony przez Radosława Kasiukiewicza, Annę Makowską-Kowalczyk oraz Tomasza Maśląkowskiego, nie jest ani trochę kiczowaty. Pokazuje, że aktorzy odnaleźli się w tej trudnej historii, potrafili obudować ją zagraniami, które nadały szarym opowieściom o czasach komunizmu trochę barwy, czyniąc je bardziej zapadającymi w pamięć. Dowiedli  już tej umiejętności w zeszłym roku, gdy można było ich podziwiać w spektaklu W środku słońca gromadzi się popiół w reżyserii Agaty Kucińskiej. Tam również zarówno reżyserka, jak i aktorzy zachowali potrzebną równowagę między niełatwym tematem, który podjęli a przekazem, który niosło ze sobą ich działanie.

Przełożenie prozy Mariusza Szczygła, którego dokonała Elżbieta Chowaniec, zasługuje na oklaski. Scenarzystka pokazała, że książki o tematyce historycznej nie muszą być nudne i monotonne. Jej subtelna gra z tekstem pozwoliła na zaprezentowanie tego, co najważniejsze w epoce komunizmu, bez wpadania w ramy nieciekawego wykładu historycznego. Uwagę zwrócić należy również na wkomponowane w scenografię multimedia. Za szerokim biurkiem, na środku ściany wisi rama, taka sama, jak ta ograniczająca scenę. W jej środku wyświetlane są obrazy, które stanowią dopełnienie gry aktorów. Decydują o kontekście miejsca, w którym przebywają bohaterowie, jak i budują narrację historyczną. Gdy akcja przenosi się na plac budowy, w ramie wyświetlane są oryginalne zdjęcia z procesu stawiania pomnika. Wydaje się ona czwartym aktorem, który w niemym akcie uzupełnia faktograficzne dane podawane przez pozostałe postaci. Spektakl opowiadany żywymi obrazami, zmieniającymi się bez ustanku w metalowych ramach, przywodzi na myśl dzieło Yinki Shonibare Fake Death Picture – pracę, która wymaga od odbiorcy oczekiwania, pobudza wyobraźnię, choć w jej centrum znajduje się jedynie czarna plama. Spektakl Pomnik rozpoczyna się podobnie. Ramy prezentują biurko, za którym wisi kolejna duża rama. Przed rozpoczęciem właściwej akcji wyobraźnia może pracować, jednak później pozwalamy się prowadzić przez tę opowieść o Czechosłowacji.

A co z tytułowym pomnikiem? Ostatecznie go wybudowano. Wielka, piętnastometrowa  statua Stalina zagórowała nad Pragą. Jak już zostało wspomniane, wraz ze zmianą władzy po śmierci rosyjskiego przywódcy zapada decyzja o zburzeniu tej monumentalnej konstrukcji.  Ale jak podłożyć dynamit pod tak ogromny pomnik, aby nikt nie dowiedział się o koniecznej rozbiórce? Ostatnie sceny, w których planuje się  dokonanie detonacji oraz tuszuje się wszelkie informacje w prasie, pokazują ten prześmiewczy wyraz zastosowany przez reżyserkę wobec prezentowanych czasów. Z fizycznego punktu widzenia wybuch nie może być cichy. Jednak dla władz ZSRR wszystko jest możliwe i tak się dzieje – nikt nie komentuje demontażu rzeźby, nikt o nim nie pisze, nie pojawia się żadna notka historyczna, aż do 1991 roku.

Spektakl Havelki mocno zapada w pamięć nie tylko ze względu na niezwykłą plastyczność scen. Przede wszystkim jest to pierwszy wrocławski spektakl, który tak bezpośrednio odnosi się do  czasów stalinizmu. Nie tylko stanowi dobrą lekcję historii dla młodzieży, ale być może początek pewnego dialogu o przeszłości i tożsamości Europy Środkowej.

 

Agata Iżykowska, Teatralia Wrocław

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 179/2016

 

Wrocławski Teatr Lalek
Pomnik
reżyseria: Jiří Havelka

scenariusz: Elżbieta Chowaniec

na motywach książki Mariusza Szczygła Gottland (Wydawnictwo Czarne)
muzyka: Patrycja Hefczyńska
scenografia: Marek Zákostelecký
reżyseria światła: Jan Naturski
obsada: Radosław Kasiukiewicz, Anna Makowska-Kowalczyk, Tomasz Maśląkowski
premiera: 30 września 2016

fot. Karol Krukowski

 

Agata Iżykowska (rocznik 1992) – studiuje MISH na UWr. Uczy dzieci, że czytanie literatury klasycznej jest fajne. Uwielbia brytyjski teatr, szczególnie średniowieczną i współczesną dramaturgię. Nie lubi zabijania zwierząt w imię sztuki.