Zimowa opowieść o przyjaźni (Może morze)

Zimowa opowieść o przyjaźni (Może morze)

Gdy pomyślimy o współczesnej dramaturgii dla dzieci i młodzieży, a w szczególności dramaturgii teatru lalek, jedną z pierwszych osób, która przychodzi do głowy, jest Malina Prześluga. Bardzo bogatą twórczość dramaturgiczną autorki inscenizuje wielu twórców teatralnych w całej Polsce. Małymi krokami zbliża się zima, Wrocławski Teatr Lalek wystawił więc Może morze – zimową opowieść o przyjaźni nietypowych bohaterów.

Bałwan to z pozoru istota nieskomplikowana. Trzy śniegowe kulki, oczka i guziki z kawałków węgla oraz ręce z gałązek. Cóż może być zaskakującego w osobniku, który nic nie robi, tylko po prostu stoi przez kilka dni na trawniku? Potem topnieje i tyle go widzieli. Ale jest jeszcze jeden bardzo istotny bałwani element, którego nie wymieniłam, a mianowicie – zrobiony z marchewki nos. Powinien się pięknie i dumnie prezentować na bałwaniej twarzy i być w wyrazistym pomarańczowym kolorze. No właśnie, a co z marchewką? Zdaje się, że to jeszcze mniej skomplikowana istota niż sam bałwan? Nic bardziej mylnego!

Doświadczony życiowo Marchewka (w przedstawieniu – bohater płci męskiej) spędza smutne chwile w Salad Barze. Siada przy szklaneczce wody i żali się Kucharzowi. Przysłuchuje się temu wszystkiemu zakochana w Marchewce szefowa – Sałatka Grecka. Marchewka zna świat, wiele już przeszedł, wiele widział, więc wiele wie. Zupełnie inaczej niż Bałwan, który żyje dopiero od kilku godzin i wszystko jest dla niego nowe i zachwycające. Ma jednak świadomość, że Marchewka to jego nos i uparcie stara się go o tym przekonać. Marchewka bowiem został uratowany przed wylądowaniem w rosole tylko dlatego, że właśnie stał się tą częścią twarzy Bałwana, a mimo to trudno pogodzić mu się z faktem, że nie jest już autonomiczną personą. Początkowa niechęć ze strony upartego warzywa i wzajemne przepychanki, za sprawą przygód, które wspólnie przejdą, sprawią, że bohaterowie zrozumieją, co jest naprawdę ważne i zaprzyjaźnią się ze sobą na dobre i złe. Może morze to spektakl drogi, więc jak zazwyczaj w takich opowieściach bywa, pod koniec wędrówki wiele się zmienia. Bałwan i Marchewka wyruszają razem, by ten pierwszy mógł w ciągu zaledwie jednej sylwestrowej nocy poznać świat i dotrzeć nad morze.

Spektakl w większości zrealizowano w planie lalkowym. Bardzo ciekawy jest tu pomysł na przedstawienie perspektywy: im bohaterowie są bliżej widowni, tym postacie są większe: Bałwan to wtedy tylko wielka biała głowa z czarnymi mrugającymi oczami, tworzonymi przez dłonie aktora, a Marchewka – aktor ubrany w pomarańczowy kostium warzywa. Gdy wydarzenia rozgrywają się dalej, bardziej w głębi sceny, postacie również zmniejszają się – stają się animowanymi przez niewidocznych aktorów lalkami. Tak samo dzieje się z innymi rekwizytami, latarniami, sygnalizacją świetlną i jeszcze jednym bohaterem – Gołębiem, od którego Marchewka i Bałwan nauczą się latać. Bo przecież wszystko jest możliwe.

Lalki w tym spektaklu są urocze i bardzo pomysłowe: Sałatka Grecka ma głowę zrobioną z talerza, włosy z zielonych liści, powieki z pomidorów, oczy z oliwek, a jej powabne usta to czerwone papryki. Ma długie, zielone nogi i ręce, którymi wymachuje, siedząc w barze sałatkowym. Nawet jedzenie w lodówce to lalki teatralne: jajka, ser, cebulka i chadzająca do baru cytryna.

Mądre, pełne pozytywnych treści i filozoficznych rozważań opowieści Maliny Prześlugi, mimo że zazwyczaj adresowane do najmłodszych widzów, dzięki tkwiącym w nich potencjałowi scenicznemu i nieograniczonej wyobraźni twórców zauroczą również wielu dorosłych. Tak też jest w przypadku tego spektaklu, pięknego w formie i wzruszającego w treści.

 

Karolina Przystupa, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer  152/2015

 

Wrocławski Teatr Lalek, Scena Kameralna

Malina Prześluga

Może morze

reżyseria: Michał Derlatka
scenografia: Michał Dracz
muzyka: Igor Gawlikowski

wizualizacje: Alicja Pietrucka, Robert Maniak

obsada: Irmina Annusewicz, Kamila Chruściel, Krzysztof Grębski, Konrad Kujawski, Sławomir Przepiórka, Marek Tatko

premiera: 14 listopada 2015

fot. Karol Krukowski

Karolina Przystupa – rocznik 1993. Studiuje filologię polską (specjalność: sztuki widowiskowe) na Uniwersytecie Wrocławskim, trenuje taniec współczesny i biega na koncerty jazzowe. Interesuje się korespondencją sztuk. Kocha teatr. Każdy gatunek, w każdej formie i pod każdą postacią, a najbardziej teatr lalek i teatr animacji.