Wojna i miłość (Piloci)

Wojna i miłość (Piloci)

Lubię ten moment, kiedy po obejrzeniu spektaklu z chęcią podnoszę się z fotela i w zachwycie biję brawo. Tak było przy okazji fantastycznych Pilotów w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego. Teatr muzyczny Roma przyzwyczaił już widzów do spektakli na naprawdę wysokim poziomie, jednak wiele osób mogło obawiać się, jak na tle wcześniejszych hitów wypadnie historia polskich pilotów walczących w bitwie o Anglię. Kolejna taka sama opowieść o miłości w czasie wojny? Znowu martyrologia Polaków? Teraz jednak mogę śmiało stwierdzić, że wszystkie moje lęki były nieuzasadnione. Rozmach przedstawienia pokazał na co stać polską scenę teatru muzycznego.

Dlaczego warto obejrzeć Pilotów? Powodów jest wiele – począwszy od przepięknych kostiumów, doskonale oddających klimat dwudziestolecia międzywojennego, przez świetne efekty specjalne, nowatorską wizję, grę aktorską na wysokim poziomie, na przyjemnej dla ucha muzyce skończywszy.

Narracja Pilotów rozpoczyna się na moment przed wybuchem II wojny światowej – wtedy to poznajemy głównych bohaterów – Ninę i Janka (Zosia Nowakowska i Janek Traczyk), zakochanych w sobie aktorkę i tancerkę kabaretową oraz absolwenta szkoły lotniczej w Dęblinie. Pierwsze sceny przepełnione są idyllą, wyczuwa się radość i spokój panujące wśród mieszkańców Warszawy. Wrażenie to pogłębiają dodatkowo pełne humoru sceny w kawiarniach. Niestety atmosferę szczęścia bardzo szybko przerywa wojna, która rozdziela zakochanych, mimo że wcześniej wydawała się jedynie odległą marą.

Spektakl trzyma w napięciu i niejednokrotnie zaskakuje. W Pilotach nie ma miejsce na nudę – humor przeplata się ze scenami pełnymi smutku w zupełnie naturalny sposób. Można spodziewać się łez – tych wzruszenia oraz śmiechu. Dobrym przykładem dowcipu jest epizod obrazujący przywiązanie Anglików do tradycji picia herbaty – złota zasada five o’clock obowiązuje nawet, kiedy front wzywa. Aż chce się zaśpiewać z aktorami: „God save…the tea!”.


Piloci to widowisko pełne efektów specjalnych. Nie mamy tu jednak do czynienia z przerostem formy nad treścią. Technologie są bowiem jedynie tłem oraz doskonałym dodatkiem do gry aktorskiej i niesamowitych wokali artystów.

Piloci poruszają problematykę relatywizmu wartości w dobie wojny. Pokazują, że nie zawsze łatwo można stwierdzić, co jest obiektywnie dobre  (wróg nie zawsze musi być potworem, ale też ma prawo do bycia człowiekiem – kochania czy odczuwania strachu). Kępczyński skupia się na złożoności ludzkiego umysłu i na tym,  jak wiele czynników wpływa na decyzje jednostki.

Dodatkowym atutem jest przedstawienie życia codziennego Warszawy doby dwudziestolecia wojennego i czasów wojny. Kostiumy zdają się niemal wyjęte z szaf elegantek żyjących w tamtej epoce, scenografia również jest doskonała. Knajpki, kawiarnie artystyczne i kabarety oddają realia i klimat tamtej Warszawy.

Podczas oglądania spektaklu można zauważyć także, że Wojciech Kępczyński, pisząc libretto, starał się korzystać z wielu „nowości” dostępnych w broadwayowskim świecie. Widać tu szczególnie inspirację Hamiltonem – na scenie usłyszymy rap. Wprowadzenie tej estetyki mogło wnieść wiele dobrego do spektaklu (rap ze względu na swoją dynamikę mógłby ukazać emocje walczących w bitwie o Anglię, mam jednak wrażenie, że właśnie takiej autentyczności zabrakło). Niestety wykonanie Jeremiasza Gzyla nie przekonało mnie, ale sama piosenka Pan Hurricane jest naprawdę godna uwagi i uważam, że może aspirować do tytułu najciekawszego utworu musicalu.

Dużym plusem Pilotów jest sprawne poprowadzenie akcji, która płynnie przechodzi ze sceny w scenę – skoki w czasie są zrozumiałe i nie mącą odbioru spektaklu. Nawet częste przeplatanie się tragizmu i błyskotliwego (chodź trzeba przyznać czasem również bardzo suchego) humoru wypada zupełnie naturalne.

Gdybym miała wyróżnić najmocniejsze elementy spektaklu, byłyby to na pewno: śpiew i gra Zosi Nowakowskiej występującej jako Nina w kabarecie – sceny te są pełne przepychu (szczególnie ta z Moulin Rouge – kostiumy są tak niesamowite, że można zaniemówić z wrażenia), wszystkie zabawne epizody z tytułowymi pilotami (wyjątkowa jest scena w szpitalu, kiedy Marcin Franc ma okazję w pełni pokazać swój talent w piosence Azaliż) oraz głos Janka Traczyka, który doskonale harmonizuje się z innymi we wszystkich utworach. Spektakl Kępczyńskiego jest zdecydowanie jednym z najlepszych polskich oryginalnych scenariuszy i za to reżyserowi i autorowi libretta w jednym należą się gromkie brawa. Mogę z pełną odpowiedzialnością zarekomendować Pilotów – myślę, że każdy, kto wybierze się na ten musical spędzi czas przyjemnie i nie wyjdzie zawiedziony.

Małgorzata Perchel, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 217/2017

Teatr Muzyczny Roma

Piloci

libretto, reżyseria: Wojciech Kępczyński

teksty piosenek: Michał Wojnarowski

muzyka: Jakub Lubowicz (współautor)

reżyseria, scenariusz walk powietrznych: Sebastian Gonciarz

choreografia: Agnieszka Brańska

scenografia: Jeremi Brodnicki

reżyseria scenografii cyfrowej i animacji (Platige Image):Kamil Pohl

kostiumy: Dorota Kołodyńska

obsada: Nina (Zofia Nowakowska / Edyta Krzemień / Natalia Krakowiak), Jan (Jan Traczyk / Przemysław Zubowicz / Paweł Mielewczyk), Prezes (Janusz Kruciński / Jan Bzdawka), Hans (Wojciech Stolorz / Tomasz Więcek / Michał Bronk), Alice (Marta Wiejak / Barbara Gąsienica Giewont), Franek (Paweł Kubat / Jeremiasz Gzyl), Maks (Piotr Piksa / Paweł Draszba / Andrzej Skorupa), Stefan (Marcin Franc / Marcin Wortmann / Michał Piprowski), Nel (Ewa Lachowicz / Anastazja Simińska), Ewa (Paulina Łaba / Sylwia Banasik), Porucznik Pilkington (Robert Rozmus / Grzegorz Pierczyński / Krzysztof Bartłomiejczyk), Pułkownik Brown (Piotr Płuska / Krzysztof Cybiński), Lord Stanford (Wojciech Machnicki / Jakub Szydłowski), Howard (Wiktor Korzeniowski / Wojciech Socha), Miss Pinky (Malwina Kusior / Agata Bieńkowska), Mary (Marta Burdynowicz / Iza Bujniewicz), Betty (Kaja Mianowana), Jeremi (Rafał Supiński / Karol Jankiewicz), Wojtek (Mikołaj Gajowy / Mateusz Panasiuk / Jan Petersen / Jan Pisera / Iwo Wiciński).
Premiera: 7 października 2017

Fot. Karol Mańk

Małgorzata Perchel – studentka drugiego roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Jej największymi pasjami są teatr i podróże – wakacje spędziła podróżując busem po Bałkanach. Kocha twórczość Juliana Tuwima. W przyszłości ma nadzieję, że swoją pracą będzie mogła pomagać ludziom.