Wieczór z Marilyn Monroe (Najdroższy)

Wieczór z Marilyn Monroe (Najdroższy)

Po całym tygodniu pracy i mierzenia się z codziennymi obowiązkami dobrze ogląda się porządnie przygotowany spektakl. Lekka i przyjemna komedia okazuje się najlepszym antidotum dla widza zmęczonego rutyną dnia. Przedstawieniem, które spełnia taką rolę, jest Najdroższy w reżyserii Tomasza Mana – sylwestrowa premiera 2017 roku w Teatrze Powszechnym w Radomiu.

Uwagę publiczności przykuwa scenografia – świetnie zaaranżowane wnętrze mieszkania pewnego paryskiego milionera, przestronny, urządzony bardzo nowocześnie pokój z wysokimi oknami w stylu industrialnym, pełno gadżetów prezentujących bogaty wachlarz sztuki współczesnej: obrazy, rzeźby, instalacje. Na wszystko to rzucone jest mocne, jasne światło. Dzięki temu powstaje wrażenie kina w teatrze. Widzowi zdaje się, że ogląda film, którego akcja rozgrywa się w jednym pokoju – ograniczonej wymiarami pomieszczenia skrzynce sprawiającej efekt trójwymiarowego niby-ekranu.

Scenografia jest dopracowana przez Wojciecha Stefaniaka od ogółu do szczegółu. Nie odczuwa się ani nadmiaru, ani niedoboru materii. Wszystko jest dograne, dopięte na ostatni guzik. Liczne drobiazgi świetnie współtworzą ogrom pomieszczenia mieszkalnego, a wielka fotografia imituje miejski widok za oknem i stanowi tło całości.

W takim oto anturażu rozgrywają się wydarzenia. Bezrobotny Francois Pignon (Łukasz Mazurek) pilnuje mieszkania swojego chrzestnego – wielkiego paryskiego krezusa. Nic mu się w życiu nie układa: żona od niego odeszła, dzieci się z nim nie kontaktują, znajomi go unikają, nawet dekoratorka wnętrz w owym lokum traktuje go jak powietrze. Mazurek wspaniale kreuje postać życiowego nieudacznika, niuansując nastroje bohatera – kiedy trzeba jest ciapowaty, kiedy indziej działa bardzo zdecydowanie.

Zła passa trwa do czasu, gdy Pignon bierze sprawy w swoje ręce i wymusza rozpoczęcie kontroli skarbowej samego siebie. Relacje z ludźmi zmieniają się diametralnie, każdy podejrzewa, że główny bohater musi posiadać jakąś pokaźną sumkę, skoro jest sprawdzany. Wszyscy zaczynają go wręcz osaczać. Mężczyzna mimowolnie tworzy całą pajęczynę kontaktów z pozostałymi postaciami: cynicznym inspektorem skarbowym (ta rola przypadła Markowi Braunowi genialnie odgrywającemu sztywnego urzędnika w musze i z aktówką), zmanierowaną dekoratorką wnętrz (tę zagrała ubrana w najlepszy kostium tego spektaklu i wciąż w cudowny sposób eksponująca kobiece wdzięki Katarzyna Dorosińska), zgorzkniałą eksżoną, w której na nowo budzi się uczucie do, być może, bogatego męża (rolę tę wykreowała niemogąca niekiedy powstrzymać śmiechu Joanna Jędrejek, co jest o tyle w porządku, że widać, iż dla aktorki praca stanowi jednocześnie dobrą zabawą), wyrachowanym i zepsutym przez pieniądze kolegą ze studiów (tę postać zagrał ubrany w nienaganny garnitur, nonszalancki na scenie Łukasz Stawowczyk), sympatyczną sąsiadką z góry, Olgą (w bohaterkę wcieliła się niezwykle naturalna Maria Gudejko) oraz bogatym ojcem chrzestnym (tego bohatera stworzył Jarosław Rabenda).

Z relacji między bohaterami wyłania się ponury obraz świata, w którym rządzą pieniądze i układy; liczy się tylko to, co ktoś ma, a nie, co sobą reprezentuje, gdzie bogaci wciąż są w centrum zainteresowania, a ubogich mija się bez zwracania na nich uwagi. Jednak i w tym świecie zapala się niekiedy światełko w tunelu, które jest w stanie wybuchnąć blaskiem najwspanialszych fajerwerków. Właśnie tak spektakularnie kończy się historia głównego bohatera. Uśmiecha się do niego wielkie szczęście.

Spektakl dopełnia znakomita, żywiołowa muzyka oraz zabawa światłem. Jest ono wyłączane, gdy zmienia się konstelacja bohaterów na scenie, tak że widz zostaje zaskoczony po ponownym jego włączeniu nowym ustawieniem postaci. W ciemnościach słychać też policzki wymierzane Pignonowi przez dekoratorkę wnętrz, tak jakby autorzy przedstawienia chcieli ukryć przykre sceny przed okiem publiczności, trochę jak w antycznym dramacie, gdzie wszystko, co nieprzyjemne, działo się poza wzrokiem widzów.

A co z Marilyn Monroe, która pojawiła się w tytule mojego tekstu? Jej kiczowata rzeźba w najbardziej znanej pozie – z unoszoną przez powiew sukienką – stoi w pokoju, w którym rozgrywa się akcja, i spogląda to na perypetie bohaterów, to na publiczność, rozbawioną dobrze skrojonym przedstawieniem.

Michał Kański, Teatralia Radom

Internetowy Magazyn Teatralny, numer 220/2018

Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego w Radomiu (Scena Duża)

Francis Veber

Najdroższy

reżyseria i muzyka: Tomasz Man

scenografia: Wojciech Stefaniak

kostiumy: Zofia de Ines

światła: Radosław Kosmala

obsada: Łukasz Mazurek, Łukasz Stawowczyk, Marek Braun, Katarzyna Dorosińska, Maria Gudejko, Joanna Jędrejek, Jarosław Rabenda

premiera: 31 grudnia 2017

fot. materiały Teatru Powszechnego