Wchodzenie w poniemieckie buty (Odzyskane)

Wchodzenie w poniemieckie buty (Odzyskane)

Aby dotrzeć do sedna sztuki, trzeba przejść przez stare piwnice o niskich kolebkowych sklepieniach z surowych, miejscami nieco ukruszonych cegieł. W powietrzu czuć charakterystyczny zapach wilgoci i wiekowych murów. Na ścianach porozwieszane są zdjęcia i klucze, na podłodze porozrzucane suche, rdzawe liście. Przez podziemne korytarze i kolejne drzwi wkraczamy w przestrzeń tego, co Odzyskane.

Kiedy polskie (a raczej radzieckie) władze przejmowały w 1945 roku Ziemie Odzyskane, Niemcy mieszkający dotychczas w Stettin, Breslau czy Stolp musieli opuścić swoje domy, by zrobić miejsce przesiedlanym ze wschodnich kresów. Pozostawili po sobie meble, naczynia, niedopitą herbatę, obrazy, ubrania. Ich życiorysy, spisane odręcznie przed odjazdem, przechowywane przez lata w archiwach, zostały w końcu odnalezione przez Ludomira Franczaka, który postanowił nadać słowom brzmienie, ucieleśnić pożółkłe, papierowe biografie. Z różnorodnych, fragmentarycznych narracji tworzy spektakl o strukturze kolażu lub patchworku, przemawiając do widza dziesiątkami zapomnianych głosów.

Artysta, ubrany w staroświecki strój urzędnika, przyczepia do ściany kartki, jedną po drugiej. Na takich kartkach obywatele niemieccy zamieszkujący Słupsk zdawali sprawę z dotychczasowego życia, by następnie wyjechać z rodzinnego miasta do rzekomego Vaterlandu. Na ekranie ustawionym po prawej stronie sceny wyświetlają się portrety głównych bohaterów – właścicieli życiorysów. Zwyczajne, szare twarze, stare i młode, zaniepokojone i spokojne, odważne i niepewne. Zwyczajni obywatele, którzy wiedli ustabilizowane życie w małym miasteczku. Z głośników dobiegają urywki ich historii, fragmenty zdarzeń, które kończą się nagle i niespodziewanie, aby ustąpić miejsca kolejnym. Franczak nie próbuje ich scalać, pozostawia je w strzępach. Reżyser operuje niedopowiedzeniem, dlatego też widz odczuwa wieczny niedosyt. Może to nie konkretna opowieść jest tu najważniejsza, ale wspólny temat?

Przeszłość istnieje i daje o sobie znać – nie tylko w postaci sterty starych papierów. Artysta trafił na bardziej wyraziste ślady dawnych mieszkańców: w schowku pod schodami znalazł stare buty i dwie butelki po spirytusie. Buty czekały właśnie na niego. Poddał je niezbędnej renowacji (na ekranie widzimy zdjęcia dokumentujące naprawę: naciąganie buta na szewskie kopyto, zszywanie, formowanie niejako od nowa, by przywrócić im pierwotny kształt) i postawił pośrodku sceny, na drewnianej skrzynce. Franczak nie zakłada butów lecz właśnie w nie wchodzi. Ten gest można odczytywać jako wchodzenie na czyjąś ziemię, przestrzeń, w czyjąś przeszłość i jego dotychczasowe życie. Franczak owo wkraczanie interpretuje również jako przejmowanie myśli i zachowań. Czy to przypadek – zastanawia się artysta – że właśnie na Dolnym Śląsku, w dawnym niemieckim Breslau, jest największe skupisko narodowców, głoszących hasła zbliżone do poglądów Hitlera lub wręcz jawnie się na niego powołujących? „Duchy” dawnych Niemców dają o sobie znać – wnioskuje. Miejsce, w którym przebywamy, które przyjmujemy za swoje, wpływa na naszą tożsamość i niejako nas „przejmuje”. Pojawia się symbiotyczna relacja – wrastamy w cudzą przestrzeń jak huba w drzewo.

Nieprzypadkowo używam tego przyrodniczego porównania. Motyw nadrzewnych grzybów pojawił się w zakończeniu. Wśród płynących z głośników opowieści pojawia się historia chłopca, który podczas leśnych wędrówek z ojcem słyszał niezwykłe dźwięki, wydawane, jak mniemał, właśnie przez huby. Na ich podstawie zaczął później komponować muzykę. Dopiero po pewnym czasie zrozumiał, że tajemniczy dźwięk to śpiew ptaków – drozdów. Aby ten wątek wybrzmiał dobitniej, artysta podkreślił go, tworząc oryginalną instalację, umieszczoną w walizce: gromada drewnianych drozdów i huby. Z niewielkiego głośnika wydobywa się ptasi trel. Franczak pozostawił festiwalową publiczność zanurzoną w tych dźwiękach, w półmroku.

Odzyskane to spektakl ciekawy przede wszystkim ze względu na swoją polifoniczną formułę. Autor nie przedstawia jedynej słusznej wersji historii, nie uzurpuje sobie monopolu na prawdę, lecz zadaje pytania i szuka odpowiedzi w pozornie nieważnych, drobnych, prywatnych zdarzeniach i życiorysach. A jednak owe drobnostki, fragmentaryczne i poucinane, składają się w spójną kompozycję, pokazującą złożoność przeszłości i polsko-niemieckich relacji. To, co dla jednych „odzyskane”, dla innych staje się „utraconym” – i trudno jednoznacznie osądzić, komu należało się bardziej.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” 114/2014

9. Międzynarodowy Festiwal Konfrontacje Teatralne

Centrum Kultury w Lublinie

Ludomir Franczak

Odzyskane

Scenariusz, reżyseria, scenografia: Ludomir Franczak
Muzyka: Marcin Dymiter
Kostium: Magdalena Franczak

Głosy: Irena Jun, Andrzej Golejewski, Stefan Filipowicz, Mateusz Nowak, Dorota Lesiak, Katarzyna Duma, Magdalena Franczak, Wiktoria Wrzyszcz, Emil Franczak, syntezator mowy

Premiera: 8 listopada 2013

fot. Maciej Rukasz