Wariactwo jest niedoceniane w dzisiejszych czasach (Rodzina Addamsów)

Wariactwo jest niedoceniane w dzisiejszych czasach (Rodzina Addamsów)

Czarnowłosa piękność schodząca po schodach willi niczym Marilyn Monroe śpiewająca o diamentach. Hollywoodzki przepych, klasyka musicalu, radosna melodia. Owa kobieta, Morticia Addams,  nie jest jednak postacią wpasowująca się w schematy. Zamiast o miłości, chwilach szczęścia czy nawet o wspomnianej już biżuterii śpiewa o czymś zupełnie innym… Z uśmiechem nuci wpadające w ucho słowa – śmierć się czai tuż za rogiem. Taki jak ona jest cały musical – nie raz rozśmiesza do łez, a jednocześnie jego twórcy świetnie operują ironią, podkreślając, że normalność to pojęcie względne. Rodzina Adamsów zaprasza nas do świata jednocześnie mrocznego, lekko upiornego i wypełnionego radością oraz rodzinnym przywiązaniem. Do świata, w którym to inność jest normalnością.

Historia z pozoru nie jest w żaden sposób nadzwyczajna. Dziewczyna, chłopak, spotkanie, pierwsza miłość. Ale Rodzina Addamsów w reżyserii Jacka Mikołajczyka, która wystawiana jest w koprodukcji Teatru Muzycznego w Poznaniu i Teatru Syrena w Warszawie, ma w sobie coś wyjątkowego. Sztuka opowiada historię rodu, który żyje na pograniczu światów: żywych i umarłych i składa się z samych oryginałów. Tworzą ją z pozoru zimna Morticia (Anna Terpiłowska) i zapatrzony w nią Gomez (Tomasz Steciuk), czyli małżeństw, które w kontrakcie ślubnym obiecało sobie tańczyć tango przynajmniej raz w tygodniu, ich upiorna córka – Wednesday (Agnieszka Tylutki), której ulubionym zajęciem w czasie wolnym jest dręczenie młodszego brata – Pugsleya (Michał Rosiński). Wesołą gromadkę dopełniają zakochany w księżycu wuj Fester (Damian Aleksander), Babcia (Beata Jankowska-Tzimas), wyglądająca niczym Baba Jaga mieszkająca w domku na kurzej stopce, i Lurch (Kamil Zięba) – ich uroczy kamerdyner przystosowany do przyjmowania zarówno gości żywych, jak i umarłych. Ten ostatni jeszcze nie zdecydował o swoim losie i przypomina zombie.

Tytułowa rodzina prowadzi spokojne życie w posiadłości znajdującej się w Central Parku. Tańczą tango, torturują się wzajemnie dla rozrywki, karmią upiorne rosiczki i nic nie zakłóca ich idylli. Do momentu, w którym strzelająca z kuszy Wednesday nie upoluje czegoś niecodziennego – serca Lucasa (Karol Drozd), będącego  przeciwieństwem szalonej latorośli Addamsów. Młodzi zakochani wierzą jednak, że ich miłość jest w stanie zniwelować wszelkie różnice. Związek nie podoba się rodzicom chłopaka, Malowi (Michał Konarski) i Alice (Katarzyna Walczak), którzy są zwyczajną, amerykańską rodziną. Księżniczka ciemności pragnie, by wszystko ułożyło się dobrze, dlatego prosi ojca o pomoc. Jedna tajemnica Gomeza prowadzi do kolejnych i tak perypetie bohaterów bawią i zaskakują aż do końca.

Obsada musicalu składa się niemal z samych diamentów – uzdolnionych artystów o nietuzinkowych barwach głosu. Mimo to show kradnie małżeństwo Addamsów, czyli Anna Terpiłowska i Tomasz Steciuk. Aktorka grająca Morticię to prawdziwa sceniczna bomba, wręcz tryskająca energią. Odtwórca roli Gomeza wyróżnia się natomiast szczególną charyzmą. Tango, które razem tańczą, zapada w pamięć ze względu na chwytającą za serca namiętność, a ich głosy pięknie się dopełniają.

Kostiumy aktorów zasługują na szczególną pochwałę. Są świetnie dopasowane do klimatu całego musicalu, a za pomocą ich kolorów definiowany jest charakter postaci, Mroczna rodzina Addamsów ubrana jest w ciemne barwy, niemal wyłącznie czerń, lub jak w przypadku Pugsleya, w psychodeliczne wzory. Wednesday – gdy chce zrobić dobre wrażenie na rodzicach Lucasa i pokazać, że jest zupełnie normalna, nosi odcienie żółci, Symbolika wydaje się typowa – ciemne barwy oznaczają pewną grozę, wariactwo, mrok, zaś jasne odcienie zwyczajność, wręcz pospolitość i ułożenie. Duże wrażenie wywierają również kostiumy zmarłych członków rodziny Addamsów – wszyscy, niezależnie od tego, w jakiej epoce żyli, ubrani są na biało, (co stanowi wyjątek od prezentowanego podziału na jasne i ciemne). Stroje są przeróżne, ale każdy z nich jest małym arcydziełem. Na scenie widzimy muszkietera, angielską królową, Egipcjankę, biskupa czy cheerleaderkę, wyglądających jak żywi, bez względu na to, że bez wątpienia są martwi… Ciekawym rozwiązaniem jest użycie fluorescencyjnych elementów – szczególnie płaszcz Morticii, z świecącym szkieletem na plecach, robi wrażenie.

Choreografia odzwierciedla emocje bohaterów. Tango w wykonaniu Morticii i Gomeza to majstersztyk. Pasja, namiętność, oddanie: wszystko wybrzmiewa w każdym ruchu aktorów, którzy zdają się być tym niecodziennym małżeństwem w rzeczywistości, a nie jedynie na scenie. Grupowe numery taneczne, szczególnie te z udziałem zmarłych Addamsów, sprawiają wrażenie lekko chaotycznych, ale to tylko pozory. Choreografia została stworzona tak, by podkreślić inność czy też charakter postaci (jak w przypadku zmarłych, których ruchy są mniej spójne mimo że komponują się w jedną, dobrze zorganizowaną całość).

Rodzina Addamsów to musical, który doprowadził mnie do łez, ale nie były to ani łzy smutku, ani rozpaczy. Tę reakcję wywołał we mnie błyskotliwy humor, stanowiący istotny element scenariusza opartego na prześmiewaniu pewnych zachowań poprzez użycie wyolbrzymień i kontrastów. Przesadną wrażliwość i egzaltację Alice oraz jej nadmierną poetyckość podkreślono w ten sposób, że bohaterka mówi wierszem w sytuacjach codziennych, o sprawach zupełnie błahych. Sama „nie czuje jak rymuje”, jest z siebie bardzo zadowolona, a widzowie nie mogą powstrzymać się od śmiechu. Rodzina Addamsów jest światem oksymoronów. Bawią sytuacje, w których bohaterowie swoją radość wyrażają poprzez mówienie o okropieństwie życia, a przywiązanie okazują przez tortury. Spektakl przedstawia świat w krzywym zwierciadle i jest pełen czarnego humoru. Na scenie żartuje się z tematów trudnych – chorób, śmierci, polityki. Niemal nieustannie padają też nawiązania do seksu.

Pod płaszczem komedii znajdziemy wiele istotnych kwestii, które dają do myślenia. Przed widzem stawiane są pytania – czym jest tak naprawdę normalność, jaką rolę w życiu człowieka pełni rodzina, co można zrobić dla miłości. Twórcy pokazują, jak ważne są relacje łączące nas z bliskimi, jak bardzo potrzebujemy akceptacji i wsparcia oraz że normalność to dla każdego coś innego, a w życiu najważniejsze to być szczęśliwym i rozumieć siebie.

Morticia zapewne powiedziałaby, ze to potworny spektakl. I z tym muszę się zgodzić – jest potwornie dobry. Oparty na kontrastach, bawi i zachwyca pięknem muzyki oraz talentem aktorów. Szczególną gratką będzie dla tych, którzy jak ja Rodzinę Addamsów pamiętają z ekranów telewizorów z czasów dzieciństwa.

Małgorzata Perchel, Teatralia Warszawa

Internetowy Magazyn "Teatralia", numer 264/2018

Teatr Syrena, Teatr Muzyczny w Poznaniu

Rodzina Addamsów

reżyseria: Jacek Mikołajczyk
kierownictwo muzyczne w Warszawie: Tomasz Filipczak
choreografia: Ewelina Adamska-Porczyk
scenografia: Grzegorz Policiński
kostiumy i charakteryzacja: Ilona Binarsch

obsada: Gomez (Przemysław Glapiński/Tomasz Steciuk), Morticia (Anna Terpiłowska/Marta Wiejak), Wednesday (Weronika Bochat-Piotrowska/Anastazja Simińska/Agnieszka Tylutki), Pugsley (Karol Kwiatkowski/ Michał Rosiński), Fester (Damian Aleksander/Marcin Słabowski), Alice (Jolanta Litwin-Sarzyńska/Katarzyna Walczak), Mal (Michał Konarski/Albert Osik), Lucas Karol Drozd/Maciej Pawlak), Lurch (Bartłomiej Wiater/Kamil Zięba), Babcia (Beata Jankowska-Tzimas/Beatrycze Łukaszewska), Tancerka kabaretowa (Kamila Baryczkowska), Kurtyzana (Monika Bestecka), Cheerleaderka (Katarzyna Domalewska), Królowa angielska (Anna Gigiel), Królowa egipska (Agnieszka Rose), Panna młoda, (Nika Warszawska), Biskup (Marek Grabiniok), Ciotka Herman (Dawid Pelowski), Konkwistador (Jacek Pluta), Szkot (Bartek Zaniewicz), Jaskiniowiec (Sebastian Ziomek), Muszkieter (Tomasz Ziółek), Swing (Adrianna Kućmierz)

fot. materiały Teatru Syrena